Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Byłem na uroczystości z okazji rocznicy wolnych wyborów 4 czerwca 1989 roku pod kawiarnią Niespodzianka na placu Konstytucji, która już nie istnieje. Spotkałem tam mnóstwo znajomych i przyjaciół. Wspaniałe panie i panów, z tytułami i bez tytułów. Ludzi, którzy przyszli, by tę doniosłą rocznicę fetować.

Nie była to okoliczność radosna, owszem chwalebna, lecz też żałobna z dwóch powodów. Pierwszy dobitnie uświadomiła nam Ludwika Wujec: pożegnaliśmy niedawno dwóch kreatorów tamtych wydarzeń: Henryka Wujca i Jana Lityńskiego. Tamto pokolenie odchodzi. Drugi powód jest nam wszystkim znany - tak jak wywalczyliśmy sobie wolność w 1989 roku, podobnie w 2015 roku - ją oddaliśmy.

Cieszyliśmy się zatem wolnością raptem ćwierć wieku. I już po tym czasie widocznie się nam przejadła, bośmy się dali w wolnych wyborach zapędzić do klatki. Teraz mamy względne bezpieczeństwo socjalne za cenę wolności. I nie tylko wolności, bo i demokracji. I społecznego zaufania. Ale też wzajemnej życzliwości i szacunku. Tak wybrali Polacy.

Piątkowe święto zdominowały akcenty białoruskie. Wszyscy obywatele polscy, zatroskani o losy własnej ojczyzny, z równą uwagą przypatrują się dramatowi na Białorusi, u naszych sąsiadów walczących z dyktaturą Łukaszenki.

Rację ma Olga Tokarczuk, która obie te dyktatury, naszą i wschodnią, porównuje w kontekście braku zdecydowanej reakcji ze strony Europy:

"Kiedy nasilały się represje reżimu Łukaszenki przeciw manifestantom, nie zrobiono wiele. Teraz, po porwaniu opozycjonisty z samolotu, który zmuszono do wylądowania w Mińsku, cała Europa rzuciła się, by domagać się sprawiedliwości. Jest chyba jednak za późno. Bezsilny krzyk Białorusi pozostanie w naszych głowach przez lata"...

Wczoraj rano Rafał Trzaskowski wraz ze Swiatłaną Cichanouską odsłonili w Warszawie pomnik "Solidarności". Goszcząca u nas polityczka została zaproszona do udziału w Campusie Polska. Wszyscy z oburzeniem czytaliśmy słowa Terleckiego, luminarza partii władzy, który stwierdził, że w takim razie niech sobie Cichanouska szuka pomocy w Moskwie, skoro utrzymuje związki z naszą opozycją.

Dowód, jak bardzo PiS-owska dyktatura zaczyna przypominać tę białoruską. Jeszcze się wprawdzie powstrzymuje przed masowymi aresztowaniami, lecz niewiele już jej brakuje.

Obchody rocznicy 4 czerwcaObchody rocznicy 4 czerwca zdjęcie czytelnika

Szanowni Państwo,

sercem byliśmy wczoraj i na placu Konstytucji, i w Radomiu, gdzie Robert Hojda wraz ze swoimi wspaniałymi gośćmi i patronami: Adamem Bodnarem i Igorem Tuleyą zainaugurowali Tour de Konstytucja (dziś są w Kielcach). Celem przedsięwzięcia jest przypomnienie nam wszystkim znaczenia i istoty naszej konstytucji, tak bezlitośnie deptanej i gwałconej przez ludzi Kaczyńskiego, przez Dudę, przez Przyłębską i przez pozostałych funkcjonariuszy Zjednoczonej Prawicy.

Prędzej czy później doczekamy znów radosnych czasów, gdy do Polski i Białorusi wrócą rządy prawa, a nasze prawa obywatelskie i nasze wolności będą przez rządzących w pełni respektowane.

Na razie pozostaje nam nieustający protest. Chlubna przeszłość dodaje nam sił. Nie wolno się poddawać! Nie poddamy się nigdy!

Niech żyje Wolna Polska i Wolna Białoruś!

Przemysław Wiszniewski

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.