Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ja i mąż mamy bardzo dobre doświadczenia z organizacji tychże. Niestety, wtorkowe (8 czerwca) szczepienie naszego syna to doświadczenie traumatyczne.

Powszechny punkt szczepień zorganizowany w Hali Sportowej w Brwinowie. Kłębiący się przed wejściem tłum ludzi (kilkaset osób), z których połowa przyszła zaszczepić dzieci. Zero organizacji kolejki. Wychodząca na zewnątrz pani informująca, kto może wejść – ale usłyszeć ją mogły wyłącznie osoby stojące w odległości kilku metrów...

Do środka za każdym razem wpuszczany także tłum. Żadnego dystansu, za to kłótnie i przepychanki. Ponadgodzinne opóźnienie.

Punkt działa od dawna, a najwyraźniej wciąż ma problemy z ustaleniem zasad działania. Osoba z obsługi tłumacząca, że „jakoś wyjątkowo dużo ludzi dziś przyszło".

Skończyło się wezwaniem policji, bo atmosfera w kolejce robiła się coraz bardziej gorąca. 

A infolinia NFZ nie ma procedury przyjmowania skarg na źle działające punkty szczepień.

czytelniczka

Listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.