Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Gdy władza wprowadza stan wyjątkowy na terenach przygranicznych, to nieformalna, ale faktyczna odmowa prezesa ZG PCK Stanisława Kracika pełnienia przypisanej mu roli musi napotkać silny głos sprzeciwu już nie tylko społeczeństwa, ale wszystkich istotnych dla tej sprawy instytucji. Mam nadzieję, że nasz głos będzie słyszany w Genewie.

Na wezwanie, które wraz z grafiką opublikowała „Gazeta Wyborcza", by PCK wysłał misję humanitarną do Usnarza Górnego prezes Kracik na stronie internetowej odpowiada, że sytuacja budzi emocje i prosi, by „nie publikować treści niezgodnych ze stanem faktycznym i prawnym, które wprowadzają opinię publiczną w błąd."

Tak, toczący się na naszych oczach dramat ludzi na granicy polsko-białoruskiej, w tym dramat 32 osób przy granicy w Usnarzu, gdzie grupa kobiet i mężczyzn, młodszych i starszych, na niewielkim skrawku gołej ziemi, otoczona została wojskiem i różnymi służbami mundurowymi, odcięta od wszystkich i wszystkiego, bez możliwości uzyskania najbardziej podstawowej pomocy humanitarnej, takiej jak dach nad głową, żywność czy leki obudził emocje. Wielkie emocje.

Stanisław KracikStanisław Kracik Fot. Daniel Staniszewski / Agencja Gazeta

Tak właśnie być powinno, że dramat ludzi, którzy są ofiarami konfliktów zbrojnych budzi emocje. Właśnie dlatego powstał Czerwony Krzyż, międzynarodowa, niezależna organizacja, która bez emocji i bez ulegania presji politycznej ma świadczyć, zgodnie z ustanowionym prawem, pomoc humanitarną. Polski Czerwony Krzyż misji humanitarnej do Usnarza nie wysłał.

Wyjaśnienia prezesa Kracika na stronie internetowej PCK nic nie wyjaśniają. Odniosę się do nich:

W ustawie z 1964 r., w art. 6 przyznano PCK prawo do świadczenia pomocy na obszarze kraju, a także poza jego granicami, w ramach działalności określonej w umowach międzynarodowych i w ramach innych akcji objętych działalnością Czerwonego Krzyża. Dodam, że ludzie na granicy w Usnarzu prosili o ochronę międzynarodową w Polsce, co zostało przez organizacje im pomagające zarejestrowane.

Czerwony Krzyż nie wykonuje „roli pomocniczej" wobec państwa tylko jest niezależną organizacją, której istotą powołania w 1863 roku było uniezależnienie pomocy ofiarom wojny i konfliktów od państw i ich bierności.

Stowarzyszenia krajowe Czerwonego Krzyża korzystają z prawa do samodzielności, pozwalającej im na działania w każdym czasie, zgodnie z zasadami Ruchu, zaś wszystkie stowarzyszenia mają równe prawa i obowiązek niesienia sobie nawzajem pomocy, obejmując swoją działalnością cały świat.

Pomoc udzielona w Usnarzu miała miejsce dopiero 1 września i nie zmieniała faktu, że ludzie ci w dalszym ciągu pozostali bez dachu nad głową w temperaturze, która nocą spada poniżej 10 stopni.

Nie oczekujemy od PCK, że będzie „ścigać" rząd Polski. Oczekujemy natomiast, że zamiast „czynić starania, by uzyskać zgodę" będzie zgodnie z art. 5. Ustawy z 1964 r. „współdziałał" przy wykonywaniu swych zadań. Zobowiązanie rządu wynika z obowiązku wykonywania konwencji genewskich z 1949 roku, zaś PCK po poinformowaniu strony rządowej o potrzebie akcji, powinno ruszyć z misją wiedząc, że ma automatyczny dostęp do osób potrzebujących i wszelką w tym zakresie pomoc.

Prezes Kracik nie odważył się sprawdzić, czy prawo w Polsce działa i nie wysłał misji humanitarnej do Usnarza. Z góry uznał, że prawo nie działa. Wbrew temu co pisze, to jest „czas i miejsce na spory prawne i ideologiczne". Wzywamy cały Zarząd Główny PCK, by podjął ten spór i wyjaśnił opinii publicznej, jaka jest „rola i mandat" PCK, skoro nie polega na prowadzeniu działalności humanitarnej na rzecz osób chronionych międzynarodowymi konwencjami.

---
Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.