Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Czasem kamień porusza lawinę i dopiero wtedy dociera do nas, po jak niepewnym gruncie się poruszaliśmy. Moją lawinę poruszyła pedagogika wstydu. Nie, nie głębią swojego przekazu ani mądrością myśli. Tak po prostu, zwyczajnie, zogniskowała pojęcie człowieczeństwa. I ze wstydem wypada zadać sobie pytanie, czy ono w ogóle istnieje. Co stanowi o nas jako o ludziach?

Czy za miarę człowieczeństwa możemy przyjąć sposób, w jaki wychowujemy następne pokolenie? Jeśli tak, to muszę się wstydzić. Ponieważ nie znam bardziej niespójnego zestawu praw, reguł i zasad, którymi miałbym się kierować przez całe życie.

Człowiek jako gatunek potrafi uczyć się przez całe życie. I robi to, dostosowując się do otaczającego go świata, a także dostosowując otaczający go świat do siebie.

Czego jednak uczymy się przez całe nasze życie? Uczymy się funkcjonować ze sprzecznościami. Kreujemy naszym dzieciom wirtualny świat, udając, że chronimy je i przygotowujemy na prawdziwe życie. Pierwszy przykład z brzegu - bajki, które uczą (czy naprawdę?), że bycie dobrym (czyli jakim?) zwyczajnie się opłaca. Uczciwość zawsze popłaca, a sprawiedliwość zawsze zwycięża. Utrwalają one wiarę w czynniki magiczne/nadprzyrodzone, które stoją na straży porządku, zdejmując z nas odpowiedzialność za nasze czyny, bo przecież w ostatecznym rozrachunku ktoś "większy" (lepszy) po nas posprząta.

I dzieci weryfikują tę objawioną im przez dorosłych wiedzę w rzeczywistości, mówią "sprawdzam" i okazuje się, że to nie działa. Bo to przecież tylko bajki, bo przecież pora dorosnąć, czyli co? Nauczyć się ukrywać swoje motywacje, działania, potrzeby i odgadywać tajemnice tych innych. Na samym początku naszej drogi przez życie zostajemy ustawieni w opozycji JA do ONI. Małe kłamstwa najbliższych, w założeniu wypowiadane, by nas wspierać, budują nieświadome przeświadczenie o potrzebie ukrywania prawdy i oszukiwania otoczenia lub skazują nas na cierpienie świadomości rozdartej między tym, jak powinno być (teoretycznie), a tym, jak jest (naprawdę).

Mamy być sobą, ale jesteśmy nagradzani za udawanie kogoś innego.

Wraz z upływem lat schemat ten wrasta w nas przy aktywnym wsparciu systemów społecznych, w których się rozwijamy. Eksponują one jednostki, które osiągnęły sukces, stawiając je jako wzór do naśladowania, niekoniecznie w sposób świadomy, ale za to bardzo skuteczny.

Kim więc jest w pełni ukształtowany "człowiek" sukcesu, pewnie kroczący przez życie? Osobą, która umie przyciągnąć i utrzymać uwagę innych, bez względu na sposób i metodę osiągnięcia tego celu. Nie nagradzamy za spokojne, zgodne z otoczeniem życie. Tworzymy złudzenie, że wystarczy zrobić coś "po swojemu", żeby osiągnąć sukces, bo to świat się na nas nie poznał. Utwierdzamy się w bezpiecznym złudzeniu kontrolowania własnego losu i w oczekiwaniu na życiową szansę. Nie rozwijamy się dla przyszłości, jedynie konsumujemy teraźniejszość, którą ktoś ma nam zaserwować.

Dlatego jest mi wstyd. Że przez tysiąclecia rozwoju nasz gatunek nie potrafił stworzyć rozwiązania, które promowałoby uczciwą współpracę.

Gorzej, że nawet nie dostrzegamy potrzeby jego stworzenia. Doczekaliśmy się kilku rewolucji technicznych, jednocześnie blokując zmiany społeczne, jak długo się da, ponieważ się ich boimy i każde następne pokolenie również uczymy się ich bać. Jak starożytna Grecja była kuźnią idei, tak współcześnie potrzebujemy warunków do testowania nowych pomysłów funkcjonowania społeczeństwa. Potrzebna jest nam rewolucja społeczna, ale zanim do niej dojdzie, trzeba stworzyć warunki do jej bezpiecznego sprawdzania. I właśnie o zapewnienie niezbędnych do tego miejsc i środków wzywam, żeby następne pokolenie mogło się rozwijać, dzięki pedagogice, bez wstydu.

dr Marcin Kołacz

listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.