Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Polska rozstawiła zasieki, gdy 32 uchodźców z Afganistanu poprosiło o schronienie w naszym kraju. Zgodnie z Konwencją Genewską powinniśmy przyjąć tych ludzi co najmniej na czas rozpatrzenia ich prośby. Straż graniczna, policja oraz ich zwierzchnicy od blisko trzech tygodni udają, że tych próśb nie słyszą. Jedna z osób na granicy w Usnarzu Górnym jest bardzo chora. Poniżej publikujemy stanowisko aktywistów.

Czytaj relację naszej reporterki Joanny Klimowicz.   

Warszawa - Ozierany, 29 sierpnia 2021 r. 

Brońmy granicy przed Łukaszenką i Putinem, nie ich ofiarami

Wycofanie wojsk amerykańskich z Afganistanu i przejmowanie władzy przez talibów pociągnęło za sobą drastyczne konsekwencje dla mieszkańców tego kraju. Odczuwamy je dziś także na granicy polsko-białoruskiej. Polska była jednym z państw uczestniczących w działaniach wojskowych u boku USA, pod egidą NATO. Za sytuację Afgańczyków - pozostawionych na pastwę islamskich fundamentalistów - jesteśmy dziś po części odpowiedzialni także my. Szczególne zobowiązania mamy jednak wobec uchodźców przybywających do naszego kraju.

Graniczne zasieki z drutu kolczastego instalowane w ostatnich tygodniach ku uciesze Piotra Glińskiego, Macieja Wąsika i Mariusza Błaszczaka nie stanowią obrony przed rosyjskimi czołgami, specnazem ani przemytem. Powstają w odpowiedzi na kryzys spowodowany obecnością grupy trzydziestu dwóch (!) afgańskich uchodźców na naszych granicach - osób uciekających przed wojną i szariackim terrorem. Zgodnie z prawem międzynarodowym i konstytucją mają prawo ubiegać się o ochronę przed prześladowaniem w naszym kraju. Art. 56. konstytucji stanowi: Cudzoziemcowi, który w Rzeczypospolitej Polskiej poszukuje ochrony przed prześladowaniem, może być przyznany status uchodźcy zgodnie z wiążącymi Rzeczpospolitą Polską umowami międzynarodowymi. Nie każdy musi go otrzymać, lecz każdy ma prawo o niego wystąpić. To prawo jest gwałcone na naszych oczach.

Krzyże przy zasiekach we wsi Minkowce, w tle zasieki przy granicy polsko-białoruskiejKrzyże przy zasiekach we wsi Minkowce, w tle zasieki przy granicy polsko-białoruskiej Ewa Jankowska

Rządowa propaganda dehumanizuje uchodźców, traktując ich jak broń hybrydową Łukaszenki i Putina, odwołując się do najniższych i najpodlejszych instynktów. Ksenofobia i rasizm są legitymizowane pod płaszczykiem dbałości o bezpieczeństwo narodowe. Odżywają demony, które każą widzieć w przybyszach nosicieli pasożytów i gwałcicieli kobiet, wyłudzaczy pomocy socjalnej terrorystów. Sprawujący dziś władzę konstytucyjni przestępcy starają się zbić na tym polityczny kapitał.

Polska otoczona drutem kolczastym nie jest naszym krajem. Państwo używające wojska do obrony przed garstką uciekających przed prześladowaniem nie tylko dyskwalifikuje się moralnie - wystawia się także na pośmiewisko. Drut kolczasty staje się nowym symbolem Polski. Dzięki takim jak Wąsik stara narodowa dewiza "Za wolność naszą i waszą" brzmi dziś równie szyderczo jak "Arbeit macht frei" na bramie obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Trwa polsko-białoruska konkurencja w okrucieństwie, a polscy ministrowie licytują się na nieustępliwość i radykalizm z liderami ugrupowań i sił o charakterze faszystowskim.

Tak, polskie granice są także granicami Unii Europejskiej. Jesteśmy w pełni świadomi zagrożeń militarnych i hybrydowych stwarzanych przez nasze wschodnie sąsiedztwo. Nie uchronimy się jednak przed nimi prymitywnymi instalacjami z drutu kolczastego. Nie stanowią one skutecznej zapory - są za to środkiem mającym odstraszyć uchodźców przed kierowaniem się do naszego kraju. Reakcja rządu na grupę szukających schronienia tworzy punkt zapalny ku uciesze reżimu Aleksandra Łukaszenki - prowadzi do bezprecedensowego kryzysu moralnego i humanitarnego, uderzając także w reputację Polski jako cywilizowanego i sprawnego państwa. Granice muszą być chronione - za pomocą nowoczesnych systemów monitorujących, za pomocą specjalistycznych czujników, dronów i patroli. Każdy przybywający musi otrzymać podstawową pomoc i zostać sprawdzony pod kątem bezpieczeństwa i spełniania kryteriów azylowych - zgodnie z obowiązującymi procedurami. Każdy potencjalny uchodźca musi być kierowany do miejsc, w których jest to możliwe. Obecnie - nie jest. Władze każdym sposobem starają się im to uniemożliwić - wbrew konwencji genewskiej. Dziś chodzi o garstkę afgańskich przybyszów, ale przyjęcie nawet kilkunastu tysięcy uchodźców przez niemal czterdziestomilionowy naród nie przekracza naszych możliwości. Oznacza natomiast konieczność sprawnej i konsekwentnej organizacji tego procesu.

Usnarz Górny. Apel do rządu polskiego wobec niehumanitarnych działań władz wobec uchodźców przetrzymywanych na granicy polsko - białoruskiej. Wzywano do natychmiastowego zabrania koczujących do właściwego ośrodka dla uchodźców w Polsce i oficjalnego przyjęcia od nich wniosków o azyl. N/Z wydawca Gazety Wyborczej Jerzy Wójcik, ks. Alfred Wierzbicki i Bronisław Talkowski, przewodniczący Muzułmańskiej Gminy Wyznaniowej w KruszynianachUsnarz Górny. Apel do rządu polskiego wobec niehumanitarnych działań władz wobec uchodźców przetrzymywanych na granicy polsko - białoruskiej. Wzywano do natychmiastowego zabrania koczujących do właściwego ośrodka dla uchodźców w Polsce i oficjalnego przyjęcia od nich wniosków o azyl. N/Z wydawca Gazety Wyborczej Jerzy Wójcik, ks. Alfred Wierzbicki i Bronisław Talkowski, przewodniczący Muzułmańskiej Gminy Wyznaniowej w Kruszynianach Fot. Grzegorz Dąbrowski

Niezależnie od naszych poglądów politycznych i orientacji ideowych uważamy, że patriotyzm wymaga dziś jasnego świadectwa niezgody. Postępująca faszyzacja polskiej przestrzeni publicznej jest faktem: wykluczanie i zohydzanie całych grup etnicznych i społecznych przeradzające się w systemowe ataki na mniejszości przywodzą bardzo czytelne historyczne analogie. Obserwujemy bezbronnych i cierpiących ludzi rozmieszczonych w wojskowym kordonie, za drutem kolczastym, strzeżonym przez innych ludzi z bronią, z polskimi orłami na czapkach i biało-czerwonymi naszywkami na rękawach. Wojskowi i policyjni strażnicy odmawiają udzielenia im jakiejkolwiek pomocy, a swoje postępowanie tłumaczą obowiązkiem wykonywania rozkazów - przestępczych i zbrodniczych w swej istocie.

Działania podejmowane przez rząd i służby mundurowe odbywają się w naszym imieniu. Jeśli uważamy, że jesteśmy wolnymi ludźmi, jesteśmy zobligowani do próby pociągnięcia władz do odpowiedzialności i wyrażenia protestu. Jako świadomi obywatele mamy obowiązek wyrazić swój czynny i stanowczy sprzeciw. Zasieki na granicy i propaganda antyuchodźcza nie mają innego uzasadnienia jak prymitywnie rozumiany polityczny interes rządzących. Nie zgadzamy się na poniżanie, niehumanitarne traktowanie, odmawianie udzielenia pomocy medycznej uchodźcom, nie zgadzamy się na stosowanie nielegalnej procedury push-back. Każda osoba, która szuka ochrony międzynarodowej, powinna móc o nią wystąpić i mieć szansę ją otrzymać.

Graniczny drut należy usunąć - w warstwie symbolicznej i rzeczywistej. Zasieki zostały ustawione nie przeciw wrogom państwa, lecz ofiarom obcych reżimów. Z ich perspektywy niewiele różni się od nich Polska stosująca wobec uchodźców nieludzkie traktowanie i tortury. Taka polityka nie może zostać usankcjonowana przy społecznej bierności. Działania muszą podjąć także struktury europejskie, które nie mogą zapomnieć o wartościach, na których zbudowano Unię. Siła prawa nie może opierać się na zasiekach i broni, lecz uświadamianych społecznie wartościach. Demokratyczne społeczeństwo musi być gotowe do altruizmu, a polityka międzynarodowa nie może stanowić jedynie cynicznej gry bezwzględnych egoizmów.

Taką solidarność jesteśmy winni ludziom daremnie wyczekującym od nas pomocy i schronienia – i tam, w Afganistanie, i tu, u naszych granic. Nie my podejmowaliśmy wobec nich zobowiązania, nikt nie pytał nas o zgodę na wysyłanie tam sił wojskowych, a następnie na ich nieodpowiedzialne wycofanie pozostawiające ich na pastwę totalitarnej dyktatury. Niemniej, także w naszym imieniu te zobowiązania złożono i jest dziś skrajną niegodziwością ich nie dotrzymać. Wypełnijmy je przynajmniej wobec tych ludzi, którym możemy wciąż spojrzeć w oczy - poprzez lornetki, zasieki i kordony.

Jesteśmy tu, gdzie w naszym imieniu dzieją się rzeczy straszne. Nasz protest ma charakter pokojowy i podejmujemy go z otwartą przyłbicą - w duchu obywatelskiego nieposłuszeństwa. Jesteśmy gotowi ponieść wszelkie idące za nim konsekwencje. Niech spadną one na sumienia tych, którzy cynicznie zamykają oczy na desperację, cierpienie, tortury i groźbę śmierci.

Uważamy, że solidarność nie jest tylko pustym hasłem, a wolność kosztuje i wymaga upartego oporu.

Grzegorz Antoszewski

Julka Bednarek

Dominik Berlinski

Angelika Domańska

Julia Gościńska

Isia

Leokadia Jung

Anna Kulesza

Bartosz Kramek

Zuzanna Lesiak

Tomasz Mysłek

Kajetan Wróblewski

Bernard van der Esch
---
Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.