Żadne ,,uspokajające" komunikaty instytucjonalne nie zmienią tego, że nieludzkie traktowanie osób uwięzionych na granicy polsko-białoruskiej przez władze polskie i żołnierzy w mundurach i hełmach z polskim orłem to wyłącznie nasza hańba i nasza odpowiedzialność.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W sytuacji trwającego uwięzienia 32 osób na granicy polsko-białoruskiej i metodycznie nieludzkiego, intencjonalnie brutalnego ich traktowania przez władze i służby Rzeczypospolitej Polskiej, a zarazem – wobec wynikających z polityki władz ograniczeń skuteczności działania organizacji niosących pomoc tymże osobom, wreszcie też – wobec bezsprawczości, a w istocie – bezwładu Polskiego Czerwonego Krzyża (PCK) Danuta Kuroń wystąpiła przed kilkoma dniami z indywidualną inicjatywą obywatelską, wspartą stosownym autorytetem prawniczym (w zakresie prawa międzynarodowego), oddolnej mobilizacji bezwładnej instytucji humanitarnej i jednocześnie budowy nieodzownego wsparcia społecznego dla tej idei.

Swą inicjatywę przedłożyła władzom PCK oraz opinii publicznej w formie dwóch pism: pierwsze z nich to list otwarty do prezesa Zarządu Głównego PCK Stanisława Kracika (polityka Platformy Obywatelskiej) z 29 sierpnia br., w którym obok apelu o bezzwłoczne podjęcie działań humanitarnych wyliczone są konkretne oczekiwania materialne wobec instytucji administrowanej przez adresata – te dotychczas nie zostały zaspokojone. Drugie to wezwanie do natychmiastowego podjęcia misji w Usnarzu (i tym samym realizacji statutowych obowiązków PCK) skierowane 1 września br. za pośrednictwem mediów do uporczywie trwającej w bezwładzie instytucji i połączone z apelem do współobywatelek i współobywateli o wsparcie idei misji humanitarnej PCK poprzez działania symboliczne wskazane w tekście.

W ciągu doby od opublikowania ostatniego tekstu pojawiło się oficjalne oświadczenie władz PCK będące odpowiedzią na inicjatywę Danuty Kuroń. Jego uzupełnieniem jest tekst postu zamieszczonego kilka godzin wcześniej na facebookowym profilu instytucji.

Podana tam informacja: o skutecznym dostarczeniu w dniu 1 września br. przez Białoruski Czerwony Krzyż i białoruskie przedstawicielstwo UNHCR (Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców) 32 osobom uwięzionym ,,żywności, wody butelkowanej, zestawów higienicznych, ciepłej odzieży, koców i płaszczy przeciwdeszczowych" stała się dla jej odbiorców – zgodnie, jak można sądzić, z intencją autorów komunikatu – źródłem przekonania, jakoby kryzys został wprawdzie tylko wstępnie, lecz skutecznie zażegnany przez organizację współuczestniczącą z PCK w Międzynarodowym Ruchu Stowarzyszeń Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca, w ramach i dzięki współpracy z instytucją rodzimą, a dalszy rozwój sytuacji był przedmiotem nieustających (choć nijak bliżej nie określonych) ,,starań" ze strony PCK.

Wielu komentatorów tych wydarzeń odczytało to jako sukces idei ponadgranicznej i ponadpolitycznej współpracy między krajowymi stowarzyszeniami CK, w której stowarzyszenie rodzime, czyli PCK, odegrało rolę licującą z jego statusem organizacji humanitarnej powołanej – jak czytamy w oświadczeniu – do "zapewniania ochrony ofiarom konfliktów zbrojnych i sytuacji przemocy na terenach ich występowania (sic!) i tzw. postkonfliktowych". Z tak odczytanego komunikatu komentujący go nierzadko wywodzili wniosek o bezzasadności dalszego nastawania na organizację misji humanitarnej w Usnarzu przez PCK. Mając świadomość wagi problemu zasadniczego, jakiego dotyczy ten strumień komunikatów, jak i samego sposobu budowania wokół niego narracji publicznej, odnoszę się poniżej zwięźle do logiki oświadczenia władz PCK i wywołanych przez nie komentarzy.

Tutaj przeczytasz kolejne (z 6 września), wezwanie Danuty Kuroń do PCK, by zaczął działać w Usnarzu

Jak interpretować oświadczenie PCK

Po pierwsze należy stwierdzić, że – co absolutnie kluczowe w obecnej sytuacji – brak realizacji konkretnych postulatów materialnych z listu z 29 sierpnia br., w szczególności zaś – postulatu udostępnienia uwięzionym ogrzewanych pawilonów mieszkalnych, kuchennych, medycznych i sanitarnych, a także zapewnienia opieki medycznej, pozostawia tych ludzi, koczujących od ponad trzech tygodni pod gołym niebem (i lufami polskich karabinów), w sytuacji bezpośredniego i krytycznego zagrożenia zdrowia i życia. Dopóki te elementarne oczekiwania nie zostaną zaspokojone, nie może być mowy o zawieszeniu wezwania do misji PCK w Usnarzu, a nasza – instytucjonalna lub obywatelska – kapitulacja wobec ludzkiej niedoli i wynikającego z niej kryzysu humanitarnego na polsko-białoruskiej granicy lub przerzucanie naszych wobec tych ludzi obowiązków na ,,zaprzyjaźnione" instytucje obce staje się de facto współsprawstwem w krzywdzie niewinnych osób.

Po drugie nie może nie niepokoić bezrefleksyjna wykładnia statutowych obowiązków PCK w przedmiotowym kontekście, przywoływana w ramach wyjaśnień braku bezpośredniego sprawczego zaangażowania tej instytucji w pomoc humanitarną dla uwięzionych. Wynika z niej jednoznacznie, iż PCK nie rozpoznaje obecnej sytuacji jako takiej, w której zaistniałaby "przemoc" (systemowa – ze strony władz i służb RP) czyniąca z terytorium RP (jego strefy przygranicznej) "teren występowania sytuacji przemocy". To coś więcej i coś o wiele bardziej niepokojącego niż wyjaśnienia natury formalno-prawnej przedstawiane w oświadczeniu, to nawet nie jest anachronizm myślenia o ofiarach konfliktów zbrojnych, które nie nadąża za zmieniającą się przecie od czasów von Clausewitza definicją samego konfliktu/wojny ani za ewolucją pojęcia ofiary przemocy – nie, to jest głęboko i radykalnie fałszywa interpretacja obecnej sytuacji instrumentalizowana dla usprawiedliwienia bezczynności wobec systemowego zła.

Po trzecie żaden z argumentów przedstawionych w oświadczeniu władz PCK i poprzedzającym je komunikacie na FB nie wytrzymuje konfrontacji np. z postawą prezentowaną konsekwentnie od wielu miesięcy przez Litewski Czerwony Krzyż, więc instytucję poddaną podobnym ograniczeniom formalno-prawnym jak te wiążące PCK, który w analogicznych, choć czysto ilościowo dużo poważniejszych jeszcze okolicznościach podjął śmiałe kompleksowe działania zmierzające do wieloaspektowego zabezpieczenia dobrostanu uchodźców przekraczających granicę litewsko-białoruską – począwszy od standardowych działań humanitarnych w wymiarze materialnym, poprzez szkolenia dla wolontariuszy podejmujących pracę z zatrzymanymi migrantami, a skończywszy na otwartej i kategorycznej krytyce na forum międzynarodowym najnowszej litewskiej legislacji sankcjonującej niedopuszczalny w świetle prawa międzynarodowego migracyjny pushback, o czym można przeczytać więcej np. tutaj.

Po czwarte obecny bezwład PCK leży w jaskrawym kontraście np. z dynamicznym, strukturalnym działaniem przedsięwziętym przez tę samą instytucję w okolicznościach tragedii naturalnej (przejście niszczycielskiego tornado) w Borach Tucholskich przed 4 laty, która pozostawiła setki gospodarstw bez prądu, telefonu, internetu i bieżącej wody, a wielu ludzi – wprost bez dachu nad głową. Przywoływanie statutu PCK nie było wtedy konieczne, i to mimo nieprzejednanej postawy wojewody kujawsko-pomorskiego (z ramienia PiS), który odmówił wówczas pomocy systemowej ofiarom klęski – miejsce tego żenującego zabiegu retorycznego zajęło wówczas pełne poświęcenia, empatii i mądrości logistycznej działanie bezpośrednie. Co sprawia, że zabrakło go teraz? Dlaczego dziś i wobec tych 32 ludzi uwięzionych na polsko-białoruskiej granicy, będącej swoistą granicą przyzwoitości, władze PCK kryją się za instytucjonalnym bełkotem uplecionym z bezdusznej, mantrycznej frazeologii: "dzięki współpracy w ramach [...], w którą zaangażowany jest PCK", "nasze bratnie stowarzyszenie Białoruski Czerwony Krzyż", "PCK od wielu lat współpracuje", "PCK zadeklarował przekazanie", "kontynuujemy starania", "nie pozostajemy bierni", "los pokrzywdzonych jest dla nas wartością nadrzędną", "utrzymujemy stałe kontakty ze strukturami międzynarodowymi Ruchu, które są na bieżąco informowane o działaniach i wyzwaniach, z którymi się mierzymy, by w duchu jedności i neutralności skutecznie udzielić wsparcia potrzebującym" - i to w sytuacji pełnej logistycznej gotowości do wszechstronnego działania?

Apologia apolityczności (P)CK w tych okolicznościach jawi się tyleż naiwną, co groźną. Istotnie, jak pokazały głośne śledztwa publicystyczne roku 2019 i 2020 (opisane m.in. w "Gazecie Wyborczej"  i "Polityce" ),  strukturom regionalnym PCK zdarza się ulegać całkiem bezpośrednim i przy tym społecznie dewastującym wpływom politycznym, zatem wycofanie presji obywatelskiej na instytucję rodzimą teraz – zwłaszcza w okolicznościach wprowadzonego w pasie przygranicznym stanu wyjątkowego, który wydatnie utrudnia publiczny wgląd w postępowania władz i służb oraz penetrację strefy kryzysowej przez organizacje pomocowe – daje władzom i służbom Polski i Białorusi, realizującym politykę i uprawiającym propagandę fundamentalnie antyhumanitarną, monopol na formatowanie działań ratunkowych i pomocowych, a docierające do naszych granic ofiary przemocy zamyka w potrzasku dwóch całkowicie wysuniętych spod kontroli społecznej instytucji (PCK i BCK) poddanych przemożnej doraźnej presji politycznej.

Niepokojącą odpowiedź na pytanie o teraźniejszą i przyszłą zdolność i gotowość PCK do obrony własnej (statutowej) autonomii w takich okolicznościach przynosi jeden z komentarzy pracowników PCK pod tekstem oświadczenia na FB (którego nie zdementował wypowiadający się pod nim administrator strony PCK): "[PCK] Nie może wjechać od strony polskiej, bo musiałyby na to wyrazić zgodę władze Rzeczypospolitej Polskiej".

Po piąte i ostatnie wreszcie żadne "uspokajające" komunikaty instytucjonalne nie zmienią tego, że nieludzkie traktowanie osób uwięzionych na granicy polsko-białoruskiej przez władze polskie i żołnierzy w mundurach i hełmach z polskim orłem to wyłącznie nasza hańba i nasza odpowiedzialność.

Rafał R. Suszek

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Chcialabym sie obudzić z tego koszmarnego snu!Po odsunieciu pisu od wladzy konieczne bedzie rozliczenie wladz PCK z ich obecnej nikczemnej postawy
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    No cóż, w PCK też rządzą kapelani, w razie czego rozgrzeszą z wszelkiego draństwa i katolickie potwory będą mogły patrzeć na siebie w lustrze i spokojnie spać w nocy.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0