Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W Dniu Ratownika Medycznego (przypada 29 czerwca) w siedzibie Ogólnopolskiego Strajku Kobiet ratownicy opowiedzieli o warunkach swojej pracy i wyzwaniach, z jakimi mierzyli się w czasie pandemii. 

- Sytuacja w ochronie zdrowia to dziś zgliszcza. III fala dała wszystkim medykom w kość - mówił ratownik medyczny Mateusz Mazur. Zapowiedział, że w środę w południe ratownicy medyczni będą manifestować przed siedzibą Ministerstwa Zdrowia. - Jutro wyjdą dziesiątki, może setki ratowników w proteście - zapowiedział. - Chcemy wykorzystywać naszą wiedzę do tego, by przygotować się do kolejnej fali pandemii. Zamiast tego, proponowane nam warunki pracy są takie, że ratownicy wypowiadają kontrakty - wyjaśnił. Jak tłumaczył, wielu ratownikom po III fali pandemii obniżono wynagrodzenia. 

Tu obejrzysz relację z konferencji.

Szpitalne oddziały ratunkowe nie mają wystarczającej obsady lub mają szczątkową, która nie wystarcza na sprawne działanie. Ratownicy informują, że od pierwszego lipca w niektórych rejonach karetki nie będą miały obsady. - Coraz więcej medyków ucieka z państwowych placówek, wyjeżdża za granicę lub decyduje się na zmianę branży. Aby spłacić kredyty, część jeździ po 400-500 godzin miesięcznie - tłumaczy ratownik medyczny dr Krzysztof Samoliński.

Ratownicy postulują, aby ustawowo zagwarantować odpowiednie wynagrodzenia dla ratowników medycznych, pielęgniarek i położnych.

"Żądamy reformy Systemu Ochrony zdrowia w szczególności przez uchwalenie Ustawy o Zawodzie i Samorządzie Ratowników Medycznych oraz nowelizacji Ustawy o Systemie Państwowe Ratownictwo Medyczne w partnerstwie z organizacjami społecznymi" - czytamy na profilu poświęconym środowemu protestowi.

Bohaterowie pandemii

Ratownicy medyczni już przed pandemią bili rekordy przepracowanych godzin – w grafikach mieli po 300 i więcej w miesiącu. Ich liczba jeszcze wzrosła, a warunki pracy stały się koszmarne, gdy po marcu 2020 r. w służbie zdrowia zapanował chaos. Jego skalę uświadomiły nagrania dramatycznych rozmów ratowników z dyspozytorami pogotowia i dyspozytorów ze szpitalami. Mieli tak wielu pacjentów, że odmawiali przyjmowania kolejnych.

Karetki godzinami krążyły z chorymi między lecznicami, zanim znajdowały wolne łóżka. W październiku ub.r. na COVID-19 zmarł kierowca pogotowia z Garwolina. Ratownicy szukali dla niego miejsca w kolejnych szpitalach, jednak zanim się to udało, zmarł w karetce.

Według informacji Ministerstwa Zdrowia od początku pandemii do połowy kwietnia na COVID-19 zmarło 140 lekarzy, 136 pielęgniarek i 21 ratowników.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.