Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wojna jako niewłaściwa metafora

Nie tylko Ivan Krastev w wywiadzie udzielonym „Wyborczej”, ale także przywódcy państw, które mierzą się z pandemią, sięgają często do metafory wojny, by opisać zmagania z wirusem. Prezydent Francji kilka razy w swoich przemówieniach, mających zmobilizować jego rodaków do walki z pandemią, stwierdził: jesteśmy na wojnie. Na wojnie z wirusem, z pandemią.

Teraz, gdy w Polsce i w innych krajach kończy się ten najgroźniejszy etap walki, pojawiają się równie często porównania do powojennych strat i innych konsekwencji wojny. Ale ta metafora była i jest – moim zdaniem – nietrafiona, a nawet groźna.

O ile można by przystać na elementy militarnego języka w opisie walki z pandemią, a także na określenie wirusa jako śmiertelnego wroga, o tyle porównania całej tej sytuacji do wojny wydają się chybione. Cechą każdej wojny jest walka człowieka przeciwko człowiekowi. Jej istotą jest wola zapanowania nad innymi ludźmi za pomocą siły. Siły, która niesie śmierć i cierpienie, celowo zadawane jednym przez drugich. Każda wojna to klęska człowieka i w pewnym sensie upadek człowieczeństwa. W jej działaniach tkwi zawsze wzbudzanie i wzmacnianie nienawiści jednych ludzi do drugich. Człowiek staje przeciwko człowiekowi.

Użycie jej jako metafory walki człowieka z czymś innym – z chorobami, wirusami, skutkami działań natury – fałszywie uszlachetnia i nobilituje wojnę. W takiej walce, jaką świat prowadzi z pandemią, ludzie powinni być nie wrogami, tylko sprzymierzeńcami. Walka z pandemią rodzi nie nienawiść, lecz solidarność w poszukiwaniach wzajemnej pomocy i środków pokonania choroby. To, co w wojnie najstraszniejsze i nieodzowne, tego w walce z pandemią w ogóle na szczęście nie ma. W obu przypadkach są ofiary śmiertelne, ale nie można abstrahować od tego, co jest ich źródłem. Dla człowieczeństwa, dla natury ludzkiej rozróżnienie tych źródeł jest kwestią podstawową.

Niech więc solidarny międzynarodowy wysiłek mający na celu powstrzymanie pandemii, wspólna walka ze śmiercionośnym wirusem będą raczej zaprzeczeniem wojny.

Niech ta niefortunna metafora nie umniejsza lub unieważnia zła wojny, tkwiącego nie tyle w ofiarach, ile w intencjach i postawach stających naprzeciw siebie, gotowych zadawać śmierć ludziom.

prof. dr hab. Mirosław Szreder

Listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.