A może pan minister zamierza wrócić do kar cielesnych w polskich szkołach? Nic tak dobrze nie zwalcza herezji jak na przykład godzina klęczenia na woreczku z grochem za czytanie pozycji wykreślonych z listy lektur. W latach 70. byłem licealistą i pamiętam, jak wzywano rodziców "na dywanik", kiedy uczniowie na lekcjach historii zadawali pytania o Katyń - pisze czytelnik.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Polska doczekała się swojego Wielkiego Inkwizytora Edukacji w osobie pana ministra Czarnka, który postanowił zająć się prostowaniem kręgosłupów moralnych naszych uczniów i studentów, o rodzicach nie wspomnę. Błogosławiona krucjata ministra ma uchronić społeczeństwo od zepsucia homoseksualną ideologią, zagonić kobiety do rodzenia, sprzątania i gotowania, zadań do których zostały stworzone.

Pan minister Czarnek wykształcony (sic!) w powszechnie znanym uniwersytecie lubelskim posiada być może w swoim biurze portret kogoś takiego jak Tomas de Torquemada, niedościgniony wzór dla wszelkiej maści inkwizytorów. Przypominam, że ten wielki inkwizytor XV-wiecznej Hiszpanii przemieszczał się otoczony zbrojnymi oddziałami, bo tak bardzo "ufał" hiszpańskiemu społeczeństwu.

Mam nadzieję, że Wojska Obrony Terytorialnej są "gotowe" chronić dzień i noc pana ministra. Hiszpańska inkwizycja poddawała heretyków torturom, ale tylko do maksimum piętnastu minut. W ten sposób Torquemada uzyskał przydomek "ciepłego człowieka".

A może pan minister zamierza wrócić do kar cielesnych w polskich szkołach? Nic tak dobrze nie zwalcza herezji jak na przykład godzina klęczenia na woreczku z grochem za czytanie pozycji wykreślonych z listy lektur.  W latach 70. byłem licealistą i pamiętam, jak wzywano rodziców "na dywanik", kiedy uczniowie na lekcjach historii zadawali pytania o Katyń. 

Podejrzewam, że podobne traktowanie czeka tych uczniów, licealistów, studentów i ich rodziców, kiedy np. zaczną pytać o pedofilię wśród kleru Kościoła katolickiego. Mam sposób na przeciwdziałanie tego typu zachowaniom: obowiązkowe kolonie karne podczas wakacji pod patronatem arcybiskupa Jędraszewskiego, coś na wzór obozów Czerwonych Khmerów, oczywiście bez egzekucji.

Oscar Wilde napisał kiedyś, że "nie ma książek moralnych czy niemoralnych. Są tylko książki dobrze lub źle napisane". Polecam tę maksymę grafomanom spod znaku "uświęconej literatury (?)".

Piotr Bauman – Nantes – Francja

Listy@wyborcza.pl

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Biorąc pod uwagę ostro spadkowy trend jakości kolejnych ministrów edukacji (Zalewska-Piontkowski-Czarnek), można się zastanowić, kto mógłby być kolejny. Co prawda trudno sobie wyobrazić gorszego ministra niż Przemysław C., ale to samo myśleli niektórzy przy jego poprzednikach. A zdolności prezesa do wyszukiwania ułomnych umysłowo kandydatów są spore.
    @zetbig0
    Ja wpisuje się w trend elektoratu i nie ośmielam się myśleć. Bo wcześniej myślałam, że gorzej być nie może...
    już oceniałe(a)ś
    11
    0
    Panie Piotrze, rany Boskie, niech Pan tego głośno nie mówi, bo to Czorne-cóś jeszcze usłyszy i wprowadzi "mocą ustawy" !!!
    już oceniałe(a)ś
    26
    1
    Włos się jeży na ciele, gdy słychać co ten minister i rząd wyprawiają. Szkoda, że nie widzą, jaką sami są ideologią, i jak zagrażają temu krajowi i jego obywatelom
    już oceniałe(a)ś
    23
    0
    Wystarczy wpisać w byle jakiej wyszukiwarce i już mamy niezłą zabawę, zwłaszcza dla młodzieży nieco ciut starszej. Pan minister pewnie zaglądał i stąd ten uśmieszek na twarzy gdy tylko spojrzy na portrecik który być może wisi w jego gabinecie.
    już oceniałe(a)ś
    5
    0