Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Po tekście Moniki Waluś o kłopotach klientów LOT-u, którzy nie mogą skontaktować się z przewoźnikiem, otrzymaliśmy kolejne listy, których autorzy opisują podobne kłopoty.

To brak szacunku dla klienta

Oto moja historia: 5 czerwca - korzystając z opcji kontaktu poprzez formularz internetowy "Zmiana rezerwacji" - zgłosiłem zmianę mojej rezerwacji. Respektując prośbę przewoźnika o cierpliwość, czekałem do 17 czerwca na odpowiedź i kontakt ze strony LOT.

Ponieważ chciałem przyspieszyć swoją podróż o miesiąc, a czasu pozostało niewiele, podjąłem próby skontaktowania się z LOT telefonicznie. Dwukrotnie próbowałem się dodzwonić na infolinię w Warszawie. Pierwsza próba zakończyła się niepowodzeniem po 15 minutach oczekiwania. Kolejna próba w nocy też zakończyła się niepowodzeniem po 40 minutach oczekiwania na zgłoszenie się konsultanta. Sfrustrowany postanowiłem zadzwonić na niemiecką infolinię w (+49 69 153253324). Tym razem nie dałem za wygraną i czekałem do skutku. Połączenie trwało 1 godzinę 46 minut i 26 sekund, w tym rozmowa z jedną konsultantką zajęła 2-3 minuty, a następnie rozmowa z kasjerką ok. 5 minut. Reszta to czas oczekiwania: najpierw na zgłoszenie się konsultantki, a potem kasjerki.

Uważam, że jest to skandal oraz brak szacunku dla czasu klientów, nie wspominając o absolutnym braku kurtuazji i dobrej etykiety biznesowej. Takie sytuacje są nie do zaakceptowania przez szanujących się przedsiębiorców. W dodatku, kiedy przez dwa tygodnie czekałem na zmianę rezerwacji, zmieniła się cena i i musiałem dodatkowo zapłacić 35,06 € . Rozumiem frustrację innych pasażerów, tym bardziej że w zasadzie nie ma jak reagować. Mam nadzieję, że nagłośnienie sytuacji w mediach zmusi naszego narodowego przewoźnika do konkretnych działań.

Grzegorz

Oni po prostu nie odpowiadają

Z wielką ulgą przeczytałam wasz artykuł o kłopotach kontaktu z LOT-em. Mieszkam w USA i przechodzę przez jakiś koszmar z tą linią, bo chcę moją mamę przywieźć do USA. Zza oceanu nie mogłam pojąć, co się dzieje.

Czytałam ich wymówki i są to po prostu zwykłe bzdury. Wykonałam pewnie dziesiątki telefonów do nich i za każdym razem czekałam przynajmniej godzinę.

Na tym nie koniec. Wszystkie inne formy kontaktu są równie bezcelowe. Messenger, WhatsApp, formularze kontaktowe, które polecają. To nawet nie jest kwestia długiego oczekiwania. Oni po prostu NIE ODPOWIADAJĄ.

Większość spraw można by łatwo i szybko załatwić online albo przez ich apkę. Ale te też nie działają! Nie mogę dostać się w ogóle do rezerwacji mamy. Nie jestem w stanie zamówić jej koniecznej asysty, bo ma prawie 80 lat. Ich strona nie przyjmuje numeru paszportu, który wygasa w 2031 - pokazuje się jako nieważny.

Krótko mówiąc, klient jest zupełnie odcięty od swojej rezerwacji i jakiegokolwiek kontaktu. To nie jest kwestia "przeciążonych linii". Oni przestali kontaktować się z pasażerami i kłamią w żywe oczy.

Gabriela

Czekamy na listy: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.