Może więc najważniejsza jest walka z faszyzacją kraju? W kraju faszystowskim potrzebna jest zmowa władzy ze społeczeństwem. Władza nagradza lojalnych obywateli, wymagając w zamian bezwzględnego posłuszeństwa
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

List Przemysława Wiszniewskiego, członka Stowarzyszenia przeciw Antysemityzmowi i Ksenofobii Otwarta Rzeczpospolita

Adam Bodnar w zgodnej opinii komentatorów walczył do ostatnich chwil o nasze prawa niczym lew. Był w Trybunale Julii Przyłębskiej, narażając się na bolszewickie pohukiwania "sędziego" – pożal się, Boże! – Piotrowicza. Prezes Sądu Najwyższego, niejaka Małgorzata Manowska, uchyliła decyzję TSUE po to, by przestępcza Izba Dyscyplinarna mogła dalej działać, naruszając niezawisłość sędziów.

Moje Stowarzyszenie Otwarta Rzeczpospolita (prawda, jaka to abstrakcyjna nazwa w państwie autorytarnym i jak odległa od dzisiejszej rzeczywistości?) zachęca do wzięcia udziału w akcji "Wszyscy jesteśmy rzecznikami". Trzeba sobie zrobić zdjęcie z plakatem, na którym zadeklarujemy, o jakie prawa walczymy i co jest dla nas najdonioślejsze: Wszyscy jesteśmy rzecznikami.

Dla wielu z nas, w tym i dla mnie, to spory dylemat, co tu wybrać? Czy walczę o wolne media, czy o wolność słowa, a może zgromadzeń? Czy o prawa kobiet, o prawa osób LGBTQIA? Czy protestuję przeciw wycince puszczy? Czy walczę o powrót liberalnej demokracji, o prawo do zgromadzeń? A może o wolne niezależne sądy? O powrót do konstytucyjnego trójpodziału władzy? Może najważniejsze jest dla mnie świeckie państwo i świecka szkoła? A może pozostanie Polski w Unii Europejskiej?

Przeczytaj więcej o akcji "Wszyscy jesteśmy rzecznikami": Prawa człowieka nigdy nie były tak systemowo atakowane jak obecnie. Cytując Adama Bodnara – wszyscy jesteśmy rzecznikami – musimy przybliżać sobie nawzajem prawa człowieka i o nie walczyć

Może protestuję przeciwko faszyzacji naszego kraju? Niebawem, 22 lipca, odbędzie się Marsz Pamięci w kolejną tragiczną rocznicę rozpoczęcia tzw. Wielkiej Akcji Likwidacyjnej, czyli wywózki Żydów z warszawskiego getta do komór gazowych w Treblince. Ruszymy tradycyjnie spod pomnika na Umschlagplatz.

Dlatego na zdjęciu z pożegnania Adama Bodnara nasz bohater stoi obok innego bohatera, Mariana Turskiego, który tak przejmująco całkiem niedawno ostrzegał: "Auschwitz nie spadło z nieba. Oto jednego dnia w tych wczesnych latach 30. na ławkach pojawia się napis: „Żydom nie wolno siadać na tych ławkach".

Potem w pływalni pojawił się napis: „Żydom zabroniony wstęp do tej pływalni". „Żydom nie wolno należeć do niemieckich związków śpiewaczych". „Żydom sprzedajemy chleb i produkty żywnościowe tylko po godzinie 17".

Uwaga, uwaga, zaczynamy się oswajać z myślą, że można kogoś wykluczyć, że można kogoś stygmatyzować, że można kogoś wyalienować. I tak powolutku, stopniowo, dzień za dniem ludzie zaczynają się z tym oswajać – i ofiary, i oprawcy, i świadkowie, ci, których nazywamy bystanders, zaczynają przywykać do myśli i do idei, że ta mniejszość jest inna, że może być wypchnięta ze społeczeństwa, że to są ludzie obcy, że to są ludzie, którzy roznoszą zarazki, epidemie. To już jest straszne, niebezpieczne. To jest początek tego, co za chwilę może nastąpić".

Faszyzacja Niemiec w tamtych ponurych latach przebiegała małymi kroczkami, jak dziś wykluczanie wszelkich mniejszości, które zostaną uznane przez władzę i jej faszystowskie bojówki za współczesnych Żydów. Żydów z nominacji.

Kilka dni temu w warszawskim tramwaju zostało pobite małżeństwo obcokrajowców. Tajka i Szwed. Było to pobicie na tle rasowym.

Wezwana na miejsce zdarzenia policja nie zatrzymała sprawców.

Może więc najważniejsza jest walka z faszyzacją kraju? W kraju faszystowskim potrzebna jest zmowa władzy ze społeczeństwem. Władza nagradza lojalnych obywateli, wymagając w zamian bezwzględnego posłuszeństwa.

Praw pozbawia się obywateli zbuntowanych. Większość ma za zadanie siłowo wykluczyć wskazanych przez władzę ze wspólnoty. Manewrom tym i tej zmowie towarzyszy Kościół, który wspiera faszyzującą władzę i jej przyklaskuje. W kąt porzuca się ewangeliczne przykazanie miłości, zastępując je totemem plemiennym.

To dziennikarze stoją na pierwszej linii frontu walki z propagandą nienawiści TVP

Jako trzeci na fotografii jest Jan Ordyński z Towarzystwa Dziennikarskiego, ponieważ to właśnie dziennikarze stoją na pierwszej linii frontu walki z propagandą nienawiści TVP.

Jak bardzo wolność mediów doskwiera złej władzy, niech świadczy wrogie przejęcie Polski Press przez Daniela Obajtka, a także obecny projekt ustawy anty-TVN. Obywatele pozbawieni dostępu do rzetelnej informacji staną się ślepymi wykonawcami rządowych komend.

Nie wiem, jak to się stało, że Polacy zawierzyli Kaczyńskiemu i mu zaufali, nie wiem, dlaczego nie zauważają, w którą stronę zmierzamy, i czemu nie widzą na horyzoncie urwiska. Muszę przyznać, że obracam się w pewnym określonym środowisku, w pewnej bańce świadomych obywateli z Warszawy i innych miast. Nie mam pretensji, że pozostali się nie angażują społecznie, ostatecznie najcenniejsza jest wolność wyboru, także własnej ścieżki życiowej i kariery, oraz prawo do popełniania błędów.

Minęła 32. rocznica śmierci Artura Sandauera, postaci niesłusznie zapomnianej. Jego syn, Adam, z którym się przyjaźnię, przypomniał mi kiedyś bon mot Artura: "Nie różnice poglądów dzielą ludzi, lecz różnice poziomu". Pamiętam te mądre słowa, ilekroć widzę zapiekłe społeczne podziały, pogłębiane i utrwalane przez Kaczyńskiego, ale też wówczas, gdy dowiaduję się o trudnościach w tworzeniu wielkiej opozycyjnej koalicji prodemokratycznej. To nie żadne różnice programowe je powodują. To różnice poziomu.

Zła władza przyzwyczaiła nas do tego, że ustawy głosuje się nocą i że nie mamy wakacji. To kolejny sezon urlopowy wielce nerwowy i politycznie dojmujący.

Na szczęście pojawił się znowu Donald Tusk, który z wielką łatwością trzęsie polityczną sceną i wypada mieć nadzieję, że te otrzęsiny wytrzęsą z niej politycznych chuliganów i całą tę hałastrę na szczytach władzy.

Dopóki nie jest za późno.

Przemysław Wiszniewski

 #wszyscyjestesmyrzecznikami
---
Piszcie: listy@wyborcza.pl

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Wiktor Woroszylski - Państwa faszystowskie:

    Niedługo po wojnie 1914?1918 w Europie powstały pierwsze
    państwa faszystowskie W tych państwach
    słońce wschodziło i zachodziło o normalnej porze opromieniając
    dachy domostw i wzgórz zieloną spadzistość W oborach
    łagodnie ryczało bydło Matki o świcie
    budziły dzieci całując je w czoło Ojcowie wracając z pracy
    ze znużeniem radosnym w kościach wdychali
    dym domowego ogniska zaś po obiedzie
    zasypiali w fotelu bądź też majsterkowali wytrwale bądź też
    muzykowali z zapałem Dzieci
    bawiły się w klipę w klasy i w chowanego Małym
    dziewczynkom rosły piersi i dziewczynki z dnia na dzień
    zamieniały się w duże dziewczyny wypełnione szeptem
    szmerem jak drzewa w lesie chichotem nagłym na którego
    dźwięk chłopcom zasychało w gardle W letnie wieczory
    na firankach podświetlonych od wewnątrz schodziły się cienie
    rozchodziły i znów schodziły miłośnie Zaś zimą
    kochankowie łowili ustami parę z ust w ośnieżonych ogrodach
    I jeszcze
    można wspomnieć o kotach wyginających się w kabłąk o wróblach
    wzlatujących nad jezdnią o staruszkach na przyzbie o kwiatach
    ciętych i doniczkowych o pielęgniarkach
    podających chorym termometr o ludziach z miotłą
    zamiatających ulice O drewnie
    rozsychającym się bruździe w polu wilgotnej wietrze
    w zaroślach I jeszcze można
    wiele wymienić zjawisk świadczących że
    Albowiem nie było znaków na niebie komet żałobnych
    wody w krew zamienionej krzaków płonących albowiem
    życie biegło zwyczajnie więc naprawdę w państwach tych
    wielu było
    ludzi zwyczajnych i ludzi dobrych i takich którzy
    nie wiedzieli o niczym i którym
    nie przychodziło na myśl i którzy
    nie czuli się współwinowajcami i którzy
    nie mieli z tym nic wspólnego i którzy nawet
    nie czytali gazet lub też czytali niedbale zajęci
    myślami o tym że trzeba naprawić
    przeciekający dach oddać
    buty do szewca oświadczyć się wypić
    kufel piwa wymieszać farby zapalić świeczkę i którzy
    naprawdę nie dostrzegali strachu w oczach sąsiada nie
    słyszeli drżenia w głosie pytającego o drogę nie
    dostrzegali różnicy nie słyszeli
    głosu w sobie albo skoro
    domyślali się czegoś nie mogli nic zrobić i pocieszali się
    mówiąc My przynajmniej
    nie robimy nic złego żyjemy jak żyliśmy zawsze Co było prawdą
    A jednak były to
    państwa faszystowskie
    już oceniałe(a)ś
    4
    0
    A ja w tym roku nie pójdę na marsz, mimo że chodzę co roku.
    Ktoś inny ten marsz firmuje, ktoś z nadania władzy. I nie jest wykluczone, że jakiś przedstawiciel tejże będzie chciał zrobić "dobry uczynek" i odciąć kupony.
    @mikikiki-3
    Może powinny powstać niezależne, społeczne obchody? Tak jak się stało z obchodami rocznicy powstania w getcie warszawskim, gdy PiS zaczął je zawłaszczać?
    już oceniałe(a)ś
    4
    0
    Ale "wykluczaniu, stygmatyzowaniu, alienacji" osób niezaszczepionych przyklaśnie duża część czytelników Wyborczej...
    już oceniałe(a)ś
    3
    4