Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

List otwarty do pana Cymańskiego

W związku z zamachem złej władzy na wolne media poseł Tadeusz Cymański, komentując skandaliczny projekt ustawy "lex TVN", stwierdził, czy też wyznał, co następuje: "Wierzę, że światem rządzą pieniądze".

Kuriozalne wyznanie wiary w ustach reprezentującego władzę katolickiego konserwatysty brzmi obrazoburczo. Cała nasza cywilizacja podejmuje wszelkie możliwe wysiłki i starania, by przeciwstawić się owej wszechwładzy pieniądza nad światem. Nie, nie jestem naiwny. Nie, nie namawiam do hipokryzji i zaprzeczania faktom. Po konserwatywnym katoliku nigdy nie spodziewałbym się podobnej deklaracji, która go kompromituje i obnaża obłudę rządzących.

Ja wierzę, pośle Cymański, że światem nie rządzą pieniądze. Gdybym wierzył, że rządzą, byłbym cyniczną łachudrą. Wierzę, że światem rządzą z jednej strony wzniosłe idee, a z drugiej niskie instynkty, wśród których pojawia się także żądza pieniądza. Mój świat jest zatem bardziej złożony i skomplikowany niźli posła Cymańskiego.

Gdy demonstrujemy masowo przeciwko kneblowaniu wolnych mediów i przeciwko podporządkowywaniu sądownictwa pisowskiej tyranii, w żadnym razie nie bronimy naszych interesów finansowych, lecz jedynie naszych ideałów, z pomocą których staramy się kreować wizerunek naszej ojczyzny.

Gdyby powiedział to polityk partii liberalnej, spuściłbym zasłonę milczenia, lecz skoro Cymański, trzeba to uznać za mimowolny akt zdemaskowania całkowitej bezideowości populistów pisowskich.

Tę truciznę bezideowości i skrajnie merkantylnej wizji społecznego świata Kaczyński zafundował polskiemu społeczeństwu. Światem PiS-u rządzą pieniądze, ale nie moim światem. Nie ma naszej zgody na zamianę Polski w wytwórnię pieniędzy, które bez idei nic nie znaczą.

To prawda, że nikt nie potrafi żyć samym powietrzem i ideami. Egzystencja jednak ograniczona do transakcji traci jakikolwiek sens. Odziera nas z człowieczeństwa, odbiera nam podmiotowość. Stajemy się dla siebie nawzajem towarem lub usługodawcą/usługobiorcą. W ten sposób populiści Kaczyńskiego czynią ze społeczeństwa ekspedientów lub klientów, a z naszego kraju galerię handlową. Wbrew górnolotnym zapewnieniom o naukach moralnych i przestrzeganiu przykazań religijnych.

Już nawet nie próbują udawać, złodzieje naszych dusz i sumień, nie zależy im na czymkolwiek innym poza mamoną. My, niczym sfora wygłodniałych psów, mamy dostawać ochłapy rzucane nam łaskawie z pańskiego stołu.

Przemysław Wiszniewski

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.