Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Autor jest prezesem Stowarzyszenia im. Jana Karskiego zaangażowanego w dialog polsko-żydowski, upamiętniającego ofiary Zagłady oraz dwóch pogromów kieleckich, z 11.11.1918 roku oraz z 4.07.1946 roku. Został wyróżniony Nagrodą im. Ireny Sendlerowej oraz Nagrodą im. ks. Stanisława Musiała SJ

A co by było, gdyby kierując się prawem, międzynarodowym i polskim, uniwersalnymi wartościami, choćby tymi spisanymi w deklaracjach praw człowieka i rozlicznych międzypaństwowych umowach, wartościami cywilizacji judeochrześcijańskiej danymi w Dekalogu, wartościami chrześcijańskimi opisanymi w "Kazaniu na górze", wartościami polskimi (Czy są „polskie wartości"? Jest kuchnia polska, ale wartości?) przekazywanymi przez tradycję patriotyczną, takimi jak solidarność z bitymi i prześladowanymi, oraz starą zasadą „za wolność waszą i naszą", albo też po prostu zwykłym prostym odruchem bezwarunkowym serca, zwykłą przyzwoitością, która zakazuje robić pewnych rzeczy, a pewne rzeczy robić nakazuje, na przykład nakazuje pomóc proszącemu o pomoc; więc może by przyjąć tych ludzi? Co by się stało? No co?

Protest w Katowicach w sprawie migrantów na granicy z BiałorusiąProtest w Katowicach w sprawie migrantów na granicy z Białorusią Fot. Anna Lewańska / Agencja Gazeta

Polska jest w głębokiej katastrofie demograficznej. Niedługo nas prawie nie będzie.

Gospodarka kwitnie, a według Glapińskiego i Morawieckiego po co nam Unia, przecież pieniędzy mamy po szyję. Cały świat chce od nas pożyczać pieniądze, jak kilka dni temu przekonywał prezes NBP.

Baćki plan wtedy spaliłby na panewce.

Zrobilibyśmy unik w stylu aikido - Łukaszenka przechytrzyłby sam siebie. Bo czyż by się nie znudził, wożąc nam ze świata ludzi, którzy zasilaliby naszą gospodarkę i populację? Putin by się zasmarkał, patrząc na rosnącą w moralną siłę Polskę. Bylibyśmy etycznym mocarstwem. Nareszcie naprawdę bylibyśmy mocarstwem. A na dodatek chytrymi politycznie i ekonomicznie. Nie dość, że uczciwi, to na dodatek sprytni - jak mi kiedyś, przy innej okazji, powiedział Adam Michnik.

Ale ONI tak nie myślą.

ONI myślą jak Łukaszenka. Oni są BAĆKA.

My, Polacy, myślimy tak, jak Baćka chce, abyśmy myśleli i czuli to, co Baćka chce w nas tym myśleniem pobudzić - strach i wrogość. I czujemy. Strach, nie wstyd.

Niepomni wszystkich tragedii, które działy się na naszych ziemiach, gdy ktoś segregował ludzi. Dlaczego emigranci białoruscy czy ukraińscy są ok., a ci z Iraku ok. nie są? Dlaczego Czeczeni mogą tu żyć, a Sudańczycy nie?

Dlaczego?

Granica polsko-białoruska jest granicą Unii Europejskiej. To, co tam się dzieje za sprawą polskiego rządu, okrywa hańbą całą Unię Europejską. I staje się moralnym problemem Europy.
---
Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.