Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Na stronie internetowej Polskiego Czerwonego Krzyża czytamy: „Misją Polskiego Czerwonego Krzyża jest zapobieganie ludzkim cierpieniom i łagodzenie ich skutków oraz ochrona ludzkiej godności, bez jakiejkolwiek dyskryminacji na tle narodowości, rasy, płci, przekonań religijnych lub politycznych".

Dalej jest link do Porozumienia z Sewilli: „Misją Międzynarodowego Ruchu Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca jest: zapobiegać i łagodzić ludzkie cierpienia we wszystkich okolicznościach, chronić życie i zdrowie, zapewniać poszanowanie istoty ludzkiej, szczególnie w czasach konfliktów zbrojnych czy w najbardziej naglących przypadkach (…) rozwijać stalą gotowość członków Ruchu do udzielania pomocy w duchu solidarności z tymi, którzy potrzebują ich opieki i pomocy. Spełnienie tej misji wymaga dołożenia wspólnych wysiłków jak i udziału wszystkich części składowych Ruchu. Aby móc odpowiedzieć szybko, elastycznie i kreatywnie na wszystkie te potrzeby w zakresie bezstronnej ochrony humanitarnej i pomocy…".

Niedopuszczalne i cyniczne jest głoszenie idei, których nie ma się zamiaru realizować. Okrutne jest budzenie nadziei w ludziach, którzy żyją tylko nadzieją.

Dlatego tu jesteśmy, dlatego wzywamy osoby odpowiedzialne za realizację misji Czerwonego Krzyża, by dobrowolnie przyjęte obowiązki oraz głoszone idee natychmiast wcieliły w życie.

.. .

Tym, którzy nie rozumieją wezwań kierowanych do członków Zarządu Głównego PCK: Jarosława Cieszkiewicza, Zbigniewa Misiejuka, Jerzego Biska, Marka Brodzkiego, Jolanty Chełmińskiej, Jerzego Kotowicza, Jerzego Kornausa, Zdzisława Martyniuka, Anny Zacharek oraz prezesa Stanisława Kracika, wyjaśniamy:

Gdyby Stanisław Kracik wysłał misję humanitarną do Usnarza w dniu, w którym go o to prosiliśmy, czyli 29/30 sierpnia, to życie tych ludzi byłoby uratowane. Wszystko wskazuje na to, że są oni w dalszym ciągu bez dachu nad głową w Usnarzu, gdzie nie dochodzi już do nich głos Ocalenia, a temperatura w nocy zbliża się do zera.

Teraz, gdy władza wprowadziła na terenach przy granicy polsko-białoruskiej stan wyjątkowy, Czerwony Krzyż jest jedyną organizacją, która może na ten teren wjechać, by monitorować sytuację i reagować na nią i nie zostanie zatrzymana, bo ma mandat, z którym wszyscy się liczą. Dodajmy, że Czerwony Krzyż ma uprawnienia, by zaprosić do swojego wolontariatu osoby, które od trzech tygodni, heroicznie i skutecznie, zajmują się pomocą humanitarną na tym terenie i dobrze znają potrzeby.

Polski Czerwony Krzyż, jak chce, to potrafi działać i korzystać z wolontariatu, przykładem jest chociażby błyskawiczna akcja podczas tornado w Borach Tucholskich. PCK ma doświadczenie w działaniu, pieniądze i sprzęt oraz mandat, jaki mu dają prawo międzynarodowe i prawo polskie. Dlaczego nie korzysta ze swoich uprawnień wobec osób potrzebujących pomocy na granicy polsko-białoruskiej? Niestety, gołym okiem widać, że tym powodem jest fakt, że ludzie ci proszą o status uchodźcy.

Dlatego kolejny raz wzywamy Zarząd Główny PCK i jego prezesa by wysłali misję humanitarną do Usnarza i na granicę polsko-białoruską.

Tu przeczytasz pierwszy apel do władz PCK w sprawie pomocy w Usnarzu.

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.