Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Pracowałam w czterech szkołach średnich w miastach powiatowych. Doświadczyłam różnych przejawów indolencji oświatowej lokalnych urzędników; pani wiceburmistrz zapytała kiedyś moją dyrekcję, jak wychowawcą klasy może być osoba, która nie chodzi do kościoła.

Dziś protestuję. Przeciwko uczeniu pseudopatriotyzmu na wzorcach z nie zawsze chwalebnej przeszłości. Nie uznaję pseudokształcenia młodego pokolenia w oderwaniu od zmieniających się realiów. Kategorycznie nie zgadzam się na odmawianie młodym prawa do uczenia się wolności wyboru. Nie wyrażam zgody na powrót ogłupiającego reżimu, przed którego wpływem udało mi się w młodości obronić. Dla moich wnuków żądam edukacji humanistycznej, pełnej, opartej na zdobyczach współczesnej nauki, szacunku dla tych zdobyczy i prawa do pełnego rozwoju.

Jest jednak nadzieja. Skoro mnie nie ograniczył ani nie otępił reżim pseudosocjalistyczny, to może nasze młode pokolenie zechce samo, wbrew wszystkiemu, rozwinąć się tak, aby jego przedstawiciele poprowadzili ten kraj w odpowiednią dla dobra społeczeństwa stronę?

Pełna nadziei na lepsze jutro,

Nauczycielka

CZYTAJ TAKŻE:

Rodzicu, zaprotestuj, nie zgadzaj się. Pomóż nauczycielom

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.