Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jako młody mężczyzna uczestniczyłem w zakładaniu samorządów studenckich, by móc nawet w tamtym systemie choć trochę decydować o sobie i o takiej Polsce, jaką chcemy. Braliśmy udział w strajkach przeciw ówczesnej władzy, mając nadzieję, że w końcu zwycięży demokracja. Nie liczyłem, że nadejdzie to tak szybko, a jednak udało się i 4 czerwca 1989 roku mogłem brać udział w pierwszych częściowo wolnych wyborach, na które poszedłem wraz z żoną.

Dzień wcześniej braliśmy ślub. Otrzymaliśmy najlepszy z możliwych prezentów, czyli możliwość życia w wolnej Polsce. Potem przyszedł 2004 r. i nasze wejście do Unii Europejskiej i znów wraz z znajomymi mogliśmy się cieszyć, że będziemy we wspólnocie ludzi wolnych, niezależnych, szanujących innych  niezależnie od poglądów, koloru skóry, orientacji seksualnej czy wiary.

Tydzień temu byliśmy z żoną w Wiedniu i w różnych miejscach spotkaliśmy pracujących tam Polaków. Słysząc nasze rozmowy lub np. sprawdzając nasze paszporty covidowe, przechodzili na polski, nie wstydząc się tego. Jedni żyli tam 5 miesięcy, inni 20 lat. 

Życie na warunkach, jakie sami wybrali, jest największą wartością naszego uczestnictwa w UE. Nie możemy też zapomnieć o unijnych środkach finansowych, które pozwoliły zmienić nasz kraj i żyć mnie i moim dzieciom lepiej. Dlatego nigdy nie zgodzę się na narrację PiS-u i próby wyprowadzenia nas z Unii, do czego może doprowadzić działanie rządzących i wyrok Trybunału pani Przyłębskiej.

Dlatego jako Polak i Europejczyk zawsze będę na protestach w obronie naszego uczestnictwa w Unii,  mając nadzieję, że tak jak w 1989 r. zmiana na lepsze nadejdzie szybciej, niż oczekuję.

Czytelnik

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.