Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Na czwartek (28 października) w Sejmie zaplanowano pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy "Stop LGBT", pod którym podpisy zebrała prawicowa aktywistka Kaja Godek i fundacja Życie i Rodzina.

Proponowane w projekcie prawo przypomina rosyjski i węgierski zakaz "promowania homoseksualizmu". Według inicjatorów ustawy zabronione byłyby wszelkie zgromadzenia promujące orientację nieheteroseksualną (zapis wymierzony w Parady Równości), osoby niebinarne oraz aktywność seksualną wśród osób niepełnoletnich. Prawnicy, z którymi rozmawiała "Wyborcza", uważają, że proponowane przepisy są sprzeczne z konstytucją. 

- Ten projekt to kolejne ograniczenie prawa do zgromadzeń, tym razem ma być ono odebrane konkretnym organizacjom. Poza walką z osobami LGBT jest to również sposób na zatrzymanie postępującej laicyzacji. W projekcie znalazły się przepisy, zgodnie z którymi już wszystko będzie "obrazą uczuć religijnych". To ograniczenie wolności twórczej i wolności słowa w celu obrony interesów Kościoła - zwraca uwagę Marta Lempart z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet.

Przepis, na który zwraca uwagę liderka OSK, brzmi: "W trakcie zgromadzenia zabrania się wykorzystywania symboli religijnych oraz przedmiotów związanych z praktykowaniem obrzędów religijnych w sposób mogący obrazić uczucia religijne innych osób, w tym przez artystyczne przetworzenie".

Projekt przewiduje też zapis zabraniający w zgromadzeniu "uczestnictwa w przebraniach o erotycznym lub seksualnym charakterze" oraz "uczestnictwa nago".

- Nie zgadzamy się na tę ustawę, będziemy protestować przeciwko dyskryminacji i językowi nienawiści, którym napisany jest też ten projekt. Już samo skierowanie go do pierwszego czytania jest hańbą dla parlamentu - mówi Wiktoria Magnuszewska z młodzieżowego forum LGBT+ (ze wsparciem m.in. Lambdy i OSK) w czwartek manifestację przez Sejmem przeciwko projektowi.

Protest "Strefa wolna od nienawiści" zaplanowany jest na godz. 16.  Szczegóły wydarzenia znajdują się na Facebooku pod tym linkiem.

W tym samym miejscu o godz. 17. drugi protest, przeciwko ustawie Godek organizuje inicjatywa "Cień Mgły - oddolne wsparcie Strajku Kobiet" i Homokomando. Hasło protestu to: "GO LGBT. Marsze równości pójdą dalej".

"Bądźcie z nami! Kwestionujmy, propagujmy, uprzywilejowujmy się! Bo Marszy Równości nie da się zakazać. Historii nie da się cofnąć. Czas na pełną równość w Polsce już nadszedł, posłowie muszą w końcu to zaakceptować!" - piszą na Facebooku organizatorzy manifestacji.

- Strajk Kobiet jest na każdym Marszu Równości i niezależnie od jakichkolwiek zakazów będziemy na kolejnych. Być może trzeba będzie zrobić spontaniczny Marsz Równości w Warszawie, z trasą znaną już nam wszystkim z poprzedniego roku - podkreśla Marta Lempart.

Pod Sejmem ma się odbyć w czwartek również protest aktywistów zgromadzonych wokół Kai Godek. W ostatnią sobotę działacze fundacji Życie i Rodzina pojawili się na marszu równości w Lublinie. Doszło do ostrej wymiany zdań między Godek a aktywistą LGBT Bartem Staszewskim, który pytał Godek o jej projekt "Stop LGBT".

 

Co PiS zrobi z projektem?

Kaja Godek złożyła projekt w sierpniu, a kancelaria Sejmu nadała mu numer druku pod koniec września. W porządku obrad najbliższego posiedzenia (28-29 października) projekt znalazł się nagle w zeszłym tygodniu. 

W kuluarach sejmowych nawet posłowie prawicy zastawiali się, dlaczego dokument nie trafił do sejmowej zamrażarki, skoro w tym samym czasie PiS pod unijną presją właśnie po cichu wycofuje się z lokalnych uchwał anty-LGBT. 

Przed czwartkowym posiedzeniem Sejmu Kaja Godek promuje petycję, w której wzywa posłów do poparcia swojego projektu. Do tej pory podpisało ją niespełna 700 osób. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.