Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Autor Jarosław Szymczyk, ur. 1976 r., był w latach 2004-2016 prokuratorem, obecnie jest wrocławskim adwokatem

Skoro na obecnej władzy nie robią żadnego wrażenia argumenty prawne, potwierdzone wieloma wyrokami sądów zarówno krajowych, jak i unijnych na czele z TSUE. Skoro, na co zwraca uwagę prof. Magdalena Środa, nie liczą się dla tej władzy najbardziej podstawowe racje natury etycznej i moralnej, skądinąd będące fundamentem wiary katolickiej, którą najwyżsi jej funkcjonariusze ostentacyjnie wyznają – może warto użyć innego instrumentu, który w naszej historii nierzadko pozwalał przetrwać trudne czasy. Tym instrumentem jest żart.

W sytuacjach największej opresji ze strony władzy Polacy potrafili zachować poczucie humoru i nie mogąc w inny sposób, walczyli z tą opresją używając ironii, wyśmiewając patologie władzy i w ten sposób dawali odpór niegodziwości rządzących. Przyczynkiem do takiego spojrzenia mogą być słowa Jerzego Illga, który w „Wyborczej" z 11.08.2021 r. w artykule pod tytułem „Czy nikt tam nie ma jaj?" zauważył:

„Dziennikarze, publicyści i poważani komentatorzy życia publicznego, pisząc o politykach, unikają wdawania się w psychologizowanie, nie zapuszczają się w obszary dziedzin takich jak psychiatria czy fizjognomika. A przecież, na co wiele osób zwraca uwagę w rozmowach prywatnych, ale czego nie wypada napisać – studiowanie fizjonomii koryfeuszy „dobrej zmiany" mówi o nich wszystko: wąskie, zaciśnięte usteczka skłonne do nienawistnego szczękościsku, zimny wzrok fanatyków albo martwe spojrzenie osobników doskonale bezmyślnych, śmiertelny brak poczucia humoru, cynizm, bezczelność i udawana pewność siebie – każdy z czytelników bez trudu skompletuje sobie w wyobraźni tę wspaniałą drużynę".

Zajmijmy się właśnie tym „śmiertelnym brakiem poczucia humoru" luminarzy obecnej władzy. Istotnie, bodaj żaden z przedstawicieli obozu rządzącego nami od 2015 r. nie słynie z poczucia humoru, dobrze pojmowanego luzu i dystansu.

Do historii przeszły liczne żarty i bon moty tak wielkich postaci polityki, jak premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill, czy prezydent Stanów Zjednoczonych Franklin D. Roosevelt. Tyle że do tego potrzeba inteligencji, błyskotliwości, oczytania i znajomości świata. Może w tym tkwi odpowiedź dlaczego – jak zauważa J. Illg – politycy Zjednoczonej Prawicy charakteryzują się „śmiertelnym brakiem poczucia humoru".

Jeżeli zatem nie doczekamy się raczej od funkcjonariuszy obecnej władzy żartów w formie czynnej, użyjmy wyobraźni i zastosujmy stronę bierną na zasadzie: sami oni nie są dowcipni, ale mają nieograniczone możliwości generowania dowcipów.

Proponuję formę quizu, która daje Czytelnikowi możliwość udziału bezpośredniego w takiej zabawie:

Quiz nr I: Organizujemy ognisko. Kogo ze szczytów władzy pisowskiej chcielibyśmy na nie zaprosić?

Moje propozycje są następujące:

Każde porządne ognisko nie obędzie się bez oprawy muzycznej. A mówiąc wprost: bez gitary. Tutaj typ może być, według mnie, tylko jeden: Prezes Zarządu TVP Pan Jacek Kurski. Jego popisy gitarowe, w tym m.in. rzewne wykonywanie rosyjskich ballad, są powszechnie znane. Poza tym przy ognisku dobrze słucha się baśni, legend i klechd, zwykle nie mających wiele wspólnego z prawdą, które to formy wyobraźni ludzkiej zostały doprowadzone w programach informacyjnych kierowanej przez Pana Prezesa TVP Jacka Kurskiego do nieosiągalnej dotychczas perfekcji.

Spotkanie przy ognisku to także biesiada, która nie może obyć się bez jedzenia. Tutaj naturalną propozycją wydaje się Pani Prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska, której ogromne możliwości kulinarne zostały publicznie potwierdzone przez najwyższy autorytet państwa w każdej dziedzinie, czyli Pana Prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Niezależnie od tego Pani Prezes mogłaby, w przerwach pomiędzy poezją śpiewaną przez Pana Jacka Kurskiego, wytłumaczyć uczestnikom w luźnej, ogniskowej atmosferze o prymacie polskiego prawa nad prawem unijnym, zwłaszcza w kontekście treści art. 9, art. 91 i innych Konstytucji RP.

Zapomniałem jednak o najważniejszym – aby było ognisko, musi być przecież ‘sekcja drewna’, która zapewni paliwo dla ognia. Oczywiście na pewno odpowiedni byłby tutaj minister właściwy do spraw energii, czyli Pan Minister Aktywów Państwowych i Klimatu Jacek Sasin. Dorzuciłbym także europosła, Pana Joachima Brudzińskiego. Obaj panowie wyglądają na silnych i zdecydowanych mężczyzn, gotowych do wykonania najtrudniejszego zadania, wymagającego krzepy i poświęcenia, a jak wiadomo gromadzenie opału do łatwych zadań nie należy.

Po ognisku, a nawet w trakcie, jest dobry czas na organizowanie różnego rodzaju zabaw i gier, takich jak np. paintball. Tutaj niekwestionowanym kandydatem do uczestnictwa w takiej grze wydaje mi się Minister Sprawiedliwości Pan Zbigniew Ziobro. Wiadomo, iż taka dyscyplina jak paintball wymaga od uczestnika bezgranicznej chęci unicestwienia swojego przeciwnika każdymi możliwymi metodami, przy jednoczesnym utrzymaniu się za wszelką cenę przy życiu. Dodatkowo konieczny jest odpowiedni kamuflaż i wywiedzenie przeciwnej strony w tzw. pole. Jak wiadomo, Pan Minister Z. Ziobro w stopniu perfekcyjnym opanował wszystkie te umiejętności.

Natomiast nie widziałbym jednak w składzie organizowanego ogniska osoby Pana Wicepremiera ds. Bezpieczeństwa Narodowego i Spraw Obronnych Jarosława Kaczyńskiego. Frywolna i rozrywkowa forma takiego spotkania mogłaby odciągnąć go od rzeczy naprawdę ważnych, takich jak strategiczne planowanie przyszłości narodu i troska o jego dobrostan. Poza tym, kto na takim ognisku byłby w stanie przyswoić sobie tak wysublimowane wytwory intelektu pana wicepremiera, jak chociażby ojkofobia. To wymaga wyższej kultury i ogromnej wiedzy danej nielicznym.

Quiz nr II: Otrzymaliśmy zaproszenie na raut w ambasadzie obcego kraju. W towarzystwie, którego z polityków Dobrej Zmiany najchętniej byśmy się tam udali?

Na pewno wydaje się, że naturalnym wyborem byłby ktoś ze służby dyplomatycznej, a tym bardziej ze ścisłego kierownictwa Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Miałbym jednak obawy. Atmosfera przyjęcia u ambasadora wymaga pewnego luzu i oderwania się od spraw bieżących. Polska dyplomacja, a w szczególności jej kierownictwo, jest tak mocno zaangażowane w podtrzymywanie i umacnianie dobrych relacji naszego państwa z różnymi partnerami, jak chociażby Unią Europejską, Stanami Zjednoczonymi, czy Izraelem, że wbrew polskiej racji stanu byłoby odciąganie jej od tak dobrze i sprawnie wykonywanych zadań. Dlatego odradzałbym zabranie na takie przyjęcie w ambasadzie np. Pana Wiceministra Spraw Zagranicznych Pawła Jabłońskiego. Przygotowanie takiego majstersztyku dyplomatycznego, jakim jest zorganizowanie konwoju humanitarnego na Białoruś wymaga pełnego skupienia i zaangażowania.

Wprawdzie pomysł ten nie jest specjalnie nowy, np. Rosja w 2014 r. wysłała tzw. biały konwój do Donbasu i na Krym, ale wiadomo, że nasz konwój to są zupełnie inne poziomy polityki zagranicznej i oczywiście humanitaryzmu. Dlatego Pana Wiceministra Pawła Jabłońskiego bym nie rekomendował, mimo iż ma pewność siebie i wyraźnie zarysowane na twarzy samozadowolenie, które to cechy na pewno w dyplomacji się przydają.

Zaproponowałbym natomiast kandydaturę Pana Wicemarszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego. Jak wiadomo, pan poseł był w przeszłości członkiem ruchu hipisowskiego, co na pewno rekomenduje go jako człowieka wolnego i otwartego, co na przyjęciu w obcej ambasadzie byłoby niezaprzeczalnym atutem. Dodatkowo jako ekshippis nie stronił zapewne od muzyki, co zasadnie uprawnia do przypuszczenia, że jest niezłym tancerzem, a bez wątpienia na rautach dyplomatycznych umiejętność tańca towarzyskiego jest niezbędna. Poza tym Pan Wicemarszałek Ryszard Terlecki słynie z taktu i wyważenia wypowiedzi, które to cechy są nieocenione w dyplomacji.

Quiz nr III: Jesteście Państwo w zamkniętym na zamek mieszkaniu, mimo to dostają się do niego złodzieje, ale cudem udaje się wam zamknąć w łazience z telefonem komórkowym w ręce. Mieszkacie na osiedlu, na którym waszymi sąsiadami są najwyżsi funkcjonariusze władzy PiS. Do kogo w pierwszej kolejności dzwonicie?

Tutaj oczywiście zupełnie racjonalnym wyborem wydaje się telefon do Pana Ministra Obrony Narodowej Mariusza Błaszczaka, ewentualnie Pana Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji Mariusza Kamińskiego. Ale jednak wkradają się pewne wątpliwości. Obydwaj panowie, mimo słusznego ideologicznie zapału, nie wyglądają raczej na mocarnych mężczyzn, gotowych do odparcia bezpośredniego i bezprawnego zamachu na życie lub mienie.

Pierwszy musi dostać dyspozycję od wyższego szarżą (jak wiadomo, taki jest tylko jeden), drugi zaś działa bardziej analitycznie, w skrytości, bez zbędnego rozgłosu. Tymczasem odparcie napadu wymaga reakcji zdecydowanej, natychmiastowej, powiedzmy wprost: wymaga rękoczynów, może nawet użycia pięści.

Wskazani powyżej wysocy urzędnicy RP, widać to już na pierwszy rzut oka, możliwości takiego działania raczej nie zapewnią. Propozycją idealną byłby natomiast Pan Poseł na Sejm RP Dominik Tarczyński, który swojego czasu wyzywał do pojedynku „na solo" eksprezydenta Lecha Wałęsę.

Do pomocy dodałbym prezentowanego już (Quiz nr 1) Pana Europosła Joachima Brudzińskiego (‘sekcja drewna’), któremu, jak donosiły media, w przeszłości prawdziwie męska siła w celu pozyskania cudzego mienia, ewentualnie ochrony mienia już uzyskanego, nie była obca.

Na myśl przychodzi jeszcze inna kandydatura. To Pan Minister Edukacji i Nauki Przemysław Czarnek. Jak wskazano powyżej, napastnicy jakimś cudem dostali się do naszego mieszkania, które było zamknięte. To nie byłaby trudna przeszkoda, dla Pana Ministra P. Czarnka, który jak wiadomo, mimo wyraźnych zakazów i obostrzeń dostał się do zamkniętego z powodu pandemii COVID-19 lubelskiego szpitala, w celu odwiedzin swojej babci. Poza tym nie ma wątpliwości, że Pan Przemysław Czarnek także należy do grona silnych mężczyzn, których stanowczość i siła są znakiem rozpoznawczym.

Powyższe quizy są tylko przykładowe i niesprawiedliwie omijają wielu innych liderów Dobrej Zmiany. Jak np. Pana Prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego. Myślę, że w quizie polegającym na doborze najlepszego doradcy, w sytuacji, gdy właściwa terytorialnie jednostka organizacyjna Kościoła katolickiego proponuje nam kupno kilkudziesięciu hektarów gruntu po nadzwyczaj atrakcyjnej cenie, Pan Premier mógłby okazać się absolutnym liderem.

Jak widać, śmiać się możemy do woli. Te możliwości tworzone są przez władzę już od kilku lat i wciąż rozwijane. Tylko że jak już się pośmiejemy, wrócić niestety musimy do rzeczywistości. Rzeczywistości, która wygląda upiornie.

Nagminnie łamane jest prawo, obóz władzy czuje się w tym zupełnie bezkarny. Organy kontroli i ochrony prawa są fikcją. Zaś ostatnio, w związku z sytuacją grupy uchodźców z Afganistanu przetrzymywanych na granicy polsko- białoruskiej w nieludzkich warunkach, dochodzi do łamania podstawowych praw człowieka.

Nieprzypadkowo użyłem w tym tekście metafory ogniska. Bo przy ognisku wciąż czekają ludzie, którzy liczą na to, że Polska jest krajem cywilizowanym, szanującym prawo międzynarodowe i elementarne wartości ludzkie. Na razie ci Afgańczycy się przeliczają, a wraz z nimi ta część polskiego społeczeństwa, na pewno większa, która pragnie, abyśmy byli takim cywilizowanym państwem i nie wyobraża sobie życia w innym.

Dokładnie dwadzieścia lat temu Ryszard Kapuściński powiedział:

„A więc strategia zerwania i zamknięcia nie jest dobrym wyjściem. Jakież więc pozostaje rozwiązanie? Spotkanie, poznanie, dialog? To już nie tylko propozycja, to już powinność, którą stawia przed nami rzeczywistość świata wielokulturowego. W tym względzie Europa stoi przed wielkim wyzwaniem. Musi znaleźć sobie nowe miejsce w świecie, w którym kiedyś korzystała z wyłączności swojej pozycji, a teraz wypadło jej pędzić żywot w rodzinie wielu innych kultur, które napierają, wspinają się w górę (jak choćby poprzez rosnącą stale emigrację przedstawicieli tych kultur do krajów europejskich)" – R. Kapuściński, "Lapidaria IV-VI", Warszawa 2008, s. 168/.

Dlatego też to, co robi obecnie polskie państwo w sprawie uchodźców rękami i umysłami swoich funkcjonariuszy, takich jak chociażby wspominany już pan wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński jest nie tylko niegodziwe moralnie, ale także całkowicie chybione intelektualnie. Ale, czy wszystkich wymienionych powyżej ludzi dzierżących realną władzę można posądzać o taki rodzaj ludzkiej aktywności jak intelekt?

Piszcie:listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.