Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Rada Ministrów w trybie pilnym przyjęła projekt ustawy o budowie zabezpieczenia granicy z Białorusią w postaci "solidnej , wysokiej zapory wyposażonej w system monitoringu oraz detekcji ruchu", jak napisał na Twitterze minister MSWiA Mariusz Kamiński, ten sam, który oskarżał uchodźców o zoofilię, aby uzasadniać działania funkcjonariuszy Straży Granicznej.

Okazało się, że zasieki nie zdały egzaminu. Trochę złotówek jak zwykle poszło nie w błoto, lecz w ten lichy płot. "Ale Polskę na to stać", jak to powiedział jeden z prominentnych działaczy PiS. Warto jednak byłoby się dowiedzieć, ile na tym drucie zarobił jakiś instruktor narciarski lub handlarz bronią.

Nowy polski mur podobno ma kosztować około 500 mln zł, ale pada też kwota 1 mld zł. To tak jak z  Mierzeją Wiślaną; w założeniu miała kosztować 970 mln zł, dzisiaj już się mówi o kosztach przekraczających 2 mld zł, a ile będzie wynosić faktyczny koszt, to się dowiemy po zakończeniu prac.

Ciekaw jestem, ile na tym genialnym pomyśle budowy muru zarobią producenci cementu z Białorusi, którzy stali się znaczącym dostawcą tego produktu do Polski. W 2020 r. dostarczyli ok. 400 tys. ton tego surowca, a już w ciągu 6 miesięcy 2021 r. prawie 290 tys. ton. Warto by też się dowiedzieć, ile zarobią dostawcy rosyjskiego węgla; w 2019 r. przyjechało do Polski ok. 8,5 mln ton, a w 2020 r. już przeszło 9,5 mln ton, co stanowiło ok. 74 proc. importu tego surowca. Warto się dowiedzieć, ile zarobią dostawcy wyrobów metalowych niezbędnych do realizacji tego pomysłu, biorąc pod uwagę, że potężnym dostawcą tego asortymentu do Polski są Chiny, które też prawdopodobnie będą dostawcami elementów i podzespołów do systemu elektronicznego monitoringu zastosowanego przy tym projekcie.

Wiadomo już, że realizacja tego zadania inwestycyjnego odbędzie  się  według uważania, czyli tak, jak podczas kupna respiratorów i maseczek, a wiadomo, jak się to skończyło.

Warto się też zastanowić się po co ta histeria z uchodźcami i tym murem. Czy to tylko straszenie Polaków, aby słupki poparcia rosły? Jeżeli tak, to koszty budowy tego muru i kampanii nienawiści należałoby zaliczyć w koszty zbliżającej się kampanii wyborczej PiS. Ciekaw jestem, kto i kiedy odpowie na te pytania.

Wawa z Żoliborza

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.