Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Włamania na konta pocztowe zdarzają się na całym świecie. Nie można na to nic poradzić. Minister nie miał na koncie żadnych tajnych danych i wszystko już przecież wyjaśnił w oświadczeniu...

Tak można w skrócie podsumować treść wypowiedzi polityków obozu rządzącego, których zapytano o incydent ze skrzynką pocztową ministra Dworczyka. Wypowiedziom tym towarzyszyło ostentacyjne rozkładanie rąk w geście bezradności.

Najgłośniejsze bodajże włamanie na prywatną pocztę polityka miało miejsce w 2016 roku i dotyczyło Hillary Clinton, ówczesnej kandydatki na prezydenta USA. Czy amerykańskie służby wyciągnęły jakieś wnioski z tamtego incydentu? Chcielibyśmy wierzyć, że tak. Wiemy natomiast ze stuprocentową pewnością, że polskie służby nie tylko zlekceważyły tamten sygnał, ale najprawdopodobniej do dziś w ogóle nie dostrzegają takich zagrożeń.

Darmowe konta pocztowe na popularnych portalach są zabezpieczone jedynie loginem i prostym hasłem. Ich użytkownicy bardzo często używają tego samego hasła w wielu innych miejscach – choćby w sklepach internetowych czy na portalach społecznościowych. Nie muszą cyklicznie zmieniać hasła i zazwyczaj nie ma żadnych wymagań co do jego formatu – liczby liter, cyfr, różnorodności znaków. Łatwym do odgadnięcia hasłem może być więc imię żony lub ukochanego kota. Najczęściej nie ma też weryfikacji dwuetapowej, a na konto można logować się z dowolnego miejsca na świecie i dowolnych urządzeń.

Co więcej, już każdy nastolatek wie, że darmowe konta pocztowe chętnie integrują się z portalami społecznościowymi – zwłaszcza, gdy korzystamy z nich na smartfonach. Dzięki temu otrzymujemy automatyczne propozycje dołączenia do znajomych od Ani lub Janka, których numery mamy w telefonie. Instalując aplikację pocztową, zgadzamy się, aby wszystkie przetwarzane przez nią dane były użyte przez dostawcę usługi w celach „dopasowania reklam" i „poprawy jakości usług". Dlaczego nie wie o tym minister Dworczyk?

Wydaje się oczywiste, że minister nie powinien w ogóle korzystać z prywatnej poczty do celów służbowych. Ani nawet do kontaktów z kolegami z biura, gdy zaprasza ich na sobotniego grilla. Niestety – oddzielenie „moje" od „państwowe" nie jest akurat mocną stroną naszej władzy.

Po steku kłamstw, wygłaszanych przez rząd „na każdy temat i o każdej porze", opinii publicznej trudno będzie uwierzyć w zapewnienia pana ministra, że na jego skrzynce znajdowały się jedynie życzenia świąteczne i historia zamówień mebli ogrodowych.

Nawiasem mówiąc, mamy w Polsce dedykowanego ministra ds. bezpieczeństwa. Dam sobie uciąć rękę, że nie ma on bladego pojęcia co się stało. Zresztą tak rozumiane bezpieczeństwo jest całkowicie poza obszarem zainteresowania Sami-Wiecie-Kogo.

Czytelnik

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.