Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Panie Przewodniczący,

Obywatele RP będą w niedzielę na pl. Zamkowym w Warszawie, odpowiadając na Pańskie wezwanie. Odpowiemy na nie, jak odpowiadaliśmy zawsze. Mamy nadzieję, że będziemy tam stać w wielkim tłumie. To kolejna chwila próby, być może najważniejsza. Nie chcemy się zastanawiać, czy stanowisko członków instytucji zwanej Trybunałem Konstytucyjnym to jest już wyjście Polski z Unii Europejskiej, czy może jeszcze niezupełnie, podobnie jak nie chcemy rozważać, czy złowrogi wrzask „śmierć wrogom ojczyzny" i ludzie umierający pod lufami funkcjonariuszy z polskim godłem na mundurach jest już faszyzmem, czy tylko krokiem w jego stronę.

Jak zawsze, tak i tym razem, nie chcemy okolicznościowych przemówień – chcemy działać realnie.

 Po sześciu latach rządów PiS wiemy dobrze, że wyrażanie sprzeciwu niczego nie przynosi, że nawet zmiany sondażowych notowań nie skłaniają tej władzy do zachowań przyzwoitych ani choćby racjonalnych.

Czytaj także: Zostajemy w Europie! Cała Polska protestuje przeciw wyrokowi pseudotrybunału

 Oczekujemy ogłoszenia obywatelskiego referendum w odpowiedzi na kryzys. Obywatele powinni w nim zażądać ustąpienia władz odpowiedzialnych za złamanie polskiej konstytucji i międzynarodowego traktatu wyznaczającego polską rację stanu.

 O tym, że referendum unijne jest trudne w obecnych polskich realiach, wiemy aż nadto dobrze. Wzorzec ustanawia tu niesławne referendum brytyjskie. Jednak Brytyjczycy w referendum z Unii wystąpili – odwrotnie niż Polacy, których z Unii wypisuje się właśnie „tylnymi drzwiami".

Plebiscytu, który władza nazywa „obroną suwerenności" uniknąć się nie da – decyzja p. Przyłębskiej właśnie go rozpoczęła. Trzeba mu – podobnie jak innym polskim problemom – stawić czoła. Polacy chcą przynależności do Unii Europejskiej. Należy ich spytać, czy chcą dalszych rządów ekipy, która z pogwałceniem prawa polskiego i międzynarodowego wyprowadza nas z Unii.

 Wniosek w tej sprawie powinien zostać złożony z zachowaniem wymogów wciąż obowiązującego prawa. Jeśli ten wniosek odrzuci sejmowa większość – bo wiemy, że takie referendum może być niesłusznie uznane za niekonstytucyjne – referendum powinno zostać przeprowadzone z zaangażowaniem tych samorządów, na które da się liczyć i siłą społecznej samoorganizacji. Bez niej nie zdołamy osiągnąć w Polsce niczego. Wygrać wyborów – też nie.

 Wyraźniej i mocniej niż najliczniejsze nawet demonstracje referendum wyrazi jasną wolę obywateli i obywatelek. Da społeczną legitymację działania. Również wobec tych współobywateli, którzy w wyborach głosują inaczej niż my – na przykład więc wobec tych 10 milionów ludzi, którzy ostatnio oddali głos na Andrzeja Dudę.

 Żądamy również realnej walki o prawa człowieka, bo Unia Europejska to przede wszystkim prawa człowieka.

Oczekujemy realnej pomocy ludziom na granicy, oczekujemy realnej walki o prawa kobiet i prawa mniejszości seksualnych.

 Twardo oceńmy rzeczywistość. To nie czas na hasła, okrzyki i rytualny lament o złej władzy. To czas na działanie, które dawno już powinno zostać podjęte.

#zostajemywEuropie

Listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.