Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Rozmowa z mec. Mikołajem Pietrzakiem, dziekanem Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie.

Jakie prawo złamało nasze państwo na białorusko-polskiej granicy?

- Naruszyło i narusza fundamentalną zasadę, że nie zawraca się nikogo z granicy, jeśli żąda ochrony międzynarodowej ze względu na niebezpieczeństwo grożące mu w jego kraju. To wynika z umów podpisanych przez Polskę, w szczególności konwencję genewską o statusie uchodźców z 1951 r.

Czy uchodźcy muszą spełnić jakieś warunki, np. przekroczyć legalnie naszą granicę?

- To nie ma znaczenia, czy cudzoziemiec przejdzie przez zieloną granicę czy podejdzie do okienka strażników na przejściu granicznym. Wystarczy, że powie: "Żądam ochrony międzynarodowej, jestem prześladowany". Wtedy Polska ma obowiązek przyjąć taką osobę - może oczywiście umieścić ją w specjalnym ośrodku i w tym czasie sprawdzić, czy zachodzą przesłanki do nadania statusu uchodźcy lub udzielenia pomocy międzynarodowej w innej formie. Dopiero po tym sprawdzeniu, jeśli pomoc nie przysługuje, można kogoś wydalić z Polski.

Adwokat Mikołaj PietrzakAdwokat Mikołaj Pietrzak Fot. Albert Zawada / Agencja Gazeta

Czyli Polska jest zobowiązana przyjmować tych ludzi i rozpoznawać ich wnioski?

- Tak. Nie może naruszać zasady non-refoulement zakazującej zawracania osób deklarujących, że chcą się ubiegać o status uchodźcy. A polska straż graniczna obecnie udaje, że nie słyszy wniosków zgłaszanych przez cudzoziemców.

Co sądzi pan o rozporządzeniu ministra spraw wewnętrznych z 20 sierpnia ograniczającym czasowo ruch graniczny.

- Zmierza ono do usankcjonowania bezprawia dziejącego się na granicy białorusko-polskiej. Żadne rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych nie może uchylić konwencji genewskiej, prawa międzynarodowego ani polskich ustaw uchwalonych na ich podstawie. Takie rozporządzenie jest wadliwe.

Prawnicy i radcowie prawni próbują pomóc ludziom przetrzymywanym na granicy.

- Początkowo w akcję zaangażowało się kilkoro adwokatów i radców prawnych (na miejscu i zdalnie). Teraz jest to już 30 osób, ich liczba rośnie, chciałem im wszystkim podziękować za wspaniałą postawę.

Ilu cudzoziemców nie wpuszczono do Polski?

- Wiemy o 32 osobach, które utknęły między skierowanymi w ich stronę pistoletami maszynowymi funkcjonariuszy z Białorusi i Polski, ubranych w hełmy, kominiarki i kamizelki kuloodporne. Niektóre z tych osób są w podeszłym wieku, inni są chorzy, jest tam też mała dziewczynka. Od 14 dni nie mają schronienia przed upałem, deszczem, chłodem. Starają się ograniczyć przyjmowanie posiłków i napojów, aby nie musieć korzystać z potrzeb fizjologicznych na oczach pograniczników – to jest szczególnie upokarzające dla wierzących muzułmanek.

Wszyscy wielokrotnie składali ustnie wnioski na ręce polskich funkcjonariuszy o objęcie ochroną międzynarodową.

Nasi pogranicznicy, udając, że nie słyszą i nie widzą tych wniosków, okazują potworne okrucieństwo, zmuszając te osoby do dalszego przebywania; to naruszenie art. 3 europejskiej konwencji praw człowieka zakazującej tortur, okrutnego, nieludzkiego i poniżającego traktowania.

Trudno mi dobrać słowa, aby powiedzieć, co teraz czuję.

Co grozi Polsce za takie zachowanie jej władz?

- Cywilizowany świat zaliczy nas do grona państw, w których nie są respektowane podstawowe prawa i wolności – czyli będziemy jeszcze bardziej marginalizowani niż obecnie.

A strażnikom granicznym i ich przełożonym?

- Postępowanie dyscyplinarne i karne. To zależy od szczegółów, czyli za co odpowiadali i co zrobili. Mogą odpowiadać za przekroczenie uprawnień (art. 231 kk), a być może za bezprawne pozbawienie wolności (art. 289 kk). Mam większe pretensje do decydentów niż do tych, którzy wykonują rozkazy.

A polskim władzom, w tym ministrowi spraw wewnętrznych?

- Każdy funkcjonariusz publiczny musi się liczyć z odpowiedzialnością karną, a w  przypadku niektórych funkcjonariuszy publicznych - z tym, że staną przed Trybunałem Stanu.

Co możemy zrobić my, obywatele, w tej sprawie?

- Domagajmy się głośno od władzy respektowania praw tych biednych ludzi na granicy. Jeśli dziś będziemy milczeć i gardzić ich prawami, to jutro inni będą gardzili prawami nas samych, naszych rodzin i przyjaciół. To papierek lakmusowy naszej demokracji. Czy wystąpimy w obronie tych, którzy szukają u nas schronienia? Powinniśmy protestować, demonstrować i domagać się wykonania elementarnych obowiązków prawnych przez nasze państwo. Szczególna rola spoczywa na mediach i na nas, prawnikach.
---
Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.