Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Z życia opozycji chodnikowej

Niewątpliwym naszym bohaterem zostaje Jerry Gump, który w  środę (9 czerwca) wcielił się rewelacyjnie w rolę Freddiego Merkurego z ponadczasowego "I Want To Break Free" podczas happeningu Lotnej Brygady Opozycji, która postanowiła posprzątać schody smoleńskie na uroczystość pisowską. W czwartek LBO kontynuowała happening. Wielkie brawa!

Lotna Brygada Opozycji pod pomnikiem smoleńskimLotna Brygada Opozycji pod pomnikiem smoleńskim zdjęcie czytelnika

W nieco innym stylu, choć także zacnie, działa Robert Hojda i jego Tour de Konstytucja - jeździ po Polsce z prokuratorami i sędziami i stara się uprzytomnić rodakom, jak wiele znaczy dla nas wszystkich ustawa zasadnicza i jak wiele tracą, pozwalając rządzącym na jej łamanie i gwałcenie. Również wielkie brawa!

Niby zupełnie różne akcje, a obie jakże pożyteczne: ze złą władzą najlepiej walczyć, jak sądzę, zabijając ją śmiechem, ale też prowadząc pracę organiczną wśród skołowanego elektoratu.

Trwa zbiórka podpisów pod obywatelskim projektem ustawy likwidującej abonament rtv i TVP Info. Ta z kolei akcja ma wymiar symboliczny: zachęcam do jej podpisywania, byśmy wiedzieli, jak wielu obywatelom przeszkadza pisowska propaganda. Oby były nas setki tysięcy.

Za nieco ponad tydzień ulicami stolicy przejdzie Parada Równości. Pod moim wczorajszym zaproszeniem jedna z pań napisała, że we wszystkim trzeba zachować umiar i że taka Parada nie jest potrzebna (rozumiem, że w domyśle, żeby nie prowokować). To fatalne podejście.

Kiedy idę ze Strajkiem Kobiet albo z Manifą, to nie jako kobieta. Idę, bo się solidaryzuję. Podobnie na Marszach z okazji rocznic Zagłady nikt nikogo nie sprawdza pod względem narodowościowym. Szedłem też wraz z sędziami na Marszu Tysiąca Tóg, pomimo że nie jestem sędzią. W ogóle mi nie przeszkadzają moje osobiste walory (czy też niedostatki) tożsamościowe, kiedy chcę poprzeć postulaty protestujących środowisk. Dlatego z wielką ochotą wezmę udział w Paradzie Równości.

Dziennikarze śledczy też należą poniekąd do opozycji, gdy ujawniają przestępstwa i matactwa autokratycznej władzy. Świeckiej i kościelnej. W środę obejrzeliśmy reportaż Marcina Gutowskiego o księdzu Królu, który gwałcił młodych kleryków w przytomności swojego protektora, kardynała Dziwisza. Dziwisza odpowiedzialnego za skandaliczny pochówek pary prezydenckiej na Wawelu.

Tomasz Piątek napisał już II tom biografii Rydzyka, uwikłanego w związki z kremlowską agenturą. Wpływy i finanse Rydzyka pozwalają mu oddziaływać bezpośrednio na politykę, kreować liderów, a nawet całe partie. Prawicowi politycy karnie się stawiają na każde jego wezwanie. A gdy trzeba – zatańczą na imprezach Tadeusza Rydzyka tak, jak on im zagra. Autor omawia powiązania z Rosją. Bada zbieżność radiomaryjnej i kremlowskiej propagandy. Obnaża sieć biznesowo-politycznych relacji, którym Rydzyk zawdzięcza swą wyjątkową pozycję w polskim życiu publicznym i gospodarczym.

Podwójnie zaszczepieni mogą już wyjść na ulice polskich miast i zacząć od nowa protestować przeciwko rządom Kaczyńskiego. Czas rozpocząć nowy sezon naszych wspólnych demonstracji!

Niech żyje opozycja uliczna i szósty rok naszych manifestacji!

Przemysław Wiszniewski

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.