Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W dzisiejszym wyroku TSUE odpowiadał na pytanie prejudycjalne Sądu Najwyższego, który zwrócił się do Trybunału Sprawiedliwości o odpowiedź, czy rażące naruszenia prawa przy powołaniu sędziów do nowych izb w Sądzie Najwyższym wykluczają z orzekania osoby tak powołane. Konkretnie chodziło o rozpoznanie w toku procesu jednej ze spraw przez Aleksandra Stępkowskiego, który został powołany przez upolitycznioną KRS. Prezydent wręczył mu nominację, nie zważając na to, że uchwała KRS została zaskarżona i NSA wstrzymał jej wykonanie.

„Potwierdziły się wszystkie zarzuty, które jako Iustitia zgłaszaliśmy wobec tej politycznej procedury – komentuje prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia" prof. Krystian Markiewicz. - Dzięki naszej akcji tzw. sędziów-kamikadze pokazaliśmy, że w KRS nie chodziło o wybór najlepszych kandydatów, tylko przepchnięcie kolanem tych, których politycy chcieli mieć w SN".

„Polityczna KRS zaraża teraz wszystkie sądy w kraju nominacjami, które za chwilę podzielą los pana Stępkowskiego – zwraca uwagę rzecznik Iustitii Bartłomiej Przymusiński. - Jeśli politycy nie zrobią teraz w sprawie KRS kroku wstecz to za chwilę obywatele, których procesy okażą się nieważne, będą mieli pełne prawo żądać naprawienia szkód od polityków, którzy mogli dostosować ustawę do europejskich standardów. Nie spełniono żadnych postulatów poprawy pracy sądów, jest coraz gorzej, a kasta ministerialnych pupilów, która zasiadła w KRS, skupia się głównie na zwiększaniu sobie diet i swoich awansach".

W wyroku TSUE wskazał, że teraz SN musi wziąć pod uwagę, że rażące wadliwości procedury nie ulegają „uzdrowieniu" przez akt powołania na urząd sędziego przez prezydenta. Sprawa orzeczenia wydanego przez Aleksandra Stępkowskiego wróci teraz z Luksemburga do składu SN, który zadał pytanie.

„Musimy bardzo uważnie obserwować, czy polityczni nominaci w SN nie spróbują odebrać sprawy składowi, który miał ją rozstrzygnąć lub dodać składu wadliwie powołanych osób, które wtedy orzekałyby we własnej sprawie. Obawiam się, że właśnie dlatego w tak błyskawicznym tempie pani Manowska parła do wybrania nowego prezesa Izby Cywilnej. Takie działanie byłoby jednak rzeczą bez precedensu i oznaczałoby odpowiedzialność karną. Myślę, że doświadczony sędzia aż tak nie zaryzykuje" – konkluduje Krystian Markiewicz.

Stowarzyszenie Sędziów Polskich "Iustitia"

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.