Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ostatnio wiele się mówi o lekach dla dzieci z SMA i koszcie leczenia, który został wyceniony przez dostarczającą lek firmę farmaceutyczną na 6-7 mln zł. To jednorazowy koszt celowanej terapii, która pozwala na zatrzymanie rozwoju choroby i daje małemu człowiekowi szansę na normalne życie. Ministerstwo Zdrowia nie zdecydowało się na refundację tego leczenia.

Z drugiej strony mamy ogromne nakłady - miliony, a może miliardy złotych oraz całą masę medyków: lekarzy, ratowników medycznych, pielęgniarek, salowych, słabo opłacanego personelu, którzy ratują chorych na COVID. Ci chorzy to w 99 proc. przypadków ludzie, którzy świadomie podjęli decyzję, aby się nie zaszczepić, mimo iż szczepionka jest dostępna, bezpłatna, bezpieczna, przetestowana i skuteczna.

Moim zdaniem wszystkie niezaszczepione osoby, które znajdą się w szpitalu, powinny być obciążone przynajmniej w części kosztami leczenia. Może potencjalne ryzyko straty kilku lub kilkunastu tysięcy złotych przekonałoby niektórych do szczepień.

Kolejna sprawa to koszt zwolnień lekarskich. Dlaczego pracodawca, który traci pracownika z powodu jego niechęci do szczepień, ma płacić mu wynagrodzenie. Gdzie tu jest sprawiedliwość?

Nie widzę żadnego uzasadnienia, aby finansować leczenie osobom chorym na COVID-19, które świadomie się nie zaszczepiły. Może powinniśmy przekazać te pieniądze np. dzieciakom chorym na SMA i dać im szansę na normalne życie? One nie miały szansy wyboru - urodziły się z tą chorobą.

Barbara Kamińska

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.