Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Miały być „wszystkie ręce na pokład", by pokazać PiS-owi, że większość z nas to świadomi wyborcy niegodzący się na demontaż państwa prawa. Jest mi wstyd, że niektórzy liderzy opozycji niczego się nie nauczyli i po raz kolejny pokazali demokratom gest Lichockiej. Oto cztery grzechy główne nieobecnych, którzy szybko powinni zrobić rachunek sumienia i przeprosić społeczeństwo za swoją postawę.

Pycha

Panowie Hołownia i Kosiniak-Kamysz pokazali już przed II turą wyborów prezydenckich, jak bardzo zadufani są w sobie i jak bardzo wynoszą się w myśli, mowie i czynie. Ta nadmierna wiara we własną wartość i możliwości, nadmierna wysoka samoocena i mniemanie o sobie zaburza im racjonalny obraz rzeczywistości i podejmowanie słusznych decyzji. Dawanie świadectwa rozbuchanego ego i przekładanie partykularnych interesów nad dobro społeczeństwa i kraju powinno uświadomić ich wyborcom, że są z tymi liderami na drodze upadku. Kieruje nimi rozdęty egoizm, a nie walka o dobro Polski.

Chciwość

Źle zarządzają powierzonym sobie zaufaniem wyborców. Im więcej osiągają, tym więcej chcą. Mają samolubną potrzebę posiadania czegoś więcej, niż jest to w danym momencie konieczne czy uzasadnione. Kalkulują polityczne koszty, pragnąc zagarnąć dla siebie maksimum uwagi i ważności. Liczą nie tylko stanowiska poselskie, ale myślą już o swoich kandydaturach prezydenckich, władzy do wzięcia i wizerunku. Realizują tylko swoje źle pojęte potrzeby partyjne, negując przy tym potrzeby innych, które nie tylko, że są równie ważne, ale na placu Zamkowym były ważniejsze. Zamanifestowali obojętność na potrzeby i uczucia większości.

Zazdrość

Mądre i zdecydowane ruchy innego lidera opozycji rozpatrują pod kątem zagrożenia własnej pozycji politycznej. Jeśli dobro ogółu i racja stanu nie są dla nich wartością nadrzędną, to pozostaje tylko uczucie zazdrości pojawiające się w sytuacji frustracji i niemocy. Zazdrość w łagodnej formie może być bodźcem do pozytywnej konkurencji i realizacji własnych aspiracji. Nieobecność na manifie prounijnej świadczy o silnym uczuciu negatywnym i destrukcyjnym.

Gniew

Agresja towarzyszy wyniosłości i pysze. Nie okazują żadnych przejawów empatii i zrozumienia dla potrzeb i uczuć demokratów. Zamanifestowali obojętność, która jest ukrytym gniewem. To zduszona reakcja emocjonalna na sukces innego lidera opozycji, na szczęście kontrolowana i ograniczona do dziwnych zachowań werbalnych „ będę na jakimś placu", „nigdzie się nie wybieram".

Jest jeszcze czas na opamiętanie, zwarcie szeregów i nieobrażanie swoich wyborców - co jest już grzechem niewybaczalnym i mającym poważne konsekwencje.

Demokratka

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.