Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Nie czas żałować róż, gdy płoną lasy? O przejęciu miesięcznika „Twórczość"

Tytuł nawiązuje do postulatu, wysuniętego niegdyś przez Słowackiego w „Lilli Wenedzie". Mimo iż drugi nasz wieszcz narodowy odległym mym powinowatym był, będę zmuszony odeń się zdystansować – żałować i ratować należy i jedno, i drugie. Więc teraz, mimo wielu pożarów polskich lasów wznieconych przez PiS, chciałbym tutaj pożałować małej wprawdzie, ale za to piękne i bardzo już nam długo kwitnącej róży.

Miesięcznik literacki „Twórczość" założony w 1945 roku, był elitarnym wyjątkiem na tle siermiężnego krajobrazu PRL-u. Kierowany przez pisarzy i krytyków literackich pierwszej rangi, takich jak Kazimierz Wyka czy Adam Ważyk, a potem przez ćwierć wieku przez Jarosława Iwaszkiewicza, przetrwał rozmaite zawirowania polityczne jakby z boku, przede wszystkim publikując i analizując literaturę i to z reguły na bardzo wysokim poziomie. Tradycję tę prawie bez uszczerbku kontynuowali po śmierci Iwaszkiewicza (1980) i w III Rzeczypospolitej kolejni, wybitni redaktorzy naczelni Jerzy Lisowski i Bohdan Zadura. Polityka redakcyjna charakteryzowała się, jeśli pominąć kilka lat najgorszego stalinizmu (1950-53), liberalnym, szerokim i w sumie inkluzywnym podejściem do literatury, głównym kryterium dla zamieszczanych tekstów była ich jakość.

Władze komunistyczne od polowy lat 50. prawie zupełnie nie ingerowały w skład redakcji – stąd w zespole redakcyjnym, który przez długi czas skupiał wiele wybitnych postaci polskiego życia literackiego, utrwaliła się piękna tradycja kooptacji, za zgodą całego zespołu, nowych członków, jak też związana z tym tradycja stopniowego wychowywania następców. To elitarne, wydawane najpierw przez Spółdzielnię Wydawniczą „Czytelnik", potem przez Bibliotekę Narodową, a wreszcie przez Instytut Książki, niskonakładowe pismo wytworzyło w ciągu ponad 70 lat swojego istnienia wyjątkową w Polsce tradycję ciągłości redakcyjnej i kulturalnej, można tu mówić – pewnie z niestosownym patosem – o swoistej arystokracji ducha. Ale cóż to wszystko waży w obliczu parcia do stanowisk i pazerności PiS-u?

Na wiosnę tego roku mianowano jako następcę odchodzącego na zasłużoną emeryturę Bohdana Zadury, bez jakiejkolwiek konsultacji z zespołem, wielce przeciętnego filmoznawcę z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego (UKSW) Mateusza Wernera, ten zaś na zastępcę wziął sobie uniwersyteckiego kolegę Wojciecha Kudybę, naukowca o podobnym dorobku. Obydwaj panowie, poza kilkoma małymi notkami, nie publikowali przedtem w „Twórczości", obaj reprezentują ideologię stricte prawicową, obaj pracują na UKSW (47. /na 50. miejsce w rankingu polskich szkół wyższych).

I niebawem dokooptowali kolejnych kumpli, z których jeden też długo wykładał na UKSW, zaś redakcję opuściło dwóch znakomitych starszych redaktorów, gdyż zapewne za bardzo reprezentowali przebrzmiały duch inteligencji z Krakowskiego Przedmieścia.

Do tego odejścia przyczynił się obajtkowy styl zarządzania pismem przez nowe kierownictwo. Jest oczywiste, iż sam Werner, syn wybitnego filmoznawcy i krytyka filmowego Andrzeja Wernera, niegdyś  zasłużonego działacza opozycji antykomunistycznej, chce także zdobyć kombatanckie laury realizując rygorystycznie rozumianą opcję przesunięcia miesięcznika na prawo.

Pomijam tu, last but not least, sam fakt, że redagowanie pisma tak stricte literackiego, jakim była „Twórczość", przez zawodowego krytyka i badacza filmów – choćby był badaczem najwybitniejszym – jest działaniem mało sensownym i że są lepsze uniwersytety czy też ośrodki niż wspomniany tu powyżej UKSW, skąd można by czerpać nowy narybek redakcyjny.

I tak totalitarne zapędy PiS-u nie oszczędzają nawet tych enklaw kultury, które uniknęły niegdyś opresji komunistycznej. Barbarzyńcy są już w ogrodzie i tratują róże.

Prof. dr hab. Sergiusz Michalski, członek Polskiej Akademii Umiejętności

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.