Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kiedy czytam lub słucham o propagandowych i prawnych wygibasach, jakie wyczyniają członkowie ekipy rządzącej w sprawie konfliktu z Brukselą o praworządność, przypomina mi się zawsze anegdota opowiadana jeszcze w PRL-u. „Jaki jest szczyt bezczelności? Odpowiedź: zepchnąć ciocię ze schodów i zapytać, dlaczego się spieszy".

Udając, że staje w obronie polskiej konstytucji, władza próbuje nam wmówić, że broni jej przed usiłującymi podważać naszą suwerenność instytucjami i sądami europejskimi, tak jakby zapominała, skąd się wzięły wyroki tych sądów i gdzie tkwi źródło całego sporu. Bo właśnie jest tak jak w tej anegdocie: to nasza konstytucja jest spychaną ze schodów ciocią, a obecna władza, z Trybunałem Julii Przyłębskiej włącznie, jest tym, kto ciocię ze schodów zepchnął.

Gdyby władza PiS nie łamała wielokrotnie konstytucji, nie byłoby np. orzeczeń TSUE, a co za tym idzie, oburzenia i lamentów o usiłującej upokorzyć Polskę Brukseli. Oburzenia i lamentów będących odpowiednikiem pytania cioci, dlaczego się spieszy… Dyskutując o konflikcie polskiego rządu z Brukselą i o wyższości prawa europejskiego nad krajowym, powinniśmy to zawsze podkreślać, bo przecież osią całego sporu tak naprawdę są zapisy polskiej konstytucji, a jedyne, co robi Bruksela, to właśnie próba zmuszenia polskich władz, by raczyły je respektować. Nawiasem mówiąc, mechanizm wzięty z anegdoty o szczycie bezczelności wydaje się ulubionym mechanizmem propagandowym PiS w wielu sprawach, ale w tej jego działanie jest chyba najbardziej wyraziste.

Joanna Gąsiorowska

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.