Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Piszę zainspirowana artykułem o warszawskim kierowcy, który odmówił przewiezienia ojca z dzieckiem i ich rowerami.

Spotkała mnie podobna sytuacja. W wyniku kontuzji musiałam skorzystać z autobusu podmiejskiej linii 719 z Leszna (2018 rok, niedziela, autobus był jedynym transportem w okolicy, kurs co godzina).

Pani kierowca poinformowała, że dopóki nie wysiądę, autobus dalej nie pojedzie. Pojazd był niemal pusty, jako powód usłyszałam, że jeden rower już jedzie.

Nie pomogło tłumaczenie, że kontuzja, brak innego transportu etc. Zgłosiłam skargę do ZTM. W odpowiedzi usłyszałam: decyzja zawsze należy do kierowcy. Kierowca nie musi uzasadniać swojej decyzji. Kolega, który wsiadł na pętli końcowej innego autobusu podmiejskiego 10 minut przed odjazdem (lało), musiał stać przy rowerze i trzymać go przez te 10 minut – pod groźbą wyrzucenia z autobusu. Stał i trzymał. Oprócz niego w autobusie były dwie osoby.

Byłam świadkiem, jak podczas oberwania chmury autobus nie zabrał dwójki starszych, kompletnie przemoczonych ludzi z ich rowerami. W autobusie nie było żadnego roweru, tłoku też nie było.

Rozmawiałam z ZTM kilkakrotnie. Ostatnio, gdy widziałam, że facet wiezie autobusem kosę. W kwestii rowerów stanowisko jest niezmienne: pracujemy nad nowym regulaminem. A POJAZD nie powinien być przewożony w innym pojeździe (mam to na piśmie).

Podobna rowerowa fobia dotyczy wejścia z rowerem dokądkolwiek. Spróbuj wejść do urzędu, galerii, dokądkolwiek. Wrzask. Może najwyższy czas na kampanię ROWER NIE GRYZIE?

EL

W autobusie decyduje kierowca

Tekst przywołany na początku wywołał także zupełnie inne reakcje wspierające kierowcę autobusu, krytyczne wobec rowerzystów. 

fingeer:  Ojciec i jego pięcioletnie dziecko chcą jechać z rowerami. A co będzie, kiedy na kolejnym przystanku wsiądzie  matka z trzylatkiem, którego to podczas hamowania rower pięciolatki uderzy i zrobi mu krzywdę? Czyja będzie wtedy wina?

Tłumaczenie, że nie było ludzi  nie jest tłumaczeniem, bo zawsze może ktoś wsiąść do autobusu.

masofrev: Mentalność rowerzysty dokładnie taka sama jak niektórych kierowców: "No jest tu zakaz parkowania, ale ja tylko na dwie minuty", "No to gdzie ja mam zaparkować?". W tym kraju każdy ma zawsze wymówkę, by nie stosować się do przepisów, zaleceń czy - w tym przypadku - prośby kierowcy.

ZorzPonimirski: Powinny być jasne przepisy. Albo wolno, albo nie. A skoro decyduje kierowca, to zdecydował. A co to za opowieści o małym męskim rowerze?

n-p-w: Wg prawa "kierowca odpowiada za przewóz towarów i osób" oraz ich zabezpieczenie. W autobusie nie ma możliwości zabezpieczenia roweru. W sytuacji, kiedy przyczyną obrażeń osób przebywających w autobusie będzie niezabezpieczony bagaż, to kierowca, a nie rzecznik ZTM będzie ponosił odpowiedzialność: karną i finansową.

ae25: Kierowca miał rację. W razie nagłego hamowania rowerek przeleci przez autobus i rozwali komuś głowę, nie mówiąc o ewentualnych szkodach materialnych. A swoją drogą to ci rowerzyści mogli chyba przejechać rowerem dystans równy dwóm przystankom autobusowym?

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.