Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kiedy Tour de Konstytucja przybędzie do Twojej miejscowości? Jak wesprzeć inicjatywę? Sprawdź! www.tour-de-konstytucja.pl

3 lipca o godz. 17.30 na Kwadracie w Gorzowie Wlkp. rozpocznie się inscenizacja autentycznego procesu czarownic, jaki odbył się w XVII wieku w ówczesnym Landsbergu an der Warthe.

Sędzią w sprawie będzie represjonowany przez obecne władze sędzia Paweł Juszczyszyn, w rolę oskarżyciela wcieli się gorzowski adwokat Jerzy Synowiec. Aktorce Małgorzacie Kocik przypadnie rola czarownicy, a publiczności – ławy przysięgłych. Będą też, jak zapowiadają organizatorzy, ważne dyskusje w kontekście zagrożenia siedemnastym wiekiem. Całe spotkanie w ramach Tour de Konstytucja pl potrwa od godz. 16 do 19.

Współorganizatorem spotkania jest gorzowski oddział Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia". Rozmawiamy z jego prezeską, sędzią Olimpią Barańską-Małuszek. Sędzia orzeka w Sądzie Rejonowym w Gorzowie. Rozstrzyga sprawy gospodarcze, upadłościowe i prawa pracy. Znana z krytyki zmian wprowadzanych przez PiS w wymiarze sprawiedliwości. Publicznie mówi o próbie podporządkowania sądów władzy i zamachu na niezawisłość sędziowską. 

Była ofiarą hejtów na grupie KastaWatch. W 2019 r. naraziła się rzecznikowi dyscyplinarnemu sędziów powszechnych dwoma wpisami na Twitterze. Przemysław Radzik, zastępca rzecznika dyscyplinarnego, zarzucił sędzi, że w swoich wpisach pomówiła i poniżyła ministra i prokuratora. Sędzia Barańska-Małuszek wyszła ze starcia z rzecznikiem obronną ręką - sąd umorzył wobec niej postępowanie.

Anita Karwowska: W ramach Tour de Konstytucja 3 lipca w Gorzowie Wlkp. odbędzie się inscenizacja procesu trzech czarownic opisanych w miejskich legendach. Dlaczego akurat ta sprawa?

Sędzia Olimpia Barańska-Małuszek, prezeska gorzowskiego oddziału Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia": - Symulacja rozprawy, szczególnie gdy jest ona osadzona w kontekście bajki czy legendy, to bardzo atrakcyjna forma edukacji. Od lat organizujemy je w szkołach, wiemy, że doskonale trafiają do uczniów. 

W ten weekend Gorzów obchodzi 764. rocznicę powstania, jest to więc dobry moment, by sięgnąć po legendę związaną z miastem i zorganizować naszym mieszkańcom lekcję o uniwersalnych prawach rządzących procesem sądowym, takich jak domniemanie niewinności, prawo do obrony, rozważenie dowodów przez niezależny sąd.

Co wiadomo o tamtym procesie "czarownic" z Landsbergu?

- Jest kilka wersji tej opowieści. Wybraliśmy pewne elementy, a dzięki opiece Muzeum Lubuskiego pokażemy przykłady tego, że procesy z XVI, XVII i XVIII wieku oparte na zasadach inkwizycyjnych służyły rozliczeniom lokalnych konfliktów, zwykłej ludzkiej zawiści i zazdrości. Kwestii religijnych i politycznych było w tym niewiele. I to też jest uniwersalne.

Dlaczego?

- Dziś w sądach również możemy obserwować sprawy konfliktów między sąsiadami, biznesmenami czy politykami. Ale dzieje się to na innych zasadach. Dopóki sądy są niezależne, każda ze stron może liczyć na uczciwy proces. Ta niezależność sądu jest absolutną podstawą bytu społeczeństwa. I to będziemy starali się pokazać. 

Jak skończyły się tamte procesy?

- Legenda mówi, że trzy kobiety skazano na śmierć. Według innej wersji - kobiety ocaliła interwencja margrabiego.

Na początku XX wieku postawiono w Gorzowie Studnię Czarownic, aby upamiętnić ofiary nieuczciwych procesów i w symboliczny sposób upomnieć się o sprawiedliwość dla skazanych kobiet. Nawet po kilkuset latach mamy potrzebę naprawienia krzywdy i przywrócenia dobrego imienia ofiarom.

Spójna przestrzeń w przyszłości połączy nadwarciański bulwar z ulicami Sikorskiego i Hawelańską.  Projekt 'Centrum Gorzowa od-nowa' odpowie na potrzeby gorzowian, instytucji i przedsiębiorców z tego rejonu miastaSpójna przestrzeń w przyszłości połączy nadwarciański bulwar z ulicami Sikorskiego i Hawelańską. Projekt 'Centrum Gorzowa od-nowa' odpowie na potrzeby gorzowian, instytucji i przedsiębiorców z tego rejonu miasta Fot. DARIUSZ BARAŃSKI

Współczesną rozprawę poprowadzi sędzia Paweł Juszczyszyn, który został zawieszony przez nielegalną Izbę Dyscyplinarną w pracy sędziego ponad 500 dni temu.

- Wiele osób z naszego środowiska chce brać udział w takich wydarzeniach. Gdyby w szkołach od pierwszej klasy podstawówki prowadzono wychowanie obywatelskie, gdybyśmy mieli porządną, racjonalną debatę o społeczeństwie obywatelskim, nie musielibyśmy organizować takich wydarzeń.

Najgorsze, co może się zdarzyć w społeczeństwie, to brak świadomości praw u obywateli. Konieczna jest edukacja społeczna. 

To powoduje wzrost zaangażowania prawników i my musimy się przygotować do spotkań z obywatelami.

Robimy to pro bono, często za własne pieniądze i kosztem wolnego czasu. To fantastyczne uczucie, gdy słyszymy słowa, że dzięki nam ktoś coś ważnego zrozumiał.

Wasz proces odbywa się w ramach inicjatywy Roberta Hojdy "Tour de Konstytucja". Według ministra edukacji Przemysława Czarnka ta akcja to indoktrynacja dzieci i młodzieży. 

- Wypowiedzi polityków rządu należy odczytywać jak w krzywym zwierciadle. Jeżeli minister Czarnek mówi, że w tych działaniach jest coś złego, to tym bardziej utwierdza mnie to w przekonaniu, że robimy bardzo dobrze.

Odtwarzacie proces kobiet o czary. Dzisiaj też władza boi się kobiet.

- Pokazujemy, jak kobieta była postrzegana w sądowym starciu z mężczyzną, dlaczego równość stron jest niezbędna, aby proces sądowy był niezależny. Zależy nam, aby młodym ludziom pokazać, że mają swoje prawa i możliwość obrony.

Dzisiaj w Polsce to też kobiety są głównymi przeciwniczkami władzy.

- Żyjemy w innych czasach i mamy inne gwarancje prawne.

W procesach XVI i XVII-wiecznych zarzuty o magię były absurdalne, bo zazwyczaj wynikały z konfliktów sąsiedzkich, albo dotyczyły akuszerek czy zielarek, kobiet niezależnych, ważnych w społeczności.

Dziś aktywne obywatelsko kobiety są ofiarami nagonki mediów publicznych i systemowej próby pociągnięcia do odpowiedzialności. Policja dokonuje masowych zatrzymań na protestach kobiet. To im stawia się często absurdalne zarzuty, a gdy kobiety idą do sądu, wygrywają.

Przykładem tego były m.in. wyroki uniewinniające wobec 14 kobiet, które usiadły na ulicy, by zablokować faszystowski marsz. Sądy orzekły, że kobiety mogły protestować, wyrazić sprzeciw wobec haseł i treści faszystowskich. Dopóki mamy niezależne sądy, każdy obywatel jest chroniony prawem.

Kilka dni temu  Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu nakazał wypłacić odszkodowanie dwójce polskich sędziów odwołanych z funkcji wiceprezesów sądu przez "dobrą zmianę". Po tym wyroku na jakim jesteśmy etapie konfrontacji niezależni sędziowie - minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro i działania PiS?

- Wyroki ETPCz oczywiście dotyczą spraw indywidualnych, natomiast mają bardzo szeroki wydźwięk w krajach, które Trybunałowi podlegają.

To orzeczenie jest mocnym, czerwonym sygnałem dla każdego rządu - obecnego i przyszłego, że próba przejęcia sądów i czystki personalne to bezprawie.

Prezesi sądów, którzy bez skrupułów przyjęli nominacje i zajęli miejsca odwołanych faksem przez ministra Ziobro właściwie powołanych prezesów i wiceprezesów sądów, po usłyszeniu wyroku stracili wszelkie argumenty, by zajmować stanowiska.

Mamy 148 sędziów, którzy połasili się na stanowiska z nominacji Zbigniewa Ziobry. Oni nie mają teraz jak oczyścić swojego sumienia, a podlegają pod Kodeks Etyki Sędziów, narażają się więc na postępowania dyscyplinarne. 

Nie wszyscy zachowali się w ten sposób. Wielu nie przyjęło propozycji awansu zaoferowanej przez ministra sprawiedliwości. Nie chciały dokładać się do nowego systemu nadzoru nad sędziami.

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.