Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W piątek późnym wieczorem, pod koniec drugiego dnia festiwalu Pol'and'Rock, na scenę wyszedł Jerzy Owsiak, aby przekazać, że dostał właśnie telefon od wojewody zachodniopomorskiego w sprawie tego, co dzieje się na organizowanym przez WOŚP festiwalu. To właśnie na zachodnim Pomorzu, w Makowicach, odbywa się impreza. 

Jak poinformował, wojewodzie nie spodobały się skandowane przez publiczność hasła. - Przed chwilą rozmawiałem z panem wojewodą tego województwa. Myślałem, że chce mi pogratulować. A pan wojewoda zapytał, dlaczego padają takie bluzgi i dlaczego nie reagujemy - mówił Owsiak. Poprzedniego wieczoru w tłumie i na scenie wybrzmiało hasło "je**ć PiS".

Lider WOŚP odpowiedział wojewodzie (od 2020 r. jest nim Zbigniew Bogucki - prawnik, który w przeszłości pracował najpierw jako prokurator, a potem adwokat): - Panie wojewodo, nie pan będzie mówił, o czym mają śpiewać artyści i co ma krzyczeć publiczność. Nie pan będzie ten festiwal tworzył. Nigdy nie może tego robić żaden wojewoda, żaden król, cesarz i żaden Bóg. Proszę do mnie nie dzwonić o tej porze i nie mówić, co ma robić publiczność. 

Ale wcześniej, kiedy zamykał spotkanie z adwokatami Wolnych Sądów: Sylwią Gregorczyk-Abram i Michałem Wawrykiewiczem na Akademii Sztuk Przepięknych, nawiązał do wykrzykiwanych przez młodych ludzi słów, zastępując przy tym te niecenzuralne zmodyfikowaną wersją: - Nie krzyczcie "Chcemy bis", tylko róbcie coś, żebyśmy nie stali w miejscu, nie udawali, że to, co się dzieje, nas nie dotyczy.

Owsiak stanął murem za wolnością artystyczną i ludźmi, którzy mimo ograniczeń wynikających z pandemii przyjechali na zorganizowaną z trudem imprezę. 

Wiem, że nigdy nie da ocenzurować ani siebie, ani festiwalu. Ale obawiam się, że władza znów zacznie robić wszystko, by zniechęcić organizatorów do jego kolejnych edycji. 

Sposób działania jest już dobrze znany. 

Owsiak przecież już stawał przed sądem za wypowiedziane z festiwalowej sceny wulgarne słowa. W 2017 r. na zamknięcie festiwalu rapował ze sceny w rytm muzyki: „Rok temu żegnaliśmy się i myślałem, że coś się przez ten czas zmieni. Niestety, nic się nie zmieniło. Pier... polityków – fałszywy kraj, fałszywa rzeczywistość. Rzeczywistość, która jest oderwana od nas, od naszego bytu. Chcę zapytać ich o jedno, czy macie, k..., serce do ludzi?! Nie mów, k..., że jest tu podwyższone ryzyko, tu, w tym miejscu. Kłamiesz, kłamiesz, kłamiesz! Nie mów, k..., że jestem gorszego sortu!". Jego słowa zanotowała policja i zabezpieczyła nagranie. W 1230 wypowiedzianych wtedy słowach znalazło się 6 wulgaryzmów. Zachowanie Owsiaka policjanci zakwalifikowali jako wykroczenie – używanie słów nieprzyzwoitych. Sprawa trafiła do sądu w Słubicach. Sędzia wymierzyła Owsiakowi karę nagany i opłacenie 130 zł kosztów sądowych. 

Dlaczego Jerzy Owsiak i festiwal tak przeszkadza tej władzy? Przecież to nie tylko pisowski wojewoda ma problem z Pol'and'Rock, ale cała partia. Wojewoda tylko wykonał ten telefon.

Impreza WOŚP zawsze była spotkaniem wolnych ludzi. I tak jest w tym roku, chociaż ze względu na pandemię może być tylko 20 tys. gości. A poza składającą się z niezależnie myślących młodych osób publicznością, znów na zaproszenie Owsiaka do rozmów na Akademii Sztuk Przepięknych przyjechały osoby, które bezkompromisowo tej wolności bronią. Są Sylwia Gregoczyk-Abram, Michał Wawrykiewicz, Marta Lempart, Andrzej Chyra, Arkadiusz Jakubik, Jakobe Mansztajnem i inni. Ależ oni mącą w głowach tym młodym ludziom!

Na szczęście, PiS-ie, dziś w nocy koniec imprezy. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.