Nie mam wątpliwości, że system prawa, choć nie bez konsekwencji, wyjdzie obronną ręką z czasów dzisiejszej zapaści. I z pewnością stanie się to z pomocą świadomych swej roli młodych prawników z prospołecznym podejściem.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Autor jest sędzią VII Wydziału Karnego Sądu Rejonowego dla Wrocławia-Krzyków

Za rządów Prawa i Sprawiedliwości zaczyna brakować powodów, żeby studiować prawo ”, tak zaczyna swój tekst student prawa Krzysztof Katkowski. Kończy na szczęście zdaniem następującym: „(...) aby to wszystko zrealizować, potrzebujemy nowego pokolenia prawników. I dlatego zamierzam dalej studiować prawo”.

Katkowski zwraca kilkakrotnie uwagę na zjawisko permanentnego łamania prawa przez władzę, ośmieszania przez nią kolejnych instytucji z Trybunałem Julii Przyłębskiej na czele.

Wiele się zapewne zmieniło od czasów, kiedy to ja byłem studentem prawa.

Mojemu pokoleniu obce były tego rodzaju dylematy. Studia przypadły nam na komfortowy okres, w którym Krajowa Rada Sądownictwa była nią nie tylko z nazwy. W Sądzie Najwyższym i w Trybunale Konstytucyjnym nie było wątpliwości, kto jest sędzią, a kto nim nie jest.

Ustawy lepsze czy gorsze przyjmowano w parlamencie w zgodzie z obowiązującą procedurą, a przede wszystkim z poszanowaniem debaty nad ich treścią. No i Polska nie była stałym klientem europejskich trybunałów, bijąc w tym zakresie niechlubne rekordy.

Dzisiaj wydaje się, że to odległa przeszłość. Tymczasem minęła zaledwie nieco ponad dekada. Czasami można odnieść wrażenie, że ignorowanie prawomocnych rozstrzygnięć sądów bądź arbitralne wybieranie tych, do których organy władzy będą się stosować według kryterium ich przydatności do osiągnięcia celu politycznego, permanentne łamanie hierarchii źródeł prawa poprzez przyjmowanie rozporządzeń naruszających treść zarówno ustaw, jak i konstytucji, wyłoniły się z treści wydumanych uniwersyteckich kazusów rozwiązywanych przez studentów i zagościły w prawnej rzeczywistości.

Okazuje się, że w czasie rzeczywistym Krzysztof Katkowski i przyszli adepci prawa mogą obserwować twórcze rozwiązania zagadnień, które dla nas były wydumanymi wprawkami przed egzaminami. Dlatego nie dziwi mnie, że młode pokolenie przyszłych prawników zadaje sobie pytanie o sens studiowania prawa.

Nie przesadzę, gdy stwierdzę, że podobny dylemat dotyka również wielu praktyków prawa.

Na prawników wszystkich profesji wywierana jest presja mająca ich skłonić do akceptacji stanu rzeczy, który prof. Włodzimierz Wróbel, sędzia SN, wprost nazwał autorytaryzmem. Wypada się z nim zgodzić, mając wzgląd na zjawiska opisane wyżej. By prawnicy nie protestowali, stworzono m.in. Izbę Dyscyplinarną przy Sądzie Najwyższym.

Jednak nic z tego.

Nie mam wątpliwości, że system prawa, choć nie bez konsekwencji, wyjdzie obronną ręką z czasów dzisiejszej zapaści. I z pewnością stanie się to z pomocą świadomych swej roli młodych prawników z prospołecznym podejściem prezentowanym przez Krzysztofa Katkowskiego.

Tak, ma rację, gdy pisze, że „prawo może służyć do osiągnięcia celów indywidualnych - ale sfery publicznej nie naprawią tylko białe kołnierzyki”. Istotnie, jeśli nie będzie zbiorowej odpowiedzialności i wysiłku w przywracaniu zasady praworządności w działaniu instytucji publicznych, sprzątanie po czasach bezprawia może trwać całe lata. Szybkość tego procesu zależy w dużym stopniu właśnie od przyszłych prawniczych pokoleń, które w ostatnich latach przeszły ekspresowy kurs zaznajamiania się z realnymi skutkami wdrażania koncepcji woli politycznej przed prawem. Idea ta jest doskonale znana z teorii studentom prawa, ponieważ niewątpliwie uczyli się o niej na zajęciach z filozofii prawa, zgłębiając założenia koncepcji decyzjonizmu ideologa III Rzeszy Carla Schmitta. Chodzi oczywiście o słynną „wolę suwerena”, na którą powołują się wszyscy autorytaryści, chcąc uzasadnić łamanie prawa w jego konstytucyjnych zrębach. Ufam i wierzę, że ta lekcja nie pójdzie na marne. To doświadczenie obce mojemu pokoleniu czasów akademickich niewątpliwie zaowocuje świadomością roli, jaką odgrywają prawnicy, zarówno w tworzeniu prawa, jak i w jego destrukcji.

Na zakończenie jeszcze raz zacytuję prof. Włodzimierza Wróbla, sędziego doświadczanego obecnie dotkliwie za swą postawę w obronie zasady praworządności. Otóż powiedział on: „Państwo prawa nie umiera nigdy samo z siebie. Akuszerami tej śmierci są zawsze prawnicy. Potrzebował ich i potrzebuje zawsze każdy populistyczny i autorytarny reżim. Ktoś musi udawać sędziów i profesorów, ktoś musi władzy pisać przepisy i ktoś musi Kowalskiemu oznajmiać decyzję władz. Milczący prawnicy. Z resentymentu, ze strachu, z chęci zysku, z lenistwa, z naiwności, a czasem ignorancji. Państwo umiera tylko z ich pomocą”.

Oby młode pokolenie prawników nie znalazło w swych szeregach osób, które opisuje prof. Wróbel. Głos Krzysztofa Katkowskiego daje taką nadzieję. W moim pokoleniu znalazło się ich stanowczo za dużo.

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
Prawo i Sprawiedliwość to ponury żart z prawa i sprawiedliwości. Ale wszystko mija, padła komuna, padną i oni. Oby jak najszybciej.
Polecam tekst prof. Sadurskiego obok. Padną - ale może i za dekady. Polska wkracza w erę faszyzmu bez cudzysłowu. Skoro ŻADNE prawo i procedury tu już nie obowiązują, a liczy się tylko wola partii, to tylko ostatni naiwny wierzy jeszcze w wolne wybory. A już na pewno nie z opozycją podzieloną jak ta na Węgrzech. Emigrujcie, kto młody, nim zamkną granice przed ciemnogrodzką, tępą, skiboloną DZICZĄ.
już oceniałe(a)ś
3
0
Pytanie zadane o jakieś 5 lat za późno. Opieszałość wszelkiego rodzaju adwokatów i sędziów do tego doprowadziła o co mam ogromny żal do wszystkich osób reprezentujących prawo bo tylko nieliczna garstka potrafi się przeciwstawić całemu złu. Wniosek z tego taki, że większości pasuje niepraworządność.
już oceniałe(a)ś
13
3
Cyt: "Katkowski zwraca kilkakrotnie uwagę na zjawisko permanentnego łamania prawa przez władzę"

Tak, przez władzę sądową też, przede wszystkim w stosunku do zwykłych ludzi, a przede wszystkim cudzoziemców.
już oceniałe(a)ś
5
1
Dopóki w sądach nie zaczną bardziej się interesować sprawiedliwymi wyrokami, czyli zwykłymi ludźmi, cała ta walka jest wewnętrzną zabawą władzy i prawników. PIS, nie-PIS, - nieważne. Niech się kłócą albo i nie kłócą, naprawdę dla szarego obywatela to nie ma znaczenia. Kto ile zarobił, itd. - też nie. Polskie sądownictwo jest do niczego, a w stosunku do cudzoziemców w ogóle beznadzieją (razem z całym tzw. "wymiarem sprawiedliwości"). Tyle.
@nieznaneimie@gazeta.pl
Typowa faszystowska konstrukcja myślowa "zwykły człowiek vs. ONI". Przegrałeś w sądzie, Kargulu, bo nie miałeś racji, przestań o to obwiniać innych.
już oceniałe(a)ś
0
0