Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jesteśmy w czasie, w którym nawet: "brak słów" nic nie znaczy. I w państwie, które bezprawnie i bezpodstawnie wprowadza stan wyjątkowy, żeby móc mordować ludzi na granicy. Co samo przyznaje zakazując wstępu do strefy zabronionej dziennikarzom, organizacjom pozarządowym, ludziom dobrej woli. Takich zakazów nie ma na żadnej wojnie.

Kurtyna opadła. Jesteśmy w przestrzeni oniemiałej. W ciszy – tak potrzebnej każdej bandyckiej władzy, pozwalającej jej na bycie zbrodniarzami. W tajemnicy. Za zasiekami, płotami, murem. W ciemnościach. Ale przede wszystkim – w ciszy.

Nie pozwólmy na to. Niech nie zapadnie ta cisza. Niech nas nie pochłonie ta cisza.

Tak jak nikt nie jest doskonały, tak nikt nie jest pojedynczy. Działamy grupami, społecznościami, wspólnotami. Rok temu „Gazeta Wyborcza" wsparła nas, Ogólnopolski Strajk Kobiet, przeznaczając tygodniowy dochód z prenumeraty na nasze cele – Fundusz Akcji OSK i nasze bieżące działania. Mówię „Gazeta Wyborcza", ale mam na myśli społeczność „Gazety Wyborczej", bo bez społeczności, jaką tworzą czytelniczki i czytelnicy „Wyborczej", żadne apele i żadne akcje nie przyniosłyby skutku. Pamiętam nasze niedowierzanie, kiedy dostałyśmy informację, że „Wyborcza" i jej społeczność nas wesprą. Pamiętam, w ogóle, tamten czas – emocji, hałasu, pracy ponad siły. I ofert pomocy – głupiej i mądrej. Oferta pomocy od „Wyborczej" i jej społeczności była ofertą mądrą.

W takich emocjach, w takim hałasie, ponad siły pracują i będą teraz pracować fundacja Ocalenie i organizacje zrzeszone w Konsorcjum Organizacji Społecznych Działających na rzecz Uchodźców. Do nich również płyną oferty pomocy – głupiej i mądrej. I po raz kolejny „Gazeta Wyborcza" i jej społeczność organizują się, by tym razem to im pomóc mądrze.

Na czym polega mądra pomoc? Na przyjęciu i trzymaniu się założenia, że ludzie, którzy robią rzeczy, wiedzą, co robią. Że ludzie, którzy robią rzeczy, zasługują na najwyższą formę szacunku, jaką jest zaufanie. Bez zbędnych pytań, bez absorbowania tysiącem wątpliwości, bez rzucania dziesiątków pomysłów w stylu „weźmy się i zróbcie". Pomoc mądra to ta, która jest bezinteresowna. Nie niesie ze sobą potrzeby kontroli. Nie daje poczucia władzy. Nie zaspokaja innych niż owe pomocowe potrzeb. Nie zawłaszcza. Nie przykrywa.

Kiedy dojechałyśmy z grupą strajkową z transportem do obozu fundacji Ocalenie w Usnarzu, do ludzi, którzy robią tam rzeczy, w powietrzu wisiało właśnie to pytanie – z którą pomocą przybywacie? Z głupią czy z mądrą? Czy przywozicie szacunek i zaufanie, czy wielkie, styropianowe logo i stos pomysłów z kosmosu? Czy rozumiecie, że wiemy, co robimy?

Rozumiemy. Nie piszę o sytuacji uchodźców w Usnarzu, bo nie jestem w stanie. Bo nie mam słów, bo wszystkie wydają mi się puste. Bo to jest kwestia nie słów, tylko działań. Ale nie piszę też o działaniach na rzecz uchodźców w Polsce, bo się na nich nie znam. Robię to, na czym się znam – wzywam do wsparcia działań tych, którzy robią rzeczy. I wiedzą, co robią.

Link do akcji "Pomagam"
---
Piszcie: list@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.