Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Podzielam obawy Jarosława Mikołajewskiego, którymi się podzielił w czytelnikami w emocjonalnym szkicu „Polak mały".

Niedawno ukazał się też znakomity esej Stefana Chwina o samobójstwie altruistycznym w dziewiętnastowiecznej kulturze, który wybrzmiał jak groźne memento.  

Do wychowania małego Polaka - czym w gruncie rzeczy są pisowskie zmiany w edukacji -  pasuje jak ulał Bełzy katechizm patriotyczny dla maluczkich. Wierszyk anachroniczny oraz infantylny. Do wychowywania dla ojczyzny, którą należy „zdobywać krwią i blizną", drogą na skróty, choćby samobójczą. Nie ma w nim o tym, żeby o los ojczyzny się troszczyć i na niej polegać, ale o tym, by polec.

I PiS się w samej rzeczy o los Polski nie troszczy, wręcz przeciwnie: proponuje zbiorowe, symboliczne Polski samobójstwo, po którym wszyscy będziemy ofiarami. Przygotował nas do tego solennie, biorąc wszystko. Służbę cywilną, dowództwo armii, Trybunał, prokuraturę, sądy, media, szkoły. Parafrazując Gogola: nie wedle czynu brali. I nie mam na myśli rangi urzędniczej, bo tego sobie udzielają hojnie, a czyny – mierne i  nikczemne. I do czynów tych podobnych służalczych wykonawców używają.

I wszystko to dzieje się naocznie z pełną pogardy ostentacją.

Jeszcze im się nie udało wyprowadzić Polski z Europy, ale już wyprowadzili Europę z Polski, rugując wszystkie zasady, na których ufundowano europejski projekt. Trójpodział władzy z nieodzowną niezależnością sądownictwa.

Prawa jednostki, prawa kobiet, prawa mniejszości i niezależność mediów.

Zdumiewające szkody politycy tej partii poczynili w sferze języka. Bezkarnie odwracając znaczenia, doprowadzili do bezprecedensowej inflacji słów. Publiczny dyskurs załamał się pod naporem bredni, których przybywa każdego dnia. Wydawać się może, że sens całkowicie stracił na znaczeniu, a samonapędzająca się głupota panoszy się bezkarnie.

Politycy tej partii mentalnie i moralnie są poza Europą.

Wsobni, niesolidarni – choć z hasłem solidarności w gębie, co jednak jest w zgodzie z wektorem odwróconych znaczeń - ze swoją ksenofobią, homofobią, przejawami rasizmu nie przystają do liberalnego świata. Ośmielili swoimi słowami to, co najgorsze w narodzie. Haniebnym tego symbolem był narodowy stadion, który rozbrzmiał gwizdami, kiedy angielscy piłkarze przyklękli, żeby zaprotestować przeciwko rasizmowi.

Deklarowana religijność faktycznie objawia się sojuszem tronu z ołtarzem, co w dziejach świata zawsze przynosiło fatalne skutki. Na domiar złego ich katolicyzm jest w istocie schizmatyczny, bo nie respektuje werdyktów Watykanu.

Najnowszy przykład to ostentacyjna obecność ukaranych przez Franciszka za krycie kościelnej pedofilii biskupów na uroczystości beatyfikacyjnej.

Polska w tym kształcie – choć aktem akcesyjnym przyjęta – jest dla Europy nie do przyjęcia. PiS zamiast przyszłości proponuje suwerenowi przeszłość w wersji, jaką Europa dawno odrzuciła, żeby zapewnić swoim krajom bezpieczne współistnienie. PiS coraz częściej rozważa wystąpienie z UE. Jeśli te dwa wektory zaczną działać, Polska popełni polityczne samobójstwo.

Straceńczej wersji polskości jest partia karykaturą. Proponuje samobójstwo rozszerzone na nas pozostałych, z władzą niemających nic wspólnego, i to nas chcą poświęcić, żeby ich rządy mogły przetrwać w politycznej próżni między Wschodem i Zachodem. Po raz kolejny staliśmy się chorym na tę karykaturalną wersję polskości człowiekiem Europy. Co będzie dalej, możemy się dowiedzieć z historii, która zawiera katalog sprawdzonych scenariuszy.  

*Autor jest pisarzem, scenarzystą.

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.