Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Nie mogłem uwierzyć własnym oczom! Wspaniały samosiew, wyrośniętych na kilka metrów drzew, „inkrustowany” krzaczorami, pełen życia: ptaków, zaskrońców, żab rzekotek, a w prześwitach jaszczurek ZNIKNĄŁ!

Podatek deszczowy zapłacą działkowicze?

Zniknął i to podczas prac nad podatkiem „deszczowym”. W Żabieńcu za Piasecznem, wzdłuż działek pracowniczych, naprzeciw iglastego lasu, za asfaltową drogą wyrósł lasek, który akumulował deszczową wodę i osłaniał działki przed zimnym wiatrem. Nadmiar wody wsiąkał w ten „małpi gaj” i nie zalewał piwnic okolicznych domów. Mikroklimat jaki tworzył pozwalał szlachetnym grzybom: rydzom, podgrzybkom i prawdziwkom rosnąć na pobliskich działkach i w pobliżu mojego instytutu, niedawnego miejsca pracy. No może przesadzam. Jedno jest pewne, że koty, które skolonizowały pobliskie działki, łatwo sobie poradzą ze zwierzątkami pozbawionymi swojego habitatu! Tak się realizuje ANTROPOPRESJA! A małe kotki dokarmiane namiętnie przez działkowiczów są takie śliczne i miłe. Zaskrońce są paskudne, a niepokojone okropnie śmierdzą.

Drzewa i krzewy zostały, chyba decyzją gminy, radykalnie wycięte i wykarczowane, a na ich miejscu, na piaskowej podsypce, ułożono betonowy chodnik jako ścieżkę rowerową. Podejrzewam, że ścieżki rowerowe są dofinansowywane z funduszy unijnych. Jest ślicznie i czyściutko! Cywilizacja dotarła do Żabieńca! Młodzi śmigają rowerami do Zimnych Dołów, a deszczowa woda zalewa znowu okoliczne piwnice.

Kryzys środowiskowy zażegnano metodą „Lex Szyszko”. Drzewa rąbać, ścieżki betonować. Porządek musi być! A podatek deszczowy pewnie zapłacą działkowicze.

Niektórzy kochają miejskie wygody i nie jeżdżą na rowerach  

Ale jest też druga strona medalu, bo drzewa mają być posadzone na Marszałkowskiej zamienionej w aleję. W plebiscycie „Wyborczej” mieszkańcy Warszawy (zapewne nie mieszkańcy ul. Marszałkowskiej) zgodnym chórem uznali ul. Marszałkowską za godną przekształcenia w aleję. Zlikwidować parkingi, posadzić drzewa i spacerować. Wprawdzie zmiana sposobu parkowania i ograniczenie liczby samochodów spowodowała już znaczne ograniczenie obrotów i likwidację części sklepów, ale nic to. Kupować będziemy w centrach handlowych.

Ludzie! Idźcie na spacer do Łazienek. Jest pięknie. A miasto?

Miasto niech pełni swoje miejskie funkcje: mieszkalne, komunikacyjne, biurowe, bez utrudniania i kłopotów dla mieszkańców, którzy lubią miejskie wygody, szczególnie dla starszych i niepełnosprawnych. A ja niestety zaliczam się do obydwu tych kategorii.

Mieszkania, sklepy, kina, teatry, bary i restauracje powinny mieć parkingi, nie tylko stojaki rowerowe, bo ja i starzejący się mieszkańcy Marszałkowskiej na rowerach już jeździć nie bardzo możemy, mimo że to teraz bardzo modne.

Proponuję, żeby lasów za bardzo nie rąbać, lasy niech zostaną lasami, wsie wsiami, a miasta miastami z zachowaniem życia miejskiego.

Pozdrawiam

czytelnik

Czekamy na Wasze opinie, komentarze, piszcie:listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.