Automatyczny przepadek pojazdu bez względu na jego wartość, bez względu na zarobki sprawcy i bez uwzględniania okoliczności czynu to rozwiązanie sprzeczne z zasadami prawa karnego - podkreśla karnista.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Rada Ministrów przyjęła projekt nowelizacji ustawy Prawo o ruchu drogowym. Nowe przepisy podwyższają wysokość grzywien za wykroczenia drogowe, zmieniają system punktów karnych i uzależniają wysokość składki OC od ich liczby. Znikł jednak budzący najwięcej sprzeciwów pomysł odbierania pojazdów pijanym kierowcom. Czy wróci podczas prac w Sejmie?

Nowelizacja zaostrzająca przepisy ma zwolenników. Chwalą oni próbę podjęcia przez rząd walki z piratami drogowymi . Tak przywitali  ją np. działacze Miasto Jest Nasze. Karniści mają  zastrzeżenia dotyczące szczególnie zasady odbierania samochodów. Poniżej opinia Mikołaja Małeckiego, wykładowcy w Katedrze Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego. 

Przeciwko przepadkowi pojazdu

Politycy proponują, by pijanemu kierowcy lub sprawcy wypadku drogowego - oprócz wymierzenia kary za popełnione przestępstwo - odbierać także samochód, którym poruszał się w chwili czynu, lub jego równowartość. Chodzi o tak zwany przepadek pojazdu, a więc coś zbliżonego do przepadku przedmiotów służących do popełnienia przestępstwa.

Przeciwko obligatoryjnemu przepadkowi pojazdu przemawia wiele argumentów.

Nieproporcjonalna dolegliwość

Przede wszystkim przepadek pojazdu narusza zasadę proporcjonalności w zakresie reakcji karnej.

Jeśli z założenia za podobny czyn popełniony w podobnych okolicznościach sprawcom odbierane mają być pojazdy o diametralnie różnej wartości, niezależnie od tego, jakie były okoliczności popełnienia czynu i kim jest sprawca przestępstwa, to dolegliwość wynikająca z ich utraty może być albo nieproporcjonalnie wysoka, albo nieproporcjonalnie niska.

Dolegliwość związana z utratą pojazdu będzie zależeć od czynnika zupełnie przypadkowego, to znaczy wartości pojazdu, którym akurat sprawca poruszał się danego dnia.

Jednak czy sprawca prowadzący droższy pojazd rzeczywiście zasługuje - z samego faktu jechania droższym wozem - na wielokrotnie wyższą dolegliwość majątkową? I z drugiej strony, czy sprawca jadący tanim wozem ma być potraktowany łagodniej tylko dlatego, że cena pojazdu nie była wysoka? Odpowiedź na te pytania jest oczywiście negatywna: z samego faktu jechania droższym lub tańszym pojazdem nie wynika to, jaka będzie realna dolegliwość majątkowa przepadku konkretnego pojazdu dla sprawcy przestępstwa.

Automatyczny przepadek pojazdu narusza zasadę proporcjonalności z jeszcze innego powodu. Jeśli sprawca spowoduje wypadek ze skutkiem śmiertelnym, w wyniku którego dojdzie również do uszkodzenia pojazdu, przepadkowi podlegać będzie ten uszkodzony pojazd, a więc rzecz o wiele niższej wartości niż w przypadku pijanego kierowcy, który nie spowoduje żadnej kolizji ani wypadku na drodze. W tym drugim przypadku przepadkowi będzie podlegał pojazd nieuszkodzony i w pełni sprawny.

Zatem im poważniejszy czyn i większe pokrzywdzenie, tym mniejsza realna dolegliwość związana z przepadkiem pojazdu, który i tak może już nadawać się wyłącznie do kasacji. W sytuacji jazdy bezkolizyjnej i bezuszczerbkowej sprawcy odebrany zaś zostanie pełnowartościowy pojazd, mimo że zagrożenie było o wiele niższe. A powinno być przecież dokładnie odwrotnie…

Nierówność wobec prawa

Przepadek pojazdu narusza również zasadę równości wobec prawa.

Podmioty znajdujące się w podobnych okolicznościach powinny być przez prawo potraktowane w podobny sposób. Dolegliwość związana z popełnionym czynem powinna być więc podobna w przypadku dwóch porównywalnych zdarzeń, na które składają się okoliczności czynu, stopień pokrzywdzenia, postawa sprawcy itd.

Obligatoryjny przepadek pojazdu lub jego równowartości godzi w zasadę równości wobec prawa, ponieważ cena pojazdu, którym porusza się nietrzeźwy sprawca, nie jest kryterium istotnym, gdy badamy podobieństwo zdarzeń w kontekście wymierzanej kary. Efektem jest więc dolegliwość karna, której nie da się wymierzyć "po równo", bo o jej zasadniczym stopniu rozstrzyga wartość pojazdu podlegającego przepadkowi - coś, co jest obok czynu, obok pokrzywdzenia, obok sprawcy, a więc coś, co nie powinno odgrywać żadnej roli.

W przypadku samochodu służbowego, leasingu, auta z wypożyczalni czy we współwłasności zamiast przepadku pojazdu sąd miałby orzekać przepadek jego równowartości. To również przejaw nierównego traktowania obywateli i naruszenie zasady proporcjonalności.

Przede wszystkim bezpieczeństwo na drodze nie zależy od tego, czy sprawca jedzie swoim, czy czyimś samochodem.

Dodatkowo

zauważmy, że nierzadko służbowy lub wypożyczony pojazd dobrej marki może być dla sprawcy nieosiągalny cenowo. To również sytuacje prowadzenia nowoczesnego pojazdu dostawczego przez zawodowego kierowcę, którego wartość może być liczona w setkach tysięcy złotych, których odebranie sprawcy, który niewiele zarabia, pogrąży go finansowo na długie lata. W tej sytuacji przepadek równowartości pojazdu będzie sprzeczny z zasadą racjonalnej i humanitarnej kary.

Paradoks niższej kary

Co innego, jeśli przepadek pojazdu pijanego kierowcy nie byłby obowiązkiem, lecz jedynie możliwością daną sądowi w konkretnej sprawie: nie obligatoryjny, lecz fakultatywny i zależny od uznania sędziego. Wówczas oceniając okoliczności konkretnego przypadku, sąd mógłby elastycznie zdecydować, czy konkretny sprawca zasłużył, oprócz standardowej kary, również na tę dodatkową dolegliwość w postaci przepadku pojazdu.

W tym miejscu zastawiona jest jednak pewna pułapka. Wprowadzenie obowiązkowego przepadku pojazdów będzie zmuszeniem sądu do jego orzeczenia w każdej bez wyjątku sprawie. Jednak wymierzając karę określonemu sprawcy, sąd i tak będzie musiał dostosować jej dolegliwość do realiów konkretnej sprawy.

Paradoksalnie może się więc okazać, że obligatoryjny przepadek pojazdów wpłynie w praktyce na wymierzanie przez sądy kar łagodniejszych niż wcześniej za podobne czyny, bo pomniejszonych o dolegliwość związaną z utraconym przez sprawcę pojazdem lub jego równowartością.

A jest to przecież dolegliwość, której nie można zaniedbywać, gdy sprawca traci część majątku wartego 50 czy 100 tysięcy złotych.

I w zasadzie tak powinno się stać, żeby "w sumie" dolegliwość związana z konkretnym przestępstwem odpowiadała kodeksowym dyrektywom wymiaru kary. W konsekwencji sąd, wymierzając karę sprawcy, któremu ma przepaść bardzo drogie auto lub jego równowartość, uwzględni to w ramach szacowania proporcjonalnej i adekwatnej kary, odpowiednio zmniejszając jej wymiar w pozostałym zakresie.

Efekt? Polityczni populiści w mig wychwycą, że sądy są coraz łagodniejsze dla sprawców poważnych przestępstw, bo zamiast surowych kar pozbawienia wolności czy grzywien wymierzają ich coraz mniej bądź kary są coraz niższe. Formułując kolejny postulat zaostrzania kar dla pijanych kierowców, populiści oczywiście nie wspomną, że w omawianej sytuacji na dolegliwość, jaką ponosili sprawcy, składał się również obligatoryjny przepadek, który sami wprowadzili.

Ukarać sprawcę, nie samochód

Pomysł zabierania pojazdu, który uczestniczył w przestępstwie, wygląda trochę jak próba ukarania - oprócz sprawcy przestępstwa - również samego samochodu. To przecież nie do pomyślenia, by pojazd, który przyczynił się do przestępstwa, mógł być dalej na wolności i swobodnie poruszać się po drodze - zdają się mówić pomysłodawcy przepadku. Mamy tu do czynienia z myśleniem magicznym i populistycznym wykorzystywaniem prawa karnego, by zamiast racjonalnej kary i realnej poprawy bezpieczeństwa na drodze wzbudzać jedynie niezdrowe emocje i zbijać na tym kapitał polityczny.

Pijany lub odurzony sprawca zasługuje oczywiście na adekwatną karę. Jej wymierzenie jest możliwe w obecnym stanie prawnym. Sprawcy wypadku drogowego grozi nawet do 12 lat więzienia, a więc kara, jaką wymierza się czasami za umyślne zabójstwo. Może też zostać skazany na wysoką grzywnę, odpowiadającą równowartości posiadanego pojazdu.

Automatyczny przepadek pojazdu bez względu na jego wartość, bez względu na zarobki sprawcy i bez uwzględniania okoliczności czynu to rozwiązanie sprzeczne z zasadami prawa karnego. Dlatego, z prawnego punktu widzenia, obligatoryjnemu przepadkowi pojazdu należy powiedzieć NIE.

Mikołaj Małecki – doktor habilitowany nauk prawnych, wykładowca w Katedrze Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego, prezes Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego, autor strony Dogmaty Karnisty

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Jeśli chcielibyśmy poważnie potraktować zasadę proporcjonalności kary, to w przypadku grzywien, które mają skokowo wzrosnąć powinniśmy wziąć przykład ze Skandynawów, którzy uzależniają wysokość grzywny od wysokości dochodu.
    @jes
    Problem w tym, że w Polsce niektórzy mają drogie BMW mimo braku dochodów.
    już oceniałe(a)ś
    4
    0
    @markwiat1
    dlatego mandat proporcjonalny do wartosci pojazdu... wartosc oszacowac latwo - sa programy, gdzie wbijasz dane pojazdu i dostajesz widelki wartosci rynkowej...
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Prawnicy...
    Chodzi o to żeby znaleźć rozwiązanie dotkliwe dla osób jeżdżących pod wpływem alkoholu, ale nie powodujących wypadków. Dotkliwe nie są: mandaty, odebranie prawa jazdy, punkty karne, kary w zawieszeniu. Trzeba znaleźć coś innego i odbieranie pojazdów jest ciekawym pomysłem.
    Natomiast nie da się zaprzeczyć, że w tej dyskusji jest sporo populizmu, bo po pierwsze trzeba sprawdzić kogo i jak często dotykałby ten przepis i czy w zw. z tym by zadziałał, a po drugie mamy ogromne pole do działania w postaci uaktywnienia policji, która nie spełnia swoich podstawowych zadań związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa na drodze.
    @glumac
    proszę zwrócić uwagę, że autor artykułu odnosi się przede wszystkim do obligatoryjnego charakteru proponowanego przepisu. nie odrzuca koncepcji odbierania pojazdu, podkreśla nawet, że jego rozważania nie dotyczą potencjalnych przepisów o możliwym przepadku pojazdu
    już oceniałe(a)ś
    9
    1
    @glumac
    Proponuję tatuaż-na czole
    już oceniałe(a)ś
    1
    1
    @glumac
    Przecież nawet w artykule podkreślono, że obecne przepisy mogą być nad wyraz dotkliwe, o ile rozsądnie będzie się je stosować.
    Popatrz - jadę (trzeźwy!) starym kilkunastoletnim samochodem o wartości 3-4 tysięcy (lub mniej) i - no cóż, przez głupotę, nieuwagę, inne przyczyny, których udowodnić nie mogę - powoduję wypadek, w którym poszkodowany doznaje sporego uszczerbku na zdrowiu, a i mienie jego ucierpiało. Obligatoryjnie zabiorą mi starego grata i dołożą 2 lata w zawiasach.
    Tymczasem już teraz mogę dostać te same dwa lata i dużo wyższą od wartości auta karę pieniężną.
    Poza tym, po co "Państwu" mój stary grat, zapewne uszkodzony? Sprzedadzą na aukcji za 500 zł? Jak doliczysz koszty przechowywania, to jeszcze "Państwo" na mnie straci. ;)
    już oceniałe(a)ś
    6
    1
    Wystarczy jeździć przepisowo. Mam prawo jazdy od 30 lat. Przejeździłem Polskę i Europę wszerz i wzdłóż. Żadnego wypadku, nawet stłuczki. Ale nie jeżdżę 150 na godzinę krajówkami na zderzaku samochodu przede mną.
    @kaczorciech
    Ale Ty to jesteś gość:) Nie na temat, ale się wypowiesz. Artykuł jest o zabieraniu auta po jeździe na podwójnym gazie. Ale Ciebie bardziej podnieca mandat za przekroczenie o 30 km/h za które będzie mandat w wysokości 2 średnich krajowych. Poza tym, kto gdzie jeździ na krajówce gdzie jest 90 z prędkością 150 km/h i to na zderzaku? To by oznaczało, że ten przed też jedzie 150. To jest raczej wyjątek i to sporadycznie spotykany. 150 to prędkość przynajmniej na ekspresówkę, ale nie na krajówkę.
    już oceniałe(a)ś
    17
    11
    @kaczorciech
    Może inaczej by to wyglądało, gdybyś jednak tę Polskę i Europe przejechał wzdłuż? ;)
    już oceniałe(a)ś
    15
    6
    @qurek009
    Europę, oczywiście :)
    już oceniałe(a)ś
    6
    1
    @kaczorciech
    Nie zrozumiałeś artykułu. Wszyscy mają być równi wobec prawa.
    już oceniałe(a)ś
    10
    2
    @kaczorciech
    Niewinni nie maja się czego bać, jak mawia Ziobro.
    już oceniałe(a)ś
    6
    0
    @kaczorciech
    Fakt braku stłuczki może też świadczyć, że inni kierowcy bardziej na ciebie uważali bo, no wiesz, budziłeś ograniczone zaufanie
    już oceniałe(a)ś
    6
    3
    @rl
    Jego kumpel mówił też, że "za czynienie dobra nie wsadzamy".
    już oceniałe(a)ś
    5
    0
    @kaczorciech
    Nie jeździsz 150 na godzinę bo Lanos z 1995 by ci się rozleciał.
    już oceniałe(a)ś
    4
    2
    @kaczorciech
    Nie na temat.
    już oceniałe(a)ś
    0
    1
    @ksiegowa_mafii
    Widziałam na krajówce takich "szybkich".
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    @Mehoo
    A co z zabitymi? Jak im wyrównasz szkodę?
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    @justin_timberlake
    głupota....
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    @Mehoo
    I są. Nikomu nie wolno jeździć po pijaku. Za trudne?
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    Przecież ci kretyni prawni nie myślą,bo od tego boli głowa,a w ogóle trzeba się uczyć i czytać. Lepiej machać pałą na oślep i wrzeszczeć ze to ludowa sprawiedliwość. To nawet za Józefa Wisarionowicza władza dbała o pozory sprawiedliwości.To jest typowa kabotyńska argumentacja ignorantów że jak ktoś będzie jeździł wolno to mu nic nie grozi.W tym kraju idiotów sami sobie kręcimy sznur ,nie tylko w tej sprawie
    @aporn
    Prostactwo. I jeszcze karnistom ubliżają coś bełkocząc o zdrowym rozsądku i o tym, że jak ktoś sobie nie zasłuży na te absurdalne kary, to się nie powinien martwić. Borze iglasty!
    już oceniałe(a)ś
    3
    1
    Bzdura! w nic nie godzi, sprawca DOBROWOLNIE popełnił przestępstwo. To znaczy, że w państwach, gdzie jest przepadek naruszają równość ? Ochłońcie obrońcy morderców na drogach!!!
    @jamol
    Dlaczego zakładasz, że dobrowolnie?
    Nie dopuszczasz możliwości przypadku?
    Jak udowodnię, że potrąciłem pieszego na podrzędnej drodze, nocą, bo go po prostu nie widziałem, oślepiony światłami auta jadącego z przeciwka?

    W myśl proponowanych przepisów, jako sprawcy wypadku, bo przecież pieszy szedł przepisowo, a w kieszeni nawet miał opaskę odblaskową, którą wyjął później, obligatoryjnie muszą zarekwirować auto.
    Całkiem sporo wypadków jest niezamierzonych. A sprawcę trzeba wskazać.

    Trochę inna bajka, gdy kierujący jest "pod wpływem". Wtedy możemy mówić o "dobrowolności", bo skoro wsiadł do auta, to był (jeszcze) wystarczająco świadomy.
    już oceniałe(a)ś
    3
    5
    @21TMirek
    Nie wiem o czym bajasz. W przepisach jest mowa o pijanych bandytach, a ty wyjeżdżasz z jakimś "przypadkiem". Przypadkowo się nachlał jeden z drugim?
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    @21TMirek
    Następnym razem jak coś cię oślepi to zwolnij lub się zatrzymaj. Nie stracisz auta.....
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Każdy racjonalnie myślący człowiek w pół minuty dostrzega piramidalną absurdalność tego pomysłu.
    @tokowirowka
    Szęęęstoo jeeźźźiszszzsz na gazzzzie?
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    Bo tu nie chodzi o karanie pijanych, tylko o kolejny wytrych, który ma dać pisowi pieniądze do łatania swoich rozdmuchanych, socjalnych programów - czytaj: kupowania głosów.
    @Mehoo
    W Danii też macki PiSu?
    już oceniałe(a)ś
    2
    2
    A jakie znaczenie ma dla rodziny i ofiary pijanego kierowcę czy została zabita drogim czy tanim samochodem ? Dlaczego mamy rozważać wartość samochodu w obliczu przestępczego działania pijanego/odurzonego bęcwała ? Pijak ma wpływ na swoje zachowanie a ofiara nie i najczęściej ponosi tego konsekwencje przez długi czas jeśli to nie jest całkowita dekapitacja.
    Każdy inny wypadek będzie dalej rozpatrywany z uwzględnieniem wszelkich okoliczności, chodzi o wyeliminowanie tych wypadków, które można przewidzieć, siadając po kielichu.
    Dlaczego sprawca ma być bardziej chroniona niż np. osierocone dzieci ? W imię adekwatności kary mamy liczyć skrupulatnie cenę samochodu ale utratę matki i ojca to stosownie do zapisów kk- czyli do 12 lat za spowodowanie katastrofy w ruchu drogowym. Już ta kara jest niewspółmierna do skutków a tu jeszcze dalsze wątpliwości.
    Przejmowane auta powinny trafiać do sprzedaży a pieniądze do ofiar.
    @Marni
    To niech sąd zasądzi konkretną karę finansową. Być może sprawca będzie musiał sprzedać samochód by ją spłacić. Dla ofiary nie ma znaczenia, ale dla sprawiedliwości ma, dlaczego pijak w zdezelowanym Golfie zostanie ukarany niżej, niż pijak w nowym BMW? A jeżeli sąd orzeknie powiedzmy 100 tys. nawiązki na rzecz ofiary, to sprawca ma tyle zapłacić i wszystko jedno skąd weźmie. Jeżeli komornik będzie musiał mu zająć samochód, to zajmie.
    już oceniałe(a)ś
    3
    1
    @Marni
    Od tego jest np. renta dożywotnia, nawiązka.
    już oceniałe(a)ś
    1
    1
    @misio999
    O swój drogi/tani samochód ma zadbać kierowca, wystarczy być trzeżwym za kółkiem. Przepisy o trzeżwości od dawna obowiązują w Polsce a tymczasem giną całe rodziny/Kamień Pom/ bo nachlana menda wsiadła za kółko. Nie omawiamy wypadków nieprzewidzianych czy spowodowanych nieumyślnie bo takie też mogą się zdarzyć tylko świadome zagrożenie dla innych.
    To życie ludzkie ile jest warte?
    już oceniałe(a)ś
    3
    0