Beznadzieja sytuacji kilkuset tysięcy Syryjczyków po amputacjach jest niewyobrażalna. Teraz finansowaliśmy protezę dla dziewczynki, która straciła nogę sześć lat temu. Trudno wyobrazić sobie, by w Polsce dziecko czekało na pomoc tak długo - mówi Małgorzata Olasińska-Chart, dyrektorka Programu Pomocy Humanitarnej Polskiej Misji Medycznej
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Rozmowa z Małgorzatą Olasińską-Chart, dyrektorką Programu Pomocy Humanitarnej Polskiej Misji Medycznej

ANITA KARWOWSKA:  Polska Misja Medyczna prowadzi zbiórkę na finansowanie protez syryjskich kobiet i dzieci okaleczonych przez rany wojenne od 2017 r. Co przesądziło, że wybraliście właśnie ten cel?

MAŁGORZATA OLASIŃSKA-CHART: Zaczęło się od naszego spotkania z 12-letnią Hebe z Aleppo, która miała obcięte dwie nogi. Bomba urwała jej nogi w 2012 r. Rodzina przerzuciła ją do Turcji, licząc, że tamtejsza służba zdrowia udzieli jej pomocy. Tak się nie stało. Wtedy podjęliśmy decyzję, by Hebe dostała dwie protezy, i że rozpoczniemy zbiórkę na produkcję protez dla innych dzieci po amputacjach.

Naszą decyzję wsparli lekarze z Syrii, którzy również widzieli potrzebę takiej akcji. Dostęp do protez dla dzieci i kobiet jest w Syrii bardzo utrudniony, ponieważ jeśli cudem znajdą się fundusze, pierwszeństwo mają mężczyźni - jako ci, którzy muszą stanąć na nogi, znaleźć pracę i utrzymać rodzinę.

Miałyśmy bardzo duży odzew ze strony Polaków, to program, który wyróżnia się spośród wszystkich programów pomocowych dla Syrii.

Możecie liczyć na pomoc publiczną?

Na początku dostaliśmy wsparcie samorządów i rządu. Chciały pomóc nam samorządy, które były gotowe zaprosić do Polski okaleczone dzieci, m.in. Kraków, Sopot, Gdańsk, Poznań, Wrocław. Okazało się jednak, że te dzieci nigdy nie dostaną wizy do Polski, bo muszą podróżować z dorosłymi opiekunami. A to, jak nam wyjaśniono, może być zagrożeniem terrorystycznym dla naszego kraju.

Wtedy zdecydowałyśmy się, że będziemy realizować ten program za granicą. Dzieci, którym pomagamy, są leczone w Syrii lub w przypadku trudniejszych pacjentów, w Turcji.

Rząd nie zgodził się na sprowadzanie dzieci na leczenie do Polski. W jaki więc sposób pomógł?

W 2018 r. pani Beata Kempa, wówczas minister ds. pomocy humanitarnej, przeznaczyła na otwarcie centrum ortopedycznego w Syrii ponad dwa mln zł. Dzięki tym środkom z KPRM sfinansowaliśmy produkcję 302 wysokiej klasy protez mechanicznych. Każde dziecko, a zwłaszcza dziewczynka, która dzięki protezom może wrócić do normalnego życia, to też uratowanie kolejnych pokoleń. Ale też przywrócenie godności, poczucia własnej wartości. Słynna była historia dziewczynki o imieniu Maya, której ojciec zabezpieczył kikuty puszkami po żywności, aby na nich mogła się poruszać.

Te osoby, od lat niepełnosprawne, wyrzucone na margines społeczny, wykluczone z relacji z rówieśnikami, trafiają do nas z ogromnymi traumami, w depresji. Są jakby na wpół martwe.

Więcej pomocy ze strony państwa już nie było?

W 2019 składaliśmy wniosek o kontynuację finansowania centrum ortopedycznego w Syrii, jednak nie dostaliśmy już wsparcia. Centrum musieliśmy zamknąć.

Jak można pomóc w realizacji programu?

Szukamy darczyńców, wpłat można dokonywać na konto Polskiej Misji Medycznej [informacje poniżej]. Syryjczykom mogą pomóc tylko obywatele innych państw. Tam nie ma pomocy społecznej, służby medycznej, platform crowdfundingowych. Każdy ma tam tyle samo, czyli nic.

Nasz program budzi wzruszenie wśród Polaków, ale jest to program trudny. Beznadzieja sytuacji kilkuset tysięcy Syryjczyków po amputacjach jest niewyobrażalna. Teraz finansowaliśmy protezę dla dziewczynki, która straciła nogę sześć lat temu. Trudno wyobrazić sobie, by w Polsce dziecko czekało na pomoc tak długo.

Dlaczego to trudny program?

Jest bardzo specjalistyczny i złożony. Łatwiej dostarczać żywność czy leki, niż prowadzić program medyczny tego typu. Proteza jest dopasowywana indywidualnie do kikuta, trzeba to zrobić ręcznie, wymaga udziału technika, ortopedy i neurologa. Do niedawna produkcją protez dla Syryjczyków zajmowała się oprócz nas jedna organizacja z Holandii, ale zamknęła ten projekt.

Wasz przetrwa?

Tak, będziemy go kontynuować. To coś na tyle ważnego dla tych osób, że nie możemy odpuścić. Nie możemy pochwalić się tysiącami beneficjentów z powodu złożoności i kosztów tego programu. Ale zapewniam, że jest efektywny i naprawdę potrzebny. Naszymi działaniami chcemy zapewnić, że świat nie zapomniał o ofiarach wojny z Syrii. To, że są w kącie, zamknięci w domu czy namiocie, bo nie mają nóg, jest możliwe do pokonania także dzięki Polakom. Nasz program wspiera fantastyczna aktorka, pani Agata Kulesza.

Ilu dzieciom udało się wam pomóc?

Do tej pory to ok. 350 dzieci. W Syrii mamy organizację partnerską Humanitarian Message Organization, z którą współpracujemy od lat. To ona koordynuje pomoc wewnątrz Syrii, kwalifikuje dzieci, którym kupimy protezy. Proteza mechaniczna kosztuje ok. 1,5 tys. dolarów, a elektroniczna minimum 10 tys. dolarów, ale ona może służyć dziecku do 10-12 lat.

Mówi pani, że Polacy chętnie wspierają ten projekt, ale czy tak było od początku? Zaczynaliście w czasie, gdy na dobre rozpętana była polityczna kampania przeciwko uchodźcom i dużą część społeczeństwa skutecznie udało się przestraszyć, a tym samym zniechęcić do pomagania uchodźcom.

Nie odczuliśmy tego, Polacy wspierają nas stale. Wiele polskich organizacji, w tym nasza, pomaga syryjskich uchodźcom. Nigdy nie myśleliśmy, że to może spowodować niechęć społeczeństwa czy władzy do nas. Czasem musimy mierzyć się jednak z argumentem, że lepiej byłoby pomagać chorym dzieciom w Polsce, bo też jest wiele potrzebujących pieniędzy na leczenie.

Polska Misja Medyczna pomaga ofiarom wojny w Syrii
Polska Misja Medyczna pomaga ofiarom wojny w Syrii  A.Golec/PMM

Odpowiadam wtedy, że Polska jest bogatym, wysoko rozwiniętym krajem i mamy się czym dzielić z ludźmi, którzy stracili wszystko i muszą przeżyć dzień za jednego dolara. To nie muszą być duże kwoty, chodzi o gest solidarności.

Przecież kiedy my mieliśmy problemy, świat się od nas nie odwrócił. W stanie wojennym polskiemu społeczeństwu pomagała Zachodnia Europa, Stany Zjednoczone, Kanada.

Nasz status - sytych, bezpiecznych, szczęśliwych - zobowiązuje.

***

Jak pomóc

Szczegóły form pomocy znajdują się na stronie https://pmm.org.pl/znowu-chodze

Konto PMM Syria: 08 1240 4650 1111 0010 4607 7315

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Obawiam się, że TVN zostanie "Wolną Europą" naszego kraju :-(
    już oceniałe(a)ś
    0
    0