Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ogródki kawiarniane mimo pięknej pogody pozostają zamknięte – przecież wirus nie pozwala nawet na chwilę zdjąć maseczki, żeby na wolnym powietrzu wypić kawę.

Powrót „wewnętrznej” gastronomii nastąpi może za trzy tygodnie.

Jest jednak miejsce, gdzie wirus nie jest groźny. To wagony restauracyjne WARS pociągów Intercity. Tam żadne ograniczenia nie obowiązują.

Goście siedzą przy wszystkich stolikach. Tłumnie. Wszystkie miejsca zajęte. Niektórzy stoją przy ladzie („barze”). Konsumpcja odbywa się w najlepsze. Z głośników co kilkanaście minut rozlegają się słowa zachęty dla pasażerów „zapraszamy do odwiedzenia wagonu restauracyjnego”. Obserwacja z niedzieli, 9 maja.

Pozostawię bez komentarza.

EL

Listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.