Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

13 aktywistów tłumaczy dlaczego pocięli drut kolczasty na granicy

Trzynaścioro dzielnych ludzi robi właśnie na białoruskiej granicy to, o czym ja tylko gadałem. Moje najwyższe uznanie dla nich: Grzegorza Antoszewskiego, Julki Bednarek, Dominika Berlinskiego, Angeliki Domańskiej, Julii Gościńskiej, Isi, Leokadii Jung, Anny Kuleszy, Bartosza Kramka, Zuzanny Lesiak, Tomasza Mysłka, Kajetana Wróblewskiego, Bernarda van der Esch.

To nie jest akcja straceńców, to przemyślana strategia. Ci ludzie pojechali nie tylko po to, by wyciąć największą możliwą dziurę w płocie z zasieków. Co do tego nie mieli przecież większych złudzeń. Pojechali tam z pełną świadomością po wyroki. Za zniszczenie mienia, za naruszenie granicznej instalacji, Bóg wie, za co jeszcze. W przekonaniu, że jeśli cokolwiek, to właśnie te wyroki i – być może nowi więźniowie sumienia – będą kosztem okrutnie egoistycznej polityki odstraszania „fali imigrantów", która dominuje nie tylko w Polsce, ale wyraźnie przeważa również w Europie. Być może wtedy ta polityka przestanie być tak bardzo opłacalna.

Zaczątki 'płotu Błaszczaka' - zasieki z drutu kolczastego nas granicy polsko-białoruskiej. Usnarz Górny, 24 sierpnia 2021Zaczątki 'płotu Błaszczaka' - zasieki z drutu kolczastego nas granicy polsko-białoruskiej. Usnarz Górny, 24 sierpnia 2021 Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta

Ludzie, którzy właśnie tną zasieki na białoruskiej granicy, wiedzą dobrze, że mogą się stać paliwem dla wojennej propagandy PiS. Że uzasadnią brutalne okrucieństwo pograniczników. Że to może zaszkodzić ludziom uwięzionym w Usnarzu Górnym. Ale to wszystko zależy od świadomości opinii publicznej. Tak kalkulować da się tylko wtedy, kiedy nie wiemy, że strategia push back jest okrucieństwem i niczym więcej.

Zasieki, które ci ludzie chcą usunąć, nikogo i niczego nie chronią. W Usnarzu ich nie ma. Gdyby były, widzielibyśmy je za plecami uchodźców widocznych na zdjęciach od polskiej strony. Ustawiono je bowiem dokładnie na linii granicy. To nie przypadek, że nie stoją choćby 10 m dalej. Są po to, by nikt, stając na polskiej ziemi, nie mógł się skutecznie domagać przyjęcia prośby o azyl. Zasieki nie mają innego celu. Wróg, dywersant, agresor pokona je z łatwością. Są przeciw ofiarom. Wyłącznie. I przeciw konwencji genewskiej.

Walka z zasiekami dzisiaj podjęta na granicy Unii Europejskiej ma nam powiedzieć, że polityka międzynarodowa nie musi i nie może być cyniczną grą bezwzględnie okrutnych egoizmów. Musi realizować wartości. Ta walka mówi, że prawo jest silne nie wtedy, kiedy wspierają je zasieki i uzbrojone kordony oprychów, ale kiedy stoją za nim uświadamiane społecznie wartości. Ta akcja mówi również, że nie da się o najbardziej podstawowych wartościach humanitaryzmu decydować w zamkniętych sztabach w trybie rozkazów. Zwłaszcza wtedy, kiedy te wartości stoją ze sobą w konflikcie – jak to się dzieje na granicach, kiedy nakaz ratowania życia kłóci się z ochroną własnego bezpieczeństwa – decyzja musi należeć do obywateli państw, które w ich imieniu działają. Nierzadko tak okrutnie jak polskie władze. Ale i tak okrutnie jak w Danii, skąd postanowiono wydalić cudzoziemców. Albo we Włoszech, gdzie zdecydowano się wesprzeć libijskie służby w walce z emigracją, by tragedię odsunąć sprzed własnych oczu.

Usnarz Górny. Przez kordon polskich pograniczników próbowali się przebić bezskutecznie do obozowiska uchodźców ratownicy medyczni ze stowarzyszenia AzylantUsnarz Górny. Przez kordon polskich pograniczników próbowali się przebić bezskutecznie do obozowiska uchodźców ratownicy medyczni ze stowarzyszenia Azylant Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

Europejski Trybunał Praw Człowieka nakazał Polsce i Litwie nakarmić i napoić uchodźców. Nie nakazał ich przyjąć, wypełniając postanowienia konwencji genewskiej. To ponury znak czasów. Temu również sprzeciwiają się ludzie, którzy właśnie tną zasieki na białoruskiej granicy. Próbują pokazać, że nie musimy być biernymi świadkami i co najwyżej recenzentami polityki „kryzysowych sztabów". Możemy mieć wpływ.

Spodziewam się głównie krytycznych ocen. Jestem jednak przekonany, że zrobiono dzisiaj rzecz niezwykle doniosłą, która może być ważna jeszcze przez lata. Polska znalazła się na gorących rubieżach Unii i wyznacza wzorce. Niestety fatalne. Trzynaścioro aktywistów próbuje wyznaczać wzorce zupełnie inne. Jest według mnie krytycznie ważne, żebyśmy ich nie zostawili sam na sam wobec pisowskiej propagandy, policyjnych represji, wyroków, których uniknąć się prawdopodobnie nie da, nieufności i lęku opozycyjnych polityków oraz „rozsądku" komentatorów.

Podobnie jak większości z nas nie stać mnie na to, by być dzisiaj z nimi. Nieważne dlaczego. Każdy z nas ma zawsze ważne własne powody, by od takich czynów się powstrzymać. Ludzie do tego stopnia odważni i zdeterminowani nigdy nie liczą się w tysiącach. Ale ich działanie ma sens, kiedy trafia do sumień. Niech trafi. Nie ulegajmy wygodzie łatwych argumentów.
---
Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.