Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Piszę do Was po przeczytaniu artykułu  pani Karoliny Słowik "Jak licealista w odwołaniach wywalczył zdanie matury".

Nie mogę dyskutować o pracy, której nie czytałem. Mam jednak nadzieję, że maturzysta, który napisał, że podmiotem lirycznym w wierszu Świrszczyńskiej jest płód, w przekonujący sposób to uzasadnił. Bo jeśli nie, to nie rozumiem, za co poprawiono mu ocenę.

Nie możemy przecież uznać, że każdy ma prawo do napisania na maturze takiej interpretacji utworu literackiego, jaka mu odpowiada. Podmiot liryczny jest podstawowym elementem utworu lirycznego i jeśli ktoś wybiera jako temat pracy interpretację wiersza, a nie potrafi rozpoznać, kto jest jego podmiotem, to tak, jakby na matematyce nie umiał zastosować właściwego wzoru do rozwiązania zadania.

Jeśli będziemy tak liberalni w ocenianiu prac maturalnych, to nie ma powodu, żebyśmy uznawali za błąd, gdy uczeń napisze, że Mickiewicz był malarzem (przecież tak pięknie malował słowem portrety ludzi i krajobrazy), że Wokulski zginął pod Warną (wszak zajmował się dostawami dla wojska w Bułgarii) czy że "Ferdydurke" to książka o grze w salonowca (przecież ciągle tam kogoś upupiają)

Nauczyciel języka polskiego

Listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.