Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Całkiem niedawno Rafał Trzaskowski wypowiedział znamienne słowa: "Nie ma już lewicy, centrum i prawicy. To podział ze starego świata. Musimy to na opozycji zrozumieć. Dziś powiedzieliśmy Wam, jaka ma być Platforma Obywatelska. #CzasNaZmiany - opozycja będzie gotowa, aby odzyskać zaufanie Polek, Polaków i wygrać".

Mój przyjaciel Michael mieszkający w Kanadzie, opisując tamtejszą scenę polityczną, stwierdził, że jest ona w stosunku do polskiej zupełnie nieadekwatna, bo dla polityków zza oceanu ważne postulaty lewicy są czymś tak oczywistym i aksjomatycznym, że nie stanowią politycznego paliwa czy przedmiotu politycznego sporu. Z naszego punktu widzenia mimo istnienia partii konserwatywnych  tamtejsza scena jest lewacka.  Owa różnica świadczy o zapaści cywilizacyjnej naszego kraju w stosunku do Zachodu, za którą pełną odpowiedzialność ponosi Kaczyński i jego partia, a także Kościół katolicki, partycypujący we władzy. Donald Tusk spowodował, że w ciągu miesiąca słupek poparcia dla Koalicji Obywatelskiej wzrósł na tyle, że rządząca partia Kaczyńskiego może czuć się zagrożona.

W najnowszym wywiadzie "Efekt Tuska", jakiego Donald Tusk udzielił Jerzemu Baczyńskiemu, redaktorowi naczelnemu "Polityki", padły słowa o programie politycznym. Oto cztery punkty programowe: "odsunięcie PiS od władzy (projekty odbudowy i naprawy sądów, reforma mediów publicznych, rozliczenie z korupcji i łamania prawa); przywrócenie stabilizacji finansowej ("aby 500 plus i generalnie pieniędzy Polaków nie zżarła inflacja"); przyszłość - walka z kryzysem klimatycznym, rozwój szkoły, cyfrowa rewolucja, krótszy tydzień pracy, zielona gospodarka. odbudowa pozycji międzynarodowej Polski - lepsze relacje z UE, USA i Wschodem".

Brak postulatów społecznych w tym programie interpretuję w kategoriach politycznej ostrożności. Jedną z przyczyn braku jest wzbranianie się przed dostarczaniem wyjałowionemu PiS-owi politycznej amunicji do krytyki lub falsyfikacji. Głównym jednak powodem niezwerbalizowania tychże jest w moim najgłębszym przekonaniu traktowanie ich w kategoriach oczywistości i postaram się to teraz wyjaśnić. Chodzi o problem Kościoła, o równouprawnienie kobiet i o nagonkę PiS-u na osoby LGBT.

Z Martą Lempart Tusk spotkał się przed swoim powrotem w Brukseli. Nie sądzę, aby lider KO ignorował środowiska kobiece, przeciwnie, uważam, że traktuje je z należytą powagą jako liczące się na naszej politycznej scenie i mające rację społeczną dla swoich protestów. I analogicznie rzecz się ma z nieuprawnioną rangą zagubionego i znajdującego się w całkowitej moralnej zapaści polskiego Kościoła.

To, co dla nas najcenniejsze, znajduje się w cytowanym punkcie trzecim (przyszłość), a nade wszystko - czwartym (odbudowanie relacji ze światem Zachodu) programu Tuska. Jest rzeczą oczywistą i niewymagającą artykulacji programowej, że aby Polska zaczęła być ponownie traktowana jako partner, musi uporać się z problemem świeckości państwa oraz równouprawnienia kobiet i środowisk LGBT. To sprawy niepodlegające dyskusji, podobnie jak ukrócenie polskiej ksenofobii i antysemityzmu. Są to sprawy sztandarowe, o których trzeba mówić jasno. I Tusk mówi jasno, że "skoro kompromisu aborcyjnego nie ma, trzeba dać prawo kobietom do rozstrzygającego głosu":

Pewne zasadnicze kwestie bowiem nie podlegają żadnej dyskusji. Z tego powodu Lewica w Polsce jest dziś pogubiona, bo wprawdzie ma te same postulaty na swoich flagach, ale jednocześnie wchodzi w dzikie mariaże z obecną władzą populistów, przez co przestaje być wiarygodna. Jeśli dziś w Polsce jest gdziekolwiek lewica, to nie w SLD, tylko w Strajku Kobiet, i z tym środowiskiem Tusk się liczy.

A Kościół, współsprawca naszej narodowej tragedii? Donald Tusk tak o tym mówi: "Głoszą wszem i wobec, że są katolikami. Że wierzą w Boga i Boga mają w sercu. Nikt tak bardzo nie przyczynił się do upadku Kościoła w Polsce jak rządy PiS-u przez sześć lat (...)!". Tymi słowami Tusk diagnozuje degrengoladę polskiego Kościoła i wskazuje, gdzie jego miejsce. Tego Kościoła, który gnębi kobiety i mniejszości seksualne za przyczyną współuczestnictwa w faszyzującej władzy Kaczyńskiego.

Po sześciu latach starań Tomasza Piątka, by dowieść, jak bardzo Polska pisowska zbliża się do Putina, Tusk jako pierwszy głośno o tym mówi i przed zbliżeniem ostrzega: "PiS uparł się, by realizować agendę Putina!"

O rewolucji podatkowej PiS Tusk mówi jako o "ruskim ładzie". Dziś wiemy, że środowisko przedsiębiorców nie poprze lawinowo rosnących zobowiązań podatkowych. Nie tędy droga do naszego wspólnego dobrobytu i wydobycia gospodarki z zapaści pandemiczno-pisowskiej.

W obecnym kształcie państwo polskie nie wzbudza niczyjego zaufania i czas, by to sobie uświadomili skołowani wyborcy. Nie dajmy się, na litość boską, do reszty zwariować!

Nie bądźmy jak stado baranów prowadzonych na rzeź! Niech zstąpi duch mądrości i odmieni oblicze tej spalonej przez PiS ziemi!

Przemysław Wiszniewski

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.