Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wszyscy zgodzimy się co do tego, że w centrum złej władzy znajduje się dwóch rozgrywających: to po pierwsze Nowogrodzka i prezes, który ubezwłasnowolnia swoich figurantów. Jest w tej liczbie pani Julia bez skrupułów aranżująca słabej jakości cyrk w budynku byłego Trybunału Konstytucyjnego. Wyciekły właśnie poufne maile, dowodzące mafijnej zmowy rzeczonej damy z akolitami prezesa.

Z drugiej strony w procederze uzurpacji władzy bierze udział Kościół. Jestem świeżo po lekturze książki prof. Stanisława Obirka i Artura Nowaka "Gomora. Pieniądze, władza i strach w polskim Kościele", pomyślanej jako całościowy akt oskarżenia wobec instytucji bez skrupułów drenującej nasze kieszenie i dopuszczającej się najohydniejszych zbrodni na dzieciach.

Książka, która winna być lekturą obowiązkową na liście lektur obywatelskich, a kto wie, czy nie szkolnych, wszak to groźne memento przeciwko zbytniej łatwowierności i pokładaniu zaufania w szczere intencje tych, którzy dla niepoznaki nazywają siebie strażnikami moralności, choć faktycznie są głównymi jej gwałcicielami. Nade wszystko zaś to książka, którą warto podsunąć papieżowi Franciszkowi, zanim spotka się we wrześniu z winowajcami.

"Gomora" jest opisem świadectw niespotykanej nikczemności kleru i hierarchów z podziałem na siedem grzechów głównych: pychę, chciwość, nieczystość, zazdrość, łakomstwo, gniew i lenistwo. Drugą część "Gomory" stanowią postulaty i nazwane zostały "Nadzieją", wiążącą się z nauczaniem samego papieża Franciszka, który przez polskich biskupów przestał być jakkolwiek cytowany. I nie chodzi o triumf Kościoła, lecz jedynie znalezienie dla niego miejsca w obecnej rzeczywistości.

Donald Tusk w swoim znakomitym przemówieniu [podczas konwencji PO] odniósł się do "piłowania" katolików, i słusznie, lecz on również mógłby pochylić się nad dziełem Obirka w wolnej chwili. Lektura to dość posępna, atoli w żadnym razie nie będąca atakiem na Kościół. Będąca jedynie jego obiektywnym opisem, bo dzisiejszy Kościół w Polsce, ten żądny władzy, zaszczytów i bogactwa, ten służący perwersyjnym przyjemnościom swoich reprezentantów, jest karykaturalnym tworem przypominającym strukturalnie armię, korporację, ale i mafię.

Tymczasem papież Franciszek chce braterstwa i prawdziwego dialogu powszechnego, o czym nad Wisłą świątynie milczą. Tu mamy oblężoną twierdzę. Najciekawszy postulat autorów dotyczy obecności równoprawnej kobiet w życiu publicznym, nie wyłączając aktywności religijnej. To o tyle ważne, że początek książki wzbudza niechęć, kiedy opisywani są kolejni biskupi żyjący w kłamstwie i zmowie milczenia nad zbrodniami kleru wobec dzieci i niezwyczajnym złodziejstwem, i czytelnik zastanawia się, dlaczego ten korowód facetów pozbawionych jakiejkolwiek charyzmy, a nawet kompetencji, stał się obiektem naszej zbiorowej wyobraźni. I jest przez nas wszystkich, choć wbrew naszym chęciom, utrzymywany.

Zbliża się żydowskie Święto Szałasów, święto zwane Sukkot. Ma potrwać tydzień. Tam, w Ziemi Świętej, wokół Królestwa Dawida i u stóp ruin świątynnych, dość łatwo je obchodzić zgodnie z przykazaniem, że szałas, w którym przebywać mają religijni Żydzi, ma mieć dach ażurowy, żeby można było widzieć gwiazdy na nieboskłonie. Tu, w diasporze, w chłodzie i deszczu znacznie trudniej celebrować owo święto.

Niemniej, to czas w intencji zbliżenia się do Absolutu, kiedy porzucić mamy dobra doczesne i stanąć sam na sam z Wiecznością. Bez luksusów, bez pomocy udogodnień i urządzeń cywilizacji. I zadać sobie pytanie, czemu ma służyć nasza egzystencja. Po co żyjemy w świecie społecznym. Czyż nie po to właśnie, byśmy nawzajem się wspierali i nieśli sobie ofiarną pomoc?

Autorzy "Gomory" podkreślają, że ignorowany przez polski Kościół papież Franciszek wywodzi się z krainy, w której zrodziła się teologia wyzwolenia, ta właśnie myśl nadająca sens naszemu życiu, uwrażliwiająca nas na drugiego człowieka w potrzebie. Przypominają też, że mityczna Sodoma została zniszczona za sprzeniewierzenie się obowiązkowi goszczenia przybyszów. Uchodźców.

Przed pałacem, w którym urzęduje premier Morawiecki, a wcześniej była tam pani Szydło, medycy źle opłacani i ryzykujący życiem w walce z pandemią rozbili swój protestacyjny obóz, białe miasteczko. Więc jednak populiści nie są w stanie godziwie nagrodzić pracowników, bo sowicie rozdają pieniądze Kościołowi, ojcu Rydzykowi, narodowcom od Bąkiewicza i telewizji Jacka Kurskiego. Skarbiec opustoszał. Tym bardziej że Unia Europejska wstrzymała dopłaty i finansowanie rządów w Polsce, pomiatających wymiarem sprawiedliwości i niezawisłymi sędziami, niweczących wolność słowa, pacyfikujących niezależne dziennikarstwo, szczujących na mniejszości LGBTQ i na kobiety, gwałcących Konstytucję.

Kiedy Donald Tusk powiada, że 80 proc. Polaków nie chce wyjścia Polski z Unii, dobrze wie, że PiS może tego dokonać ustawowo bez pytania o zdanie obywateli, dlatego postuluje zmianę konstytucji, by nie było to tak łatwe, ale czy nie poniewczasie?

Kościołowi polskiemu w jego obecnym kuriozalnym kształcie miłe sercu są rządy Kaczyńskiego. Pragniemy, by wraz z upadkiem złej władzy upadł także ten zbrodniczy twór, bo wbrew pozorom, to jedyna nasza nadzieja. Bo wiemy, że pycha kroczy przed upadkiem.

Przemysław Wiszniewski

#Gomora #DonaldTusk #PiSsięKończy #TrybunałPrzyłębskiej

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.