Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Mam prawie 50 lat i od około 35 lat podejmuję świadome wybory konsumenckie, aby jak najmniej szkodzić środowisku naturalnemu. Wiele osób postrzega moje postępowanie jako naiwne lub wręcz świadczące o moim niezrównoważeniu psychicznym. Gdy miałam 15 lat, zaprenumerowałam "Zielone Brygady", jedno z pierwszych polskich pism o tematyce ekologicznej, wydawane przez studentów AGH w Krakowie. Dzięki lekturze "ZB" dowiedziałam się, jak bardzo człowiek zmienia naturę i jak bardzo jest to groźne dla życia na Ziemi. Były to wczesne lata 90. XX wieku. Wówczas też przestałam jeść mięso, co z krótkimi przerwami trwa do dziś.

Moje świadome wybory konsumenckie nie zmieniły się w dorosłym życiu. Wspólnie z mężem podjęliśmy decyzję, że nie będziemy kupować samochodu, będziemy jeździć tylko komunikacją publiczną. Jako cel naszej podróży wybieramy zatem te miejsca, gdzie docierają kolej lub autobusy. Czasem oczywiście musimy korzystać z taksówek, bo nie wszędzie dociera publiczny transport, zawsze jednak priorytetem są pociąg lub autobus.

Moje świadome decyzje sprawiają, że mój ślad ekologiczny jest wielokrotnie mniejszy niż przeciętnego Polaka, nie odpowiadam za smog w mieście, nie zatruwam innych ludzi, nie dla mnie buduje się kolejne miejskie drogi i parkingi kosztem zieleńców i parków. Co z tego mam? Satysfakcję.

Jednak może moje świadome wybory powinny być bardziej docenione? Może powinnam mieć jakieś ulgi podatkowe? Może ulgę przy zakupie biletów transportu publicznego? Oczywiście, rozumiem, że jako mieszkanka miasta, mając pod nosem przystanki komunikacji miejskiej, łatwo mogę zrezygnować z samochodu prywatnego.

Jednak nie znam nikogo, kto jest czynny zawodowo i nie ma samochodu. W rodzinach są często dwa lub trzy samochody, nawet nastolatki dojeżdżają do szkół własnymi samochodami, choć mają potem problem z parkowaniem.

Mam nadzieję, że za jakiś czas moja postawa będzie powszechna, że dla ludzi mieszkających w mieście samochód nie będzie priorytetem, a ci, którzy nie mają prywatnego auta, nie będą postrzegani jako sknery, lecz jako mądrzy, odpowiedzialni ludzie.

Czytelniczka

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.