Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

IV fala pandemii narasta. Minister Niedzielski zapowiadał, że policja będzie dawać mandaty za brak maseczek. – Kończymy z polityką upomnień – oznajmił. Ciekawe od kiedy.

Byłem wczoraj w Castoramie na ul. Popularnej oraz w Leroy Merlin w Ursusie. Ok. 30 proc. klientów nie miało w ogóle żadnych maseczek, a reszta nosiła je poniżej nosa. Podobnie personel - niby miał maseczki, ale tylko nieliczni założone prawidłowo. Na moje "wymowne" spojrzenie – reagowali kpiącym uśmiechem.

A jednocześnie przez głośniki słychać apele o konieczności noszenia maseczek. Apele, których nikt nie słucha, bo wszyscy są zajęci zakupami.

Znam aptekę, której właścicielka twierdzi, że nie będzie uczyć ludzi, jak mają się zachowywać. Bo oczywiście wchodzą także bez maseczek.

Tak w rzeczywistości wygląda „walka" z pandemią. Przecież to kpiny.

Ta władza chyba chce się pozbyć ludzi słabych i starszych, aby nie płacić emerytur i rent.

I co w tej sytuacji mają robić „szarzy" obywatele?

Krzysztof

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.