Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Mecenas Kinga Dagmara Siadlak jest prezeską Stowarzyszenia Adwokackiego "Defensor Iuris"

Kilkanaście dni po wydaniu pierwszego, precedensowego orzeczenia Sądu Najwyższego podważającego status sędziego nominowanego przez tzw. neo-KRS doszło (29 września 2021) do wydania kolejnego postanowienia, które uchyliło inne postanowienie Sądu Najwyższego m.in. z tych samym przyczyn. W sprawie (sygn. VKZ 47/21) Sąd Najwyższy, w składzie prezes SN Michał Laskowski (przewodniczący), SSN Jarosław Matras SSN oraz Marek Pietruszyński (sprawozdawca), uznał, że zaskarżone postanowienie zostało wydane przez sąd nienależycie obsadzony, co stanowi tzw. bezwzględną przesłankę odwoławczą (art. 439 § 1 pkt 2 k.p.k.). Kwestię tę Sąd Najwyższy zbadał z urzędu. 

Ponownie (oprócz wytknięcia poprzedniemu składowi innych poważnych błędów merytorycznych orzeczenia) wskazał, że sędzia Sądu Najwyższego powołany na podstawie uchwały neo-KRS nie może orzekać. U uzasadnieniu wskazano argumentację, która już pojawiła się w postanowieniu SN z 16 września 2021 r. (I KZ 29/21). W dużym uproszczeniu: Sad Najwyższy stwierdził, że uchwała Sądu Najwyższego z dnia 23 stycznia 2020 r., wydana przez trzy połączone izby, wskazuje, że nienależyta obsada sądu albo sprzeczność składu sądu z przepisami prawa zachodzi wtedy, gdy w składzie sądu jest osoba powołana na urząd sędziego Sądu Najwyższego na wniosek "nowej" (ukształtowanej w trybie określonym przepisami ustawy z dnia 8 grudnia 2017 r. ) Krajowej Rady Sądownictwa. SN, respektując ww. uchwałę (którą Sąd Najwyższy jest związany), nie mógł wydać  odmiennego orzeczenia.

Paradoks prawny polega na tym, że ustawodawca wprowadził przepisy tzw. ustawy kagańcowej ustanawiające delikt dyscyplinarny w postaci podważania statusu sędziego przez innego sędziego. W sprawie ww. uchwały Sądu Najwyższego wypowiedział się także Trybunał Konstytucyjny - w orzeczeniu z 20.04.2020 r. (U2/20), uznając, że uchwała ta (z 23 stycznia 2020 r. jest niezgodna z konstytucją. Do tej kwestii Sąd szeroko odniósł się w postanowieniu z dnia 16 stycznia 2021 r., gdzie wprost wskazał, że orzeczenie to nie jest wiążące, bo zostało wydane przez osoby, którym nie przysługuje status sędziego.

 Sąd Najwyższy w ww. składzie nie wahał się ponownie stwierdzić, że tzw. neosędzia nie jest osobą uprawnioną do orzekania. Świadczy to dobitnie o tym, że ocena prawna jest w tej kwestii jednoznaczna.

Warto nadmienić w kilka dni po wydaniu pierwszego takiego orzeczenia Małgorzata Manowska (tytułowana jako pierwsza prezes Sądu Najwyższego) wskazała wprost, że rozważa odsunięcie sędziów, którzy wydali to postanowienie, od orzekania. Dzisiaj zapadło kolejne. Jest to wyraźny sygnał dla środowiska, że prawidłowo powołani sędziowie Sądu Najwyższego nie zamierzają się poddać presji pani Małgorzaty Manowskiej. W ostatnim czasie za odmowę sądzenia w składzie z neosędziami od orzekania zostali odsunięci m.in. sędziowie SSO Adam Synakiewicz, SSO Piotr Gąciarek. Za taką samą decyzję zostali ukarani sędziowie krakowscy - SSO Maciej Czajka, SSO Katarzyna Wierzbicka i SSO Beata Morawiec - którzy decyzją osób pełniących funkcje prezesa i wiceprezesów Sądu Okręgowego w Krakowie zostali przeniesieni do innych wydziałów.

W ostatnich tygodniach widać wyraźnie zaostrzenie postawy sędziów dążących do zachowania podstawowych konstytucyjnych praw, broniących prawa strony do szybkiego i rzetelnego procesu, i osób, które skorzystały z "szybkiej ścieżki awansu" i poddały się procedurze neo-KRS , a następnie przyjęły nominację od prezydenta RP.

Dlaczego prawnicy kwestionują legalność wyboru tzw. neosędziów? Otóż nowa Krajowa Rada Sądownictwa zgodnie z uchwałą Sądu Najwyższego z 23 stycznia 2020 r., a także z uwagi na wyrok TSUE z 15 lipca 2021 r. (C 791/19) i postanowienie zabezpieczające TSUE z 14 lipca 2021 r. (C 204/19) oraz orzeczenie ETPC z 22 lipca 2021 r. w sprawie Reczkowicz przeciwko Polsce (skarga nr 42447/19) jako skrajnie upolityczniona nie może zgodnie z prawem krajowym (konstytucja) ani unijnym w sposób legalny dokonywać wyboru sędziego. Sędziowie argumentują następująco: skoro etap wniosku w samej KRS jest wadliwy, to i dalsze etapy (nominacja przez prezydenta) są obarczone nieusuwalną wadą. Neo-KRS określają jako dziecko polityków, bez szacunku środowiska i bez prestiżu, a także bez aprobaty sędziów. Nie sposób tej argumentacji odmówić słuszności.

Osoby wykonujące czynności jako sędziowie (neosędziowie) argumentacji tej, zachowując zasady logiki, podważyć nie mogą. Taka próba została podjęta przez skład złożony z samych neosędziów - Marka Motuka, Antoniego Bojańczyka i Igora Zgolińskiego (w sprawie SN o sygn. akt IV KZ 37/2 z dnia 23 września 2021 r.), którzy w swoim rozstrzygnięciu uznali sami siebie za powołanych prawidłowo i legalnie. Argumentacja jest z prawniczego punktu widzenia nie do zaakceptowania.

Powtarzają również argumenty, że cały proces uzdrawia nominacja prezydenta i sami siebie uznają za legalnych. Gdyby przyjąć taki sposób myślenia, znaczyłoby to, że jeśli prezydent mianowałby na urząd sędziego konia, to koń ten mógłby założyć togę i sądzić. Faktem jest, że w przeszłości bywały już próby nadania rumakowi statusu senatora, ale to już zupełnie inna, zamierzchła historia...

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.