Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Czytelnik do Jarosława Kurskiego  

Uczniami Salieriego byli Liszt, Schubert i Beethoven. Kim są uczniowie Dudy?

Szanowny Panie Redaktorze,

Ze zdumieniem przeczytałem Pana tekst „Duda o Bodnarze, czyli vacuum przemówiło”. Wśród wielu słusznych tez obnażających niekompetencje obecnej głowy polskiego państwa, znalazły się oceny z zakresu historii muzyki, wobec których nie mogę pozostać obojętny.

Otóż porównuje pan, panie redaktorze, relacje między Andrzejem Dudą, a atakowanym przez niego rzecznikiem praw obywatelskich Adamem Bodnarem do konfliktu między wybitnymi muzykami Wolfgangiem Amadeuszem Mozartem a Antonio Salierim. Posługuje się Pan przy tym krzywdzącym Salieriego i w zasadzie fałszywym obrazem wykreowanym przez Milosa Formana w filmie „Amadeusz”.

Otóż śpieszę zapewnić, że Antonio Salieri, kompozytor, dyrygent, pedagog i cesarski kapelmistrz, nie był miernotą, a wybitnym muzykiem. Już samo wymienianie jego nazwiska obok nazwiska obecnego polskiego prezydenta jest nadużyciem.

Antonio Salieri stworzył 37 oper, wiele z nich – jak „Armidę” czy „La scuola de' gelosi” współcześni uznali za arcydzieła. Andrzej Duda jest autorem jedynie pracy doktorskiej pt. „Interes prawny w polskim prawie administracyjnym”. Warto jednak dodać, że jego promotor, prof. Jan Zimmermann odciął się od ucznia. Nie mógł pogodzić się z tym, że wykształcony przez niego prawnik łamie polskie prawo.

Salieri cieszył się międzynarodową sławą, jego opery wystawiano nie tylko w Wiedniu, ale w całym ówczesnym cywilizowanym świecie. Od Dudy cywilizowany świat raczej stroni, prezydent USA Joe Biden nie znalazł czasu na rozmowę z obecnym Prezydentem RP.

Salieri pisał opery w trzech językach. Andrzejowi Dudzie problemy sprawia polszczyzna, o języku angielskim nie mówmy. Włoski, francuski, niemiecki? Proszę nie żartować…

Uczniami Salieriego byli Liszt, Schubert i Beethoven. Kim są uczniowie Dudy?

Mógłbym długo ciągnąć tę wyliczankę, ale to urągałoby pamięci wielkiego muzyka. Z całej siły apeluję do pana redaktora, by pamięci i zasług Antonio Salieriego nie kalał. Ta postać nie może być porównywana do Andrzeja Dudy.

Z poważaniem

Dr Jerzy Karmolynsky, Wiedeń

Jarosław Kurski do czytelnika

W ramach miłej pokuty wysłucham Koncertu potrójnego D-dur Salieriego

Szanowny Panie Doktorze,

Dziękuję za arcyciekawy list prosto z Wiednia. Żałuję, że nie kontynuował Pan miłej uszom wyliczanki zestawiającej osiągnięcia Antonio Salieriego z osiągnięciami Andrzeja Dudy.

Oczywiście, ma Pan rację. Salieri wielkim kompozytorem był. Ale jak Pan wie, w społecznej recepcji są tu dwa porządki. Faktyczny, o który się Pan upomina i kontrfaktyczny, który zawładnął zbiorową wyobraźnią za sprawą Milosa Formana i jego „Amadeusza”. Ale nie tylko, bo wcześniej o rzekomej rywalizacji muzyków pisał Puszkin w dramacie „Mozart i Salieri”, Nikołaj Rimski-Korsakow skomponował nawet operę o tym samym tytule. No i była jeszcze słynna sztuka Petera Shaffera „Amadeusz”.

Jest więc Salieri prawdziwy – uznany kompozytor i jest Salieri wymyślony, uważający się za miernotę wobec Mozarta. O pierwszym mało kto słyszał, o drugim słyszeli niemal wszyscy.

Proszę jednak dostrzec, co piszę w ostatnim zdaniu swego komentarza: „Okazuje się bowiem, że trzeba wielkości, by zdać sobie sprawę z tego, że jest się miernotą”. Otóż nawet temu wykreowanemu przez czarną legendę Salieriemu przydaję owe cechy wielkości, co ufam nieco mnie w Pana oczach wybieli.

Tak czy owak, bardzo dziękuję i obiecuję w ramach miłej pokuty wysłuchać dziś wieczorem (może jednak nie opery), ale Koncertu potrójnego D-dur Salieriego – w całości.

Łączę serdecznie pozdrowienia

Jarosław Kurski

Piszcie: listy@wyborcza.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.