Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Rozmowa z sędzią Igorem Tuleyą, który wziął udział w Tour de Konstytucja. W ramach akcji od 4 czerwca odbyło się w całej Polsce ok. 100 spotkań i rozmów poświęconych konstytucji. Finał akcji odbędzie się w najbliższą niedzielę 8 sierpnia w Warszawie. Początek o godz. 11 na placu przy Pałacu Kultury i Nauki od strony Pałacu Młodzieży.
Finał będzie miał charakter ogólnopolskiego pikniku obywatelskiego, podczas którego wystąpią m.in.: Martyna Jakubowicz, Zbigniew Hołdys, Krzysztof Zalewski i Michał Urbaniak. 

***

ANITA KARWOWSKA: Ile miast odwiedził pan z Tour de Konstytucja? 

SĘDZIA IGOR TULEYA: Nie liczyłem, ale myślę, że byłem w kilkudziesięciu. 

Stał się pan jedną z twarzy tej akcji. Dlaczego?

– Planując akcję, przyjęliśmy założenie, że jeżeli tylko będę mógł, to będę uczestniczył w możliwie wielu spotkaniach. To inicjatywa czysto obywatelska, organizowana przez obywateli dla obywateli. My, sędziowie, prokuratorzy, adwokaci, nie odgrywaliśmy głównej roli. Odpowiadaliśmy na pytania o prawa obywateli wynikające z konstytucji, braliśmy udział w symulacji rozpraw, panelach dyskusyjnych. Prawdziwym bohaterem tych spotkań zawsze byli obywatele. Jestem pełen uznania dla ich postawy, tego, że ciągle chce się tym osobom angażować w sprawy społeczne.

Atmosfera tych spotkań była inna niż podczas zgromadzeń w obronie wolnych sądów w Warszawie, w których konsekwentnie bierze pan udział?

– To kompletnie inna sytuacja. Temat niezależności sędziowskiej oczywiście pojawia się na tych spotkaniach, ale jest jednym z wielu, o których chcą rozmawiać ludzie. Równie ważne były pytania o prawa dziecka, prawo do nauki, wolność zgromadzeń. 

Objechaliście całą Polskę. Czy trudniej było prowadzić te rozmowy w regionach tradycyjnie głosujących na PiS?

– Nie czułem różnicy. Ludzie są wszędzie podobni. Regułą było, że w spotkaniach uczestniczyły osoby zaangażowane w sprawy państwa, grupa przyglądających się i grono sceptyków. Zawsze próbowaliśmy nawiązać w takiej sytuacji dialog, ale czasem okazywało się to kompletnie niemożliwe, bo na wypowiedzi osób nam niechętnych składały się wyłącznie wyzwiska i groźby pod naszym adresem przeplatane papką propagandową usłyszaną w mediach państwowych. 

Podczas jednego z takich spotkań pewna uczestniczka zarzuciła sędziom, czyli również panu, że jesteście celebrytami. Stwierdziła, że sędziowie muszą być „prawdziwą kastą", skoro pozują do selfie i rozdają autografy. 

– Ani ja, ani moje koleżanki i koledzy ze stowarzyszeń sędziowskich nie czujemy się i nie jesteśmy celebrytami. Ten temat po raz pierwszy pojawił się już w 2017 r., kiedy rozpoczęły się duże protesty w obronie sądów. Ludzie zaczęli nas rozpoznawać, prosić o wspólne zdjęcia.

Wtedy byliśmy zupełnie nieprzygotowani do takich sytuacji, a dla mnie dodatkowo to było trudne, bo czerpanie satysfakcji z bycia rozpoznawalnym i z tego, co się w tym wiąże, nigdy nie leżało w mojej naturze. 

Zastanawialiśmy się, jak się zachować. Uznaliśmy, że jeśli ktoś chce podpis albo selfie, to OK, godzimy się na to, ponieważ wpisuje się to w model sędziego obywatelskiego. To model sędziego, który nie jest zamknięty w gmachu sądu i ogranicza swoją aktywność do sali sądowej, ale wychodzi do ludzi i z nimi rozmawia. 

Od prawie dziewięciu miesięcy jest pan zawieszony w wykonywaniu obowiązków sędziego. Aktywność obywatelska to dla pana lek na tę trudną sytuację? 

– Jestem może bardziej widoczny w tego typu przedsięwzięciach niż inni sędziowie, bo rzeczywiście mam więcej czasu niż moi przyjaciele, którzy mogą sądzić. Zaangażowanie w kampanie obywatelskie traktuję jako zobowiązanie i robię to z radością, choć jednocześnie jest to dla mnie trudne. Jestem dosyć autystyczny, znalezienie się w tłumie nie jest więc tym, o czym marzę, i miałbym wiele innych pomysłów, jak zapełnić ten wymuszony czas wolny. 

Tour de Konstytucja dojeżdża do mety i wokół akcji było o dziwo spokojnie, na co na początku się nie zapowiadało. Po jednym z pierwszych spotkań minister edukacji Przemysław Czarnek stwierdził, że te spotkania to indoktrynacja dzieci. Jak pan to odebrał?

– Taka ocena to bzdura. Pan minister nie uczestniczył w tych spotkaniach, więc pewnie nie wie, na czym one polegały. Ale ma jeszcze szansę – w niedzielę 8 sierpnia odbędzie się wielki finał Tour de Konstytucja. Zapraszamy. 

Może w ogóle sukcesem naszej akcji jest to, że w ustach rządzących w ostatnim czasie  słowo „konstytucja" pojawia się coraz częściej. Jeszcze dwa-trzy lata temu ścigano sędziów za noszenie koszulek z napisem „Konstytucja" i powoływanie się na nią. Tymczasem to ziarno zaczyna wydawać plony i teraz to rządzący sięgają po konstytucję. 

Wyłącznie cynicznie. 

– To prawda, ale myślę, że po tej fazie cynizmu przyjdzie faza oświecenia i rządzący będą właściwie interpretowali zapisy konstytucyjne. 

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.