Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Hrabiowie i Żydzi, czyli o aresztowaniu hrabiego S.

Przed wojną w środowisku MSZ-u, gdy pojawiał się problem wysyłania delegatów na kongresy międzynarodowe, sięgano – przynajmniej tak relacjonowała to znana anegdota – przede wszystkim do dwóch grup wśród pracowników, czyli do hrabiów i do Żydów, gdyż tylko oni znali języki obce. Wojna i Holocaust przerwały, zdawało się na zawsze, polska symbiozę tych dwóch środowisk. Jak jednak wykazały wydarzenia ostatniego tygodnia, to dziwne skądinąd sprzężenie losów jakby wbrew wszystkiemu nadal trwa. Przejdźmy zatem ad rem.

Środowy komunikat prokuratury przytoczony w TVN 24 informuje o aresztowaniu pięciu osób, w tym znanego działacza środowisk ziemiańskich hrabiego Michała S. Zarzuca mu się udział w aferze reprywatyzacyjnej, zaś zakres jego rzekomych przewin ma dotyczyć reprywatyzacji w Warszawie, akcji rewindykacyjnych siedzib ziemiańskich na prowincji, a także kwestii odszkodowań za mienie zabużańskie. To spory pakiet spornych spraw i nie jest zupełnie moją rzeczą oceniać zasadność tych zarzutów.

Że w Warszawie działy się rzeczy złe lub bardzo złe, wiadomo od dawna, inaczej było na prowincji, jeszcze inaczej w sprawach zabużańskich. Zasadniczą kwestią będzie oczywiście prawne ustalenie, czy w ogóle istnieje odpowiedzialność osobista hrabiego Michała S. Prezentował on zresztą dość szeroki program reprywatyzacyjny i zapewne narobił sobie licznych wrogów.

Ale przecież nie chodzi tutaj o sprawę słuszności czy niesłuszności tego programu. Bowiem śledztwo toczące się w odniesieniu do tego całego kompleksu spraw leniwym nurtem już od lat nagle w zeszłym tygodniu uległo dramatycznemu przyspieszeniu. Zaaresztowano człowieka, którego nikt nie może podejrzewać – z uwagi na jego sytuację „pomieszczika" – o zamiar ucieczki za granicę.

Rzeczą przygnębiającą jest fakt, iż mamy tu do czynienia – jestem tego pewien – z kolejnym przykładem stosowania aresztu jako środka realizacji celów propagandowych i politycznych. Właśnie bowiem w zeszłym tygodniu sięgnęła szczytu kontrowersja związana z nagle objawioną nową ustawą reprywatyzacyjną przygotowana przez rząd i prasa relacjonowała liczne niedoróbki projektu, a także ostry sprzeciw środowisk żydowskich, wspartych przez rozmaite odłamy opinii amerykańskiej i zachodnioeuropejskiej. I dokładnie w momencie tych protestów przypadło aresztowanie Michała S., które niewątpliwie będzie wykorzystane w rozmowach np. ze środowiskami żydowskimi jako dowód, iż rząd nie zważa na narodowość i chce po prostu raz na zawsze rozwiązać legislacyjnie i prawnie nabrzmiały problem reprywatyzacji.

Części wiernego elektoratu PiS-u, nielubiącej pospołu hrabiów i Żydów, rzecz bardzo, ale to bardzo przypadnie do gustu. I oto w tak prosty sposób PiS robi politykę.

Prof. dr hab. Sergiusz Michalski, członek Polskiej Akademii Umiejętności

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.