Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

DO MINISTRA EDUKACJI I NAUKI P. PRZEMYSŁAWA CZARNKA

Szanowny Panie,

z ogromnym zaniepokojeniem przeczytałem Pana ostatnie słowa o tym, iż „polskie uczelnie są dla polskich studentów" a „polska nauka dla Polski". I choć nawykliśmy i nawykłyśmy do różnych kontrowersyjnych Pana wypowiedzi godzących w rozmaite grupy, tym razem chcę odnieść się do Pana słów.

Pana zdaniem „Umiędzynarodowienie polskiej nauki jest ważne, ale zostało zbyt sfetyszyzowane", stąd też znaczące non possumus z Pana strony, bo przecież, parafrazując, „Polska dla Polaków".

Chyba wolę nadal się oszukiwać, iż powyższe słowa padły bezwiednie, bez świadomości ich realnych konsekwencji, a nie z cynicznej, politycznej kalkulacji (to przecież świadczyłoby o Panu jako człowieku znacznie, znacznie gorzej).

Tak się składa, że nie tak dawno uzyskałem tytuł magistra. Sześć lat, trzy kierunki, dwie uczelnie. I mnóstwo osób z całego świata, które w tym czasie poznałem i których obecność zdecydowanie mnie ubogaciła: nauczycielki języka i pani profesor od literatury z Izraela, promotorka z Ukrainy, koledzy i koleżanki z akademickiej ławki pochodzący z Białorusi, Rosji, Łotwy, Meksyku, współlokatorzy z Turcji, Hiszpanii, Włoch, Węgier, panie pracujące w sekretariacie z Rumunii i Rosji, koleżanki z akademika z Turkmenistanu i Białorusi, przyjaciółki z Izraela, partner kolegi pochodzący z Meksyku, kolega z koła naukowego z USA czy chłopak pochodzący z Azerbejdżanu, z którym byłem na ostatniej randce.

Gdyby Pana brunatna wizja się spełniła, wszystkie wspomniane powyżej osoby nie stanęłyby na mojej drodze i nie dołożyły swojej cegiełki do mojego rozwoju, tak naukowego, jak osobistego.

Pański zamiar izolacji polskiej nauki przed obcymi wpływami, de facto obrony Polek i Polaków przed falą internacjonalizacji i globalizacji, już u podstaw jest zły i błędny. Próbuje Pan bronić Polek i Polaków chyba bez świadomości, jaką realną krzywdę nam Pan wyrządza. Przemawia przez Pana ogromny strach. I coś Panu powiem – jest to strach uzasadniony.

Bowiem niezależnie od tego, jak bardzo by się Pan nie starał, przegrał  Pan tę wojnę. Świat jest różnorodny, kolorowy i wielokulturowy, Polska również. Taka była, jest i będzie. W różnorodności siła! We are here to stay!

I choć nie jestem w Polsce obcokrajowcem, tu się urodziłem, mam polskie obywatelstwo, moim matczynym językiem jest polszczyzna i jestem Polakiem (cokolwiek miałoby to oznaczać), to dziś staję solidarnie ze wszystkimi osobami, które w Polsce takiego przywileju nie mają, a w które pańska obrzydliwa wypowiedź godzi. Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy!

Piotrek z Warszawy

Listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.