Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Rozmowa z Robertem Hojdą, prezesem Fundacji Kongres Obywatelskich Ruchów Demokratycznych, pomysłodawcą obywatelskiej akcji Tour de Konstytucja, która rozpoczęła się 4 czerwca.

Współorganizatorami Tour de Konstytucja PL jest Fundacja Kongres Obywatelskich Ruchów Demokratycznych oraz Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Komitet Obrony Demokracji, Ogólnopolski Strajk Kobiet, Radomianie dla Demokracji, Protest z Wykrzyknikiem, Zbigniew Hołdys, a także organizacje prawnicze Defensor Iuris, Wolne Sądy (adwokaci), Lex Super Omnia (prokuratorzy) oraz sędziowskie: Iustitia, Themis i kilkadziesiąt organizacji lokalnych. Projekt organizowany jest przy wsparciu Funduszu Obywatelskiego im. Henryka Wujca.

Honorowy patronat nad imprezą objął RPO VII Kadencji Adam Bodnar.

W ramach akcji odbędą się spotkania i rozmowy na temat konstytucji, które zaplanowano w około 100 miejscowościach.

---

ANITA KARWOWSKA: Jak zawsze w ostatnich latach konstytucja, o której chce pan rozmawiać z Polakami, stała się tematem politycznym. Zaledwie kilka dni po starcie waszej akcji, minister edukacji Przemysław Czarnek ocenił, że udział uczniów w Tour de Konstytucja PL jest "obrzydliwym skandalem".

ROBERT HOJDA: - Tour de Konstytucja PL jest inicjatywą obywatelską, nie polityczną. Póki to ja stoję za tą akcją, nie będzie w niej polityki. Zdaję sobie sprawę, że właśnie w takie buty chcą nas ubrać rządzący, przy czym nie chodzi im oczywiście o sam Tour, lecz o konstytucję, która tak tej władzy przeszkadza.

Czym jest więc Tour de Konstytucja?

- To nasz oddolny projekt obywatelski, wspierany przez niezależnych prawników. Sędziowie, prokuratorzy i adwokaci są zapraszani na nasze spotkania jako eksperci od prawa. Aby wszystko doszło do skutku, swój czas i środki wkładają w to również lokalni działacze, którzy chcą rozmów o konstytucji w swoich społecznościach.

 

Ale pomysł jest pana?

- Tak. Chciałem dotrzeć do możliwie wielu miejsc w Polsce, by po przyjacielsku, z uśmiechem na twarzy – także poza naszą bańką  – rozmawiać o naszych prawach. Wychodzę do ludzi z propozycją: zostawmy polityków na Wiejskiej, rozmawiajmy apolitycznie. I to się sprawdza. Mamy już niemal całkowicie wypełniony kalendarz. Zostały już tylko nieliczne wolne terminy dla Polski wschodniej. Teraz, kiedy rozmawiamy, jestem w Chrzanowie, a zaczęliśmy przed tygodniem w Radomiu.

Czy mieszkańcy Chrzanowa są zainteresowani konstytucją?

- Nie tylko Chrzanowa. Rozmowy są pasjonujące, robimy to wszystko jednak bez ciśnienia. Moją intencją było raczej to, aby ruchy obywatelskie zrobiły coś dużego i pozytywnego dla wszystkich. Abyśmy spróbowali przekroczyć podziały, ale i też sprawdzili, czy umiemy połączyć się w realizacji wspólnego projektu. Docieramy z tym do małych miejscowości i widzę, że ludzie, z którymi się spotykamy, czują się docenieni i mają z tych spotkań wiele radości i satysfakcji.

Czy to są rozmowy o prawie, czy jednak polityczne - kto za PiS, kto za PO?

- To są rozmowy o naszych prawach obywatelskich. Często w bardzo przyziemnych kontekstach, np. ograniczeniu w dostępie do transportu publicznego w małych miejscowościach. To najlepiej uświadamia, jak mocno siedzimy w Warszawie, albo w innym dużym mieście, w tych naszych bańkach, zanurzeni w politykę, niepotrafiący myśleć inaczej.

Polityka państwa i prawa obywateli to awers i rewers naszej rzeczywistości. Nie da się mówić o jednym, pomijając drugie.

- Patrzę na to inaczej. Nasze prawa są dziś często łamane, konstytucja jest traktowana jak oręż, prawa obywatelskie nie obchodzą większości polityków. W tej sytuacji musimy się nimi sami interesować i upominać się o nie. Chcę przy tym wykluczyć z rozmów o konstytucji język przemocy i wejść w narrację jednoczącą.

To realne?

- Tak, dla osób, które mają otwarte umysły i serca na drugiego człowieka.

 

Jak zareagował pan na słowa ministra Przemysława Czarnka o indoktrynacji, której dopuszczacie się podczas waszych spotkań? Padły po spotkaniu w Dobczycach w Małopolsce.

- Naszą akcję wspiera m.in. Andrzej Chyra. Kilka dni temu napisał w mediach społecznościowych: "Konstytucja w kanonie lektur!' I to jest moja odpowiedź na zarzut, że rozmawiamy o prawach obywatelskich z uczniami. To nie indoktrynacja, ale niezbędna każdemu obywatelowi wiedza. Wiem, że nasza akcja jest nie na rękę władzy, bo ludzi, którzy nie mają wiedzy na temat własnych praw łatwiej zmanipulować. Tour de Konstytucja jedzie po to, by o tych prawach opowiadać.

Tylko że teraz nauczycielkom, które przyprowadziły dzieci na wasz event, grożą dyscyplinarki.

- Wiem też, że jeden z nauczycieli został opluty na ulicy przez mieszkańca Dobczyc. Jest mi bardzo przykro z tego powodu.

To wszystko jednocześnie poruszyło bardzo nauczycieli. Dochodzą do mnie głosy rodziców - „skoro tak, będziemy tym bardziej przyprowadzać dzieci na spotkania o konstytucji".

Czy są tacy, którzy jednak wolą się wycofać?

- Niestety tak i właśnie o to chodziło ministrowi Czarnkowi. Ostatnio mec. Jacek Dubois napisał na Twitterze: "Akcja 'odeślij książkę Oldze Tokarczuk' wydaje się być wielkim sukcesem lobby ekologicznego. Przed laty podobne środowiska intelektualne paliły książki z myślami innymi niż ich własne, zadymiając planetę, obecnie takie książki odsyłają". Kiedy to przeczytałem, to pomyślałem sobie, że jeszcze jest wiele pracy edukacyjnej przed nami.

Co dokładnie wydarzyło się podczas tego spotkania w Dobczycach?

- W spotkaniu uczestniczyli uczniowie klas V i VIII z miejscowej szkoły, które na spotkanie przyprowadziły nauczycielki. Wręczyliśmy im egzemplarze konstytucji, flagi i baloniki. Uczniowie nauczyli się słowa "konstytucja" i je skandowali. Kilka godzin później okazało się, że dopuściliśmy się niemal przestępstwa. Najbardziej zainteresowani atakami na nas i na nauczycieli są dzisiaj ci, którzy są szczególnie zobligowani do przestrzegania prawa, a z tym oni sami mają problem.

Od jak dawna angażuje się pan w działalność obywatelską?

- Od kilku lat. Oprócz Kongresu Ruchów Obywatelskich organizuję od 2017 r. również Marsz Milczenia '44 upamiętniający 1 sierpnia, rocznicę wybuchu powstania warszawskiego. Marsz ma patronat pani Wandy Traczyk-Stawskiej, osoby bardzo mi bliskiej. Kiedy jestem teraz w trasie, rozmawiamy ze sobą niemal codziennie o tym, jak nam idzie.

Marsz Milczenia ’44 również nie jest wydarzeniem politycznym. Zgodnie z przesłaniem pani Wandy jego uczestnicy idą razem po to, by uświęcić pamięć ludności cywilnej Warszawy i powstańców. To dla mnie najważniejsza inicjatywa. Zdecydowałem się na nią, szukając odpowiedniego sposobu na godne uczczenie powstania warszawskiego.

Jest pan aktywistą w pełnym wymiarze czasu pracy?

- Dziś już tak. Wcześniej pracowałem jako technolog żywności, projektowałem też między innymi ciągi technologiczno-produkcyjne dla firm.

W pewnym momencie pogodzenie obowiązków zawodowych i aktywności obywatelskiej stało się zbyt trudne. Musiałem pożegnać się z pracą, ale nie mam żalu wobec swojego pracodawcy. Od półtora roku żyję z oszczędności, nie pobieram też żadnego wynagrodzenia za działalność społeczną ani w czasie Tour de Konstytucja, ani jako prezes fundacji Kongres Obywatelskich Ruchów Demokratycznych.

Nie jestem, ani nie byłem, członkiem Komitetu Obrony Demokracji czy jakiejkolwiek innej grupy obywatelskiej. Tour de Konstytucja finansowana jest ze środków zbieranych podczas licytacji charytatywnych, zrzutce oraz dzięki pomocy Funduszu Obywatelskiego.

Dlaczego zajął się pan działalnością obywatelską? Dzisiaj aktywiści płacą za to wysoką cenę.

- Skala naruszeń praw obywatelskich jest w ostatnich latach tak duża, że nie umiem pozostać wobec tego obojętnym. Trwam w tym dzięki wsparciu bliskich. Bez Joli, mojej partnerki, największej przyjaciółki w życiu, nigdy nie doszedłbym do tego miejsca. Mogę też liczyć na innych, m.in. na przyjaźń Zbigniewa Hołdysa, który doskonale rozumie ruchy obywatelskie i ma tę samą potrzebę wolności co ja.

Będzie pan osobiście we wszystkich z tych 100 miejscowościach?

- W większości na pewno. Przygotowałem się do tej akcji. To ważne, by dbać o siebie, biegam więc, pływam, jeżdżę na motocyklu. Przed Tourem wyjeździłem się trochę, byłem w Bieszczadach, na Suwalszczyźnie i na Kaszubach. Wszędzie na moim ukochanym motocyklu, moim wspaniałym towarzyszu.

Mówi pan o nim jak o człowieku.

- Ależ proszę pani! To jest mój przyjaciel!

Proszę więc powiedzieć o nim coś więcej.

- Harley-Davidson Heritage Softail z 2009 r. Lubię być z nim, poczyścić go, poplanować, gdzie pojedziemy. Nie, nie zwariowałem - nie rozmawiamy jeszcze ze sobą! Ale ten pierwszy dźwięk, gdy go odpalam i ruszamy w trasę, za każdym razem zachwyca mnie z tą samą mocą.

Ma pan przydomek Arizona.

- Tak nazywa się mój najukochańszy stan w USA. Przejechałem Stany wzdłuż i wszerz, legendarną trasę nr 66, parki narodowe, uciekałem z dala od wielkich miast, szukałem lokalsów. To Ameryka nauczyła mnie otwartości i wiary w ludzi.

---

Najbliższe spotkania w ramach Tour de Konstytucja:

  • 16 czerwca, godz. 16, Tomaszów Mazowiecki, Plac Kościuszki;
  • 17 czerwca, godz. 11, Pabianice, ul. Zamkowa 16;
  • 17 czerwca, godz. 17, Łódź, Pasaż Schillera;
  • 18 czerwca, godz. 10, Zduńska Wola, Ratusz;
  • 18 czerwca, godz. 17, Częstochowa, Park 3 Maja

Szczegóły znajdują się na stronie wydarzenia.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.